WAŻNE
TERAZ

Nieoficjalnie: poseł może odejść z koalicji, klubowi grozi rozpad

Rumunia już płaci wysoką cenę. Polska ma jeszcze czas na reformy

Polska będzie mieć w tym roku najwyższy deficyt fiskalny w całej Unii Europejskiej. Rok temu liderem była Rumunia. - Stale rosnący deficyt w pewnym momencie wymaga kosztownych korekt - przestrzega w rozmowie z money.pl szef rumuńskiej Rady Fiskalnej i były minister finansów, prof. Daniel Dăianu.

 Daniel Dăianu, były minister finansów Rumunii
Źródło zdjęć: © Adobe Stock, Wikimedia Commons | Adrian Grycuk, ZipZapic.com, rarrarorro
Tomasz Setta

Rumunia od kilku tygodni zmaga się z kolejnym politycznym zamieszaniem. Na początku maja rząd w Bukareszcie stracił parlamentarną większość. Tłem wydarzeń są niepopularne i długo odkładane reformy, które mają przywrócić stabilność rumuńskiej gospodarce.

W zeszłym roku rząd premiera Ilie Bolojana przygotował dwa pakiety fiskalne: pierwszy sprowadzał się do podwyżek wybranych podatków (m.in. VAT-u, podatku od dywidend, opłat drogowych), drugi - do obniżenia części wydatków (np. ograniczenia wysokości sędziowskich emerytur). Plan skrytykowali socjaldemokraci z PSD, którzy pod koniec kwietnia opuścili koalicję, co ostatecznie doprowadziło niedawno do przegłosowania wotum nieufności.

W rozmowie z money.pl szef rumuńskiej Rady Fiskalnej prof. Daniel Dăianu tłumaczy, że źródłem tych problemów był szybko rosnący deficyt finansów publicznych. W zeszłym roku wyniósł on w Rumunii 7,9 proc. PKB. Tuż za Bukaresztem znalazła się wtedy Warszawa z wynikiem 7,3 proc. Komisja Europejska prognozuje, że w zestawieniu za ten rok to Polska będzie liderem. W 2026 r. nasz deficyt ma sięgnąć 6,5 proc. PKB.

Tak wygląda codzienność w biznesie. "Częściej się nie udaje, niż udaje"

"Nieodpowiedzialna polityka fiskalna". Co się stało w Rumunii?

- Głównym powodem do niepokoju w Rumunii jest obecny poziom deficytu fiskalnego, który bardzo szybko wzrastał w tej dekadzie. Byłoby jednak błędem twierdzić, że Rumunia zakończyła 2024 r. z deficytem na poziomie 9,3 proc. PKB z powodu szoków zewnętrznych, takich jak pandemia czy kryzys energetyczny spotęgowany wojną w Ukrainie - mówi nam prof. Dăianu.

- Rumunia znajdowała się w unijnej procedurze nadmiernego deficytu jeszcze przed wybuchem pandemii, mając strukturalny deficyt fiskalny przekraczający 4 proc. PKB. Największy skok deficytu nastąpił w 2024 r., co było skutkiem znacznych podwyżek wynagrodzeń i emerytur jako wydatków o charakterze trwałym - tłumaczy szef rumuńskiej Rady Fiskalnej.

Tłumaczy, że do obecnego stanu doprowadziło "lekceważenie zasad ostrożnościowych i zaniedbanie potrzeby zwiększania dochodów podatkowych". Zwraca też uwagę, że poza deficytem fiskalnym problem stanowi również poziom długu publicznego Rumunii.

- Dług publiczny nie budził większych obaw przed obecną dekadą. W 2019 r. wynosił około 35 proc. PKB. Poziom ten jednak szybko wzrósł wskutek zewnętrznych szoków, a przede wszystkim z powodu nieodpowiedzialnej polityki fiskalnej. Na początku tego roku dług publiczny przekroczył 60 proc. PKB. Gdyby korekta fiskalna nie rozpoczęła się w zeszłym roku, dług podążałby bardzo niebezpieczną ścieżką - podkreśla w rozmowie z money.pl prof. Dăianu.

Kryzys nie wziął się znikąd

Co ważne, kryzys w rumuńskich finansach publicznych nie pojawił się nagle. Najpoważniejszym sygnałem ostrzegawczym było uruchomienie unijnej procedury nadmiernego deficytu. Kolejną czerwoną lampką było obniżenie ratingu Rumunii do poziomu BBB-. To zaledwie o jeden stopień wyżej od poziomu spekulacyjnego.

- Poziom rentowności rumuńskich obligacji denominowanych w euro i walucie krajowej również powinien zostać odebrany jako zły znak. Niestety, błędna polityka fiskalna doprowadziła do bardzo wysokiego strukturalnego deficytu budżetowego i pogłębiła deficyt na rachunku obrotów bieżących - mówi ekonomista.

Jego zdaniem rozwiązaniem obecnych problemów kraju mogłoby być ograniczenie luki VAT-owskiej, która sięga dziś 30 proc. i jest najwyższa w całej Unii Europejskiej. - Jednak szybkie ograniczenie tej luki było mrzonką, podobnie jak radykalne cięcia trwałych wydatków publicznych. W rezultacie rząd został zmuszony do podniesienia podatków - komentuje prof. Dăianu.

- Rumunia musi poprawić ściągalność podatków i zwiększyć efektywność wydatków publicznych oraz ograniczyć marnotrawstwo. Niestety, ta korekta fiskalna musi być przeprowadzana w bardzo niekorzystnych warunkach zewnętrznych - zauważa ekspert.

Polskę ratuje szybki wzrost PKB

Co z tych doświadczeń może wynieść Polska? - Lekcja płynąca z doświadczenia Rumunii jest taka, że stale rosnące deficyty fiskalne stanowią zagrożenie i w pewnym momencie konieczna staje się kosztowna korekta - podkreśla nasz rozmówca. Zwraca przy tym uwagę na to, co odróżnia sytuację obu naszych krajów.

- Polska ma jedną dużą przewagę: jej rachunek obrotów bieżących jest zrównoważony, a rynki finansowe patrzą przede wszystkim na potrzeby finansowania zewnętrznego. Jednak deficyt fiskalny na poziomie prawie 7 proc. PKB w 2027 r. nie zapowiada niczego dobrego. Jest też pewna kwestia, która zasługuje na uwagę: Polska ma prawdopodobnie najwyższe wydatki obronne w Unii Europejskiej w relacji do PKB. Program SAFE pomaga w tych wydatkach, ale nie opiera się na grantach. Ostatecznie zwiększa on poziom długu publicznego i deficyty fiskalne - tłumaczy prof. Daniel Dăianu.

A to nie wszystkie różnice. - Polska, w przeciwieństwie do Rumunii, ma bardziej dynamiczną gospodarkę. Oczywiście, można w tym kontekście mówić o stymulacji fiskalnej i pewna korekta deficytu fiskalnego będzie konieczna. Jednak bilans rachunku obrotów bieżących ma kluczowe znaczenie - dodaje szef rumuńskiej Rady Fiskalnej.

Ekonomista zgadza się z tezą, że długo odkładane reformy finansów publicznych prędzej czy później doprowadzą do bolesnych i głębokich cięć budżetowych, z jednym zastrzeżeniem. - Kiedy gospodarkę dotykają bardzo silne szoki, wyższy deficyt fiskalny jest niemal nieunikniony. Konieczne jest jednak późniejsze podejmowanie działań na rzecz jego ograniczenia i tworzenia przestrzeni fiskalnej. Większe dochody podatkowe mogą być pod tym względem bardzo pomocne - mówi nasz rozmówca.

Od początku 2026 r. w Polsce również działa Rada Fiskalna. Przewodniczący Rady, dr Sławomir Dudek, w rozmowie z money.pl przekonywał niedawno, że polskie finanse publiczne potrzebują pilnie konsolidacji, czyli reform. - Możemy też oczywiście nic nie zmieniać, ale jeśli pozwolimy na dalsze psucie finansów, a po drodze dopadną nas szoki zewnętrzne, to będziemy bezradni - mówił ekonomista.

- Wszystko wskazuje na to, że po wyborach przyszły rząd będzie się mierzył w 2028 r. z deficytem na poziomie 6 proc., a dług poszybuje w okolice 72-73 proc. PKB - wskazywał w wywiadzie dla money.pl.

Tomasz Setta, dziennikarz money.pl

*Prof. Daniel Dăianu - rumuński ekonomista i wykładowca akademicki. Były minister finansów Rumunii (1996-1997), a także były poseł do Parlamentu Europejskiego (2007-2009) i były członek zarządu Banku Narodowego Rumunii (2014-2019). Od 2019 r. jest przewodniczącym rumuńskiej Rady Fiskalnej (România Consiliul Fiscal).

Wybrane dla Ciebie