Seargin to polska firma, która wdraża i dostosowuje systemy ERP dla wielkich korporacji. Zaczynała w 2014 r. od trzech pracowników, bez kredytu i bez inwestora. Dziś zatrudnia blisko tysiąc osób, ma ponad 200 mln zł przychodów i spółki w siedmiu krajach. Jakub Wojewski, jej współtwórca, był gościem "Biznes Klasa Young".
Stany Zjednoczone, Wielka Brytania, Hiszpania, Polska, Szwajcaria, Niemcy i Malezja – w tych krajach Seargin ma zarejestrowane spółki. Najprawdopodobniej dojdą do nich Indie, Meksyk i Australia. Firma, którą Jakub Wojewski założył ze wspólnikiem Mikołajem, od początku rosła wyłącznie organicznie.
Ja nigdy od nikogo nie pożyczyłem pieniędzy ani nigdy nie miałem inwestora. Pieniądze, które sam zarobiłem ze wspólnikiem Mikołajem, zainwestowaliśmy, zaryzykowaliśmy wszystkim. No i to się opłaciło – mówi Wojewski w "Biznes Klasie Young".
Początki nie były łatwe. Jak wspomina, po założeniu firmy miał miesiąc, w którym zostało mu na życie 200 zł. Jeździł wtedy do mamy po jedzenie i – jak przyznaje – gdyby nie jej wsparcie, być może nie rozmawialibyśmy dziś o jego firmie.
Polak z Londynu dzwoni do Niemców
Wojewski z wykształcenia jest humanistą, studiował prawo i filozofię. Nigdy nie programował, a wiedzę o IT zdobył sam, z rozmów z klientami i ekspertami. Przez lata pracował w Londynie jako headhunter, który miał zatrudnić specjalistę z innej firmy dla klienta z Niemiec.
Niewiele niemieckich firm specjalnie lubi angielskich headhunterów. No i dodatkowo nie dość, że dzwoniłem z Anglii, to jeszcze z akcentem polskim na rynek niemiecki – opowiada.
Wspólnika poznał przez przypadek: Mikołaj wynajmował mieszkanie od jego mamy. Tak też się stało. Wszystkich klientów, jak podkreśla, pozyskali sami, dzwoniąc na centralę i pytając o konkretną osobę.
Systemy ERP Wojewski porównuje do krwiobiegu i układu nerwowego wielkiej firmy. Bez nich korporacja nie jest w stanie działać. Seargin dopasowuje je do potrzeb klienta, a potem zajmuje się ich utrzymaniem. Konkuruje przy tym z gigantami takimi jak IBM czy Accenture. Jak to robi? Bierze się za najtrudniejsze zadania, np. projekty, które nie idą dobrze, czy wydzielanie i integrowanie spółek przy fuzjach i przejęciach.
W jednym z projektów w USA firma na własny koszt pokryła część zespołu, bo bez dodatkowego wsparcia przedsięwzięcie by się nie udało. Klient nazwał ich wtedy Avengersami.
Prima aprilis, który nie był żartem
Wojewski przyznaje, że kandydatom wręcz odradza pracę u siebie, jeśli szukają spokojnej posady od 8 do 16. Decyzje, na które konkurencja potrzebuje trzech miesięcy i komitetu, w Seargin zapadają – jak mówi – w ciągu kilku godzin.
Przykład? Klient z branży bankowej musiał wdrożyć system wykrywania oszustw finansowych, a groziły mu kary. Na spotkaniu we wtorek usłyszał od Wojewskiego, że zespół ruszy w poniedziałek. Był 1 kwietnia, więc uznano to za żart. W czwartek Seargin zgłosił gotowość.
– Oni byli w szoku. Oni myśleli, że ja sobie jaja robiłem, bo to był prima aprilis – wspomina. Klient przeprosił, bo sam potrzebował jeszcze dwóch tygodni na przygotowanie. Od tego momentu – jak mówi Wojewski – współpraca była zupełnie inna.
Firma jak dotąd nie miała projektu, na którym by straciła, choć na niektórych wychodziła na zero. W zeszłym roku marża EBITDA wyniosła 12 proc. Jak mówi Wojewski, biznes jest rentowny od ponad 10 lat, a zyskowne są też zagraniczne spółki.
Ile zarabiają jego ludzie? Sprzedawcy – od 10 do 50 tys. zł miesięcznie. Doświadczeni specjaliści od SAP – od 150 do 350–400 zł za godzinę. A specjalista SAP może zarabiać od 50 do 100 tys. zł na rękę miesięcznie.
"Wielka bańka"
O sztucznej inteligencji Wojewski mówi, że ludzie albo ją przeceniają, albo bagatelizują. Sam uważa ją za fantastyczne narzędzie, ale rynek AI – jak ocenia – jest "strasznie napompowany". Brakuje data center i energii, by pokryć zapotrzebowanie. Porównuje to do bańki internetowej: wszystko pęknie, ale zostanie trzech-pięciu dużych graczy.
Jego zdaniem AI nie zastąpi szybko systemów ERP. Wielkie firmy wydały na nie miliony, a nawet setki milionów, i nie zrezygnują z nich. Wojewski zwraca też uwagę na błędy, które generuje AI, i na ryzyko w branżach takich jak farmacja. Wyzwanie widzi raczej dla firm, które stawiają strony internetowe, i software house'ów wynajmujących programistów.
W samym Seargin z działów back-office wyciągnięto ok. 70 proc. powtarzalnej pracy i przeniesiono ją do jednego działu, nazwanego Power Ops. Procedury trafiły do agenta AI opartego na Copilocie. Według Wojewskiego praca ludzi stała się przez to ciekawsza.
Nikt nie stracił pracy za IBM-a
Wojewski przyznaje, że Seargin wciąż nie ma rozpoznawalnej marki, a to wydłuża drogę do wielkich klientów. Przytacza żart, który krąży wśród jego klientów: "nikt nikogo nie wywalił za zatrudnienie IBM-a". Za Seargin już tak. Mimo to u wielu klientów jest jedyną firmą z Polski obok trzech-czterech wielkich korporacji.
Teraz firma koncentruje się na globalnej ekspansji i zawęziła ofertę do SAP w połączeniu z AI i bezpieczeństwem. Dla jednego z klientów zbudowała aplikację głosową zintegrowaną z Salesforce, dzięki której handlowcy w trakcie jazdy mogą robić notatki i składać zamówienia.
Dyrektor programowy serwisów premium w Wirtualnej Polsce oraz redaktor naczelny serwisu money.pl. Prowadzi program "Biznes Klasa" (+140 tys. subskrypcji na YT) oraz jest laureatem nagrody Grand Press Economy 2024. Dziennikarstwem ekonomicznym zajmuje się od blisko dwudziestu lat, wcześniej prowadził programy o świecie i gospodarce w TVN24 BiS i w TVN CNBC oraz był szefem serwisu newsroomu Gazeta.pl.