Prawo i Sprawiedliwość zaprezentowało w poniedziałek projekt ustawy pod hasłem "Tanie Ogrzewanie". Propozycja zmian w przepisach zakłada tymczasowe obniżenie stawek podatku VAT na energię elektryczną i cieplną (z 23 do 5 proc.) oraz na paliwa stałe i oleje opałowe (z 23 do 8 proc.).
– To jest pakiet "Tanie ogrzewanie 1.0", który trzeba włączyć natychmiast, żeby uspokoić sytuację w polskich rodzinach, a także u mikroprzedsiębiorców – mówił podczas konferencji prasowej kandydat PiS-u na premiera Przemysław Czarnek.
Jak wyliczał, dzięki tym rozwiązaniom cena węgla i brykietu może spaść o 250–300 złotych za tonę, a obniżka VAT-u na prąd i ciepło pozwoli zaoszczędzić przeciętnej rodzinie ok. 70 złotych miesięcznie.
WIDEOZatrzymania ws. Orlenu. Czarnek ostro w Sejmie. "Niszczycie ten kraj"
Tego samego dnia, po południu, szef klubu PiS Mariusz Błaszczak przekazał, że zwrócił się z wnioskiem do marszałka Sejmu o zwołanie nadzwyczajnego posiedzenia izby. "Chcemy, by Sejm zajął się nim (projektem posłów PiS – red.) jak najszybciej, tak aby przepisy weszły w życie przed 1 listopada" – napisał Błaszczak na portalu X.
Zgodnie z projektem obniżone stawki podatku VAT na wybrane nośniki energii miałyby obowiązywać przez cały sezon grzewczy, czyli do końca marca przyszłego roku.
Marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty już zdecydował, że takiego posiedzenia nie zwoła. – Nie blokuję, i nigdy nie miałem ochoty tego robić, projektów sejmowych, jeżeli chodzi o projekty klubów parlamentarnych. A oczywiście nadzwyczajnego posiedzenia Sejmu ze względu na to, że wymyślił to pan Błaszczak i myśli, że po prostu tak będzie, nie będę zwoływał. Sejm funkcjonuje spokojnie, rozsądnie. Najbliższe posiedzenie jest w przyszłym tygodniu. Na wszystko przyjdzie czas – podkreślił.
Projekt nierealny, ale "rośnie presja na rząd"
Zdaniem Julii Cydejko, starszej analityczki ds. energetycznych w Polityce Insight, propozycje opozycji mają nikłe szanse na to, by wejść w życie. – Niemniej, projekt przedstawiony przez PiS może sprawić, że temat wysokich cen energii dla odbiorców indywidualnych wejdzie do politycznego mainstreamu – komentuje ekspertka.
– Już teraz słyszymy o naciskach na spółki energetyczne, by taryfy dla gospodarstw domowych były w przyszłym roku jak najniższe. Nie ma decyzji o zamrożeniu cen energii, ale presja na interwencję rządu w tej sprawie rośnie – dodaje nasza rozmówczyni.
"Tanie ogrzewanie" drogie dla budżetu państwa
Najnowszy projekt Prawa i Sprawiedliwości dotyczący cen nośników energii pojawił się już na sejmowych stronach. W uzasadnieniu czytamy, że wprowadzenie wszystkich zmian może uszczuplić dochody budżetu państwa o ponad 9 mld złotych. Takie szczegółowe wyliczenia przedstawili autorzy projektu:
- obniżona stawka VAT na energię elektryczną to koszt ok. 2,3 mld złotych,
- na energię cieplną to ok. 0,67 mld złotych,
- na lekkie oleje opałowe to ok. 1 mld złotych,
- na węgiel kamienny i jego pochodne to ok. 5,2 mld złotych.
"Przedmiotowy projekt będzie miał wpływ na budżet państwa poprzez mniejsze dochody z podatku VAT, akcyzy, podatku od sprzedaży detalicznej" – przyznają wnioskodawcy.
"Niemniej poprzez zwiększenie obrotów i zysków ze sprzedaży podmiotów handlowych, ich kontrahentów, dostawców i producentów, większe będą dochody z podatków dochodowych do budżetu państwa" – dodano. W uzasadnieniu nie wskazano żadnych dodatkowych źródeł finansowania tych propozycji, choć zarówno PiS, jak i prezydent przestrzegają opinię publiczną przed pogarszającym się stanem państwowej kasy.
Ekspertka: propozycje pozbawione sensu
Julia Cydejko w rozmowie z money.pl zwraca uwagę, że koalicja rządowa ze względów wizerunkowych i politycznych nie może sobie pozwolić na poparcie poselskiego projektu PiS-u.
Nie ma też przestrzeni fiskalnej na tak szeroko zakrojoną interwencję. Przy tych problemach, jakie mamy z kondycją finansów publicznych i budżetem państwa, rozdawanie ogromnych sum pieniędzy na wsparcie dla wszystkich konsumentów jest moim zdaniem pozbawione sensu – mówi starsza analityczka Polityki Insight.
Ekspertka tłumaczy, że projektowanie polityki publicznej, polegającej na finansowym wsparciu dla najbardziej potrzebujących grup społecznych, powinno podlegać zupełnie innym zasadom. – Dużo lepszym pomysłem byłaby precyzyjnie celowana pomoc, np. bon energetyczny dla gospodarstw domowych z dochodami poniżej określonego limitu – wyjaśnia Julia Cydejko.
Można rozważyć mechanizm, w którym wysokość wsparcia byłaby też uzależniona od technologii wykorzystywanej do ogrzewania domu, np. wyższa dla posiadaczy pomp ciepła, bo takie gospodarstwa domowe zużywają więcej prądu. Zamiast obniżki podatku VAT dla wszystkich oczekiwałabym raczej działań dopasowanych do sytuacji konkretnych grup odbiorców – dodaje.
W przeszłości podobne argumenty pojawiały się już przy okazji zamrożenia cen energii dla gospodarstw domowych w latach 2023–2025. Część ekspertów o "celowaniu" pomocy państwa mówiła również w trakcie dyskusji o przywróceniu programu "CPN" na stacjach benzynowych.
– Zgodnie z zasadami OECD (Organizacja Współpracy Gospodarczej i Rozwoju – przyp. red.) tego typu programy wsparcia powinny spełniać kryteria trzech "T": timely, temporary i targeted. W przełożeniu na polski, rządowe pakiety pomocowe powinny być wdrażane odpowiednio szybko, tylko na określony czas i do wyraźnie wskazanej grupy odbiorców – mówił niedawno w rozmowie z money.pl wiceszef Rady Fiskalnej prof. Andrzej Torój, pytany o rządowe plany dotyczące ograniczenia podwyżek cen paliw.