Inwestorzy czują się oszukani. Film Vegi o Putinie to klapa finansowa
Prokuratura przygląda się finansowej klapie filmu "Putin" Patryka Vegi. Reżyser miał obiecywać nawet 700 proc. zysków z produkcji, ale część inwestorów czuje się oszukana - pisze wrocławska "Gazeta Wyborcza".
Patryk Vega zyskał sławę dzięki filmom takim jak "Pitbull" i "Kobiety mafii", jednak jego najnowsze dzieło "Putin" przyniosło mu sporo kłopotów. Film miał odnieść komercyjny sukces na całym świecie, a inwestorom obiecywano imponujące zyski. Jednakże wyniki finansowe okazały się rozczarowujące, a dystrybutorzy z USA zgłosili niewielkie przychody.
Produkcja o rosyjskim dyktatorze miała być dystrybuowana na całym świecie - nie tylko w Europie, ale także w Stanach Zjednoczonych i Azji. - Nakręciliśmy film za 10 mln dolarów, który Amerykanie oceniają na 50 mln dolarów - mówił inwestorom podczas spotkań online, do których dotarła "Wyborcza".
NBP chce nadal zwiększać zapasy złota. Ekonomista: dziś to bardziej kontrowersyjny temat
"GW" dodaje, że zdaniem Vegi podobne filmy "są w stanie zarobić 250-300 mln dolarów". Natomiast pytany o ryzyko klapy finansowej odpowiadał, że jest to "wróżenie z fusów". - Jeśli mamy film polski, dystrybuowany tylko na polski rynek, to wiadomo, że jeśli nie pójdzie w Polsce, to ta frekwencja jest przesądzona. Jeśli na przykład spadnie samolot z prezydentem, nastąpi żałoba narodowa, ten okręt jest się w stanie zatrząść - tłumaczył.
Fiasko filmu o Putinie
Vega zakładał jednak, że Putin zostanie dobrze odebrany i przyniesie kasowy sukces m.in. poprzez "perspektywy sprzedaży praw zależnych do serialu" np. do telewizji.
Tak się jednak nie stało. Według serwisu Box Office Mojo w ciągu roku od premiery produkcja zarobiła ok. 429 tys. dol. (ok. 1,5 mln zł). Jednym z inwestorów "Putina" został odtwórca głównej roli Sławomir Sobala. W zamian miał otrzymać udziały w zyskach.
- Stawiał sprawę tak (Patryk Vega - przyp. red.), że to jest dla mnie ostatnia szansa, bo jest dużo chętnych i muszę się szybko decydować. Wpłaciłem w dwóch transzach dużą kwotę - Sobala mówił "GW".
Aktor dodał, że pod koniec 2024 r. Vega namawiał go do zainwestowania w dystrybucję "Putina" W Stanach Zjednoczonych. - Mówił, że to największy rynek i szansa na ogromne zyski, które w pierwszej kolejności trafiają do portfela wybranych inwestorów. Że będziemy na początku "łańcucha pokarmowego" - kontynuował Sobala. Vega miał obiecać, że zyski wyniosą 435 proc. Ostatecznie wpływy ze sprzedaży biletów w USA wyniosły 20 tys. dol.
Sobala zaznaczył, że Vega "w końcu zmienił swoją narrację" i stwierdził, że aktor "wiedział, jakie jest ryzyko". - Gdy oferował mi udział w inwestycji, nie było mowy o ryzyku, przedstawiał się jako genialny reżyser. Zasypywał mnie wiadomościami, dając do zrozumienia, że jestem dla niego kimś wyjątkowym i trzyma dla mnie specjalną pulę inwestorską - wyjaśniał Sobala w "GW".
Projekt "Putin" zakończył się klapą, a prokuratura we Wrocławiu wszczęła śledztwo pod kątem ewentualnego oszustwa wobec inwestorów. Sobala powiedział wprost, że "czuje się oszukany", gdyż obiecywano wielkie zyski, które były fikcją.
"GW" przypomina, że Vega ma także problemy z filmem "Small World" o pornografii dziecięcej z 2021 r., gdzie wpływy z biletów przekroczyły 2 mln dol. Inwestorzy na czele z Marcinem Gortatem skierowali sprawę do sądu, twierdząc, że popełniono błędy w dystrybucji, co doprowadziło do finansowej klapy.
Źródło: Gazeta Wyborcza