Trwa ładowanie...

Notowania

Przejdź na

Znak zapytania odnosi się nie do tego, czy weszliśmy na EUR/USD znów powyżej linii 1,34 – bo to się oczywiście stało – ale jedynie do tego, czy ruch ten okaże się trwały. Około 15:30 mamy poziom 1,3425, a przecież w ciągu dnia zdarzały się zejścia nawet do 1,3380.

Co odmieniło sytuację? Przede wszystkim odczyty z USA o 14:30, z których można było dowiedzieć się m.in., że stopa bezrobocia nie utrzymała się na poziomie 6,1 proc., ale wzrosła do 6,2 proc. Co więcej, gorzej od prognoz wypadły informacje na temat zmiany zatrudnienia poza rolnictwem i w sektorze prywatnym. Takie odczyty to nie jest wesoła wieść dla amerykańskiej gospodarki, niemniej oznacza to, że perspektywa przyśpieszenia wygaszania QE się oddala, więc na wartości zyskało nieco euro.

Czekamy jeszcze na PMI dla przemysłu Stanów (o 15:45) oraz indeks ISM, również dla przemysłu tego kraju. Jeśli dane wpiszą się w obecny nastrój, to euro powinno jeszcze trochę zyskać, być może nawet w kierunku 1,3440 – 1,3460 (raczej wątpliwe, byśmy doszli dziś do 1,35).

Orzeł nabrał (trochę) siły

Na fali osłabienia dolara zyskuje polski złoty. Oczywiście kurs 3,1180 na USD/PLN nadal trudno nazwać satysfakcjonującym, a jednak z pewnością to coś lepszego niż pozimy rzędu 3,1250 i wyższe, jakie można było już oglądać. Oczywiście mówimy tu o perspektywie osób kupujących naszą walutę. EUR/PLN jest po 4,1850, nadal wysoko, przy czym mimo wszystko wydaje się, że na obu parach ogólna tendencja jest jednak taka, że złoty może tracić. Sytuację rozstrzygną nie tyle dzisiejsze dane, co raczej to, co będzie działo się przez weekend – a mianowicie to, czy ruch na EUR/USD nie okaże się jedynie chwilową, minimalną korektą.

Tagi: komentarz walutowy, komentarze walutowe, dziś w money, wiadomości, gospodarka, komentarz
Źródło:
FMCM
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz