Korekta ta na razie dotarła w okolice 1,1270 - 1,1280. Jutro jednak poznamy tzw. payrollsy, czyli oficjalne, rządowe dane o zmianie zatrudnienia w USA (a także o stopie bezrobocia)
. Jeśli potwierdzą one szacunki ADP, które były pesymistyczne, to nie wykluczamy nie tylko ponownego testu okolic 1,1390 - 1,14, ale nawet i prób dobijania krok wyżej, do 1,1445. Wyższe poziomy, zwłaszcza trwale, są jednak dużo mniej prawdopodobne. Gdyby np. na fali czynników technicznych, ryzyka greckiego czy wpływu QE miało nastąpić poważne skorygowanie widocznego od połowy kwietnia trendu wzrostowego, to wsparcia mielibyśmy m.in. przy 1,12, 1,1070 (niedawno testowane), 1,0985 - 1,10, a w końcu i 1,09. To jednak scenariusz na dalszą przyszłość, rzędu być może kilku czy kilkunastu dni.