Rzeczniczka rządu w Tajpej Michelle Lee wskazała na wagę współpracy z Waszyngtonem.
Jeśli chodzi o wszelkie wysiłki sprzyjające stabilizacji sytuacji w regionie i zarządzaniu ryzykiem, jakie może nieść ze sobą autorytarna ekspansja, oceniamy je pozytywnie – oświadczyła, dziękując za "wieloletnie wsparcie".
WIDEOSkoro Polacy zarabiają więcej, to dlaczego uważają, że biednieją? Analityk odpowiada
Dostawy broni dla Tajwanu, uznawanego przez Chiny za własne terytorium, systematycznie rodzą napięcia. Dla Pekinu kwestia Tajwanu stanowi – jak to określają – nieprzekraczalną czerwoną linię.
W grudniu administracja USA zatwierdziła sprzedaż Tajwanowi uzbrojenia o wartości 11 mld dol. Proponowany kolejny pakiet – wart 14 mld dol. – obejmuje m.in. pociski przeciwokrętowe potrzebne do obrony wyspy. Projekty te przeszły wstępny przegląd w Kongresie w styczniu, jednak Trump od maja wstrzymuje pakiet.
Transakcja wciąż czeka na ostateczną aprobatę oraz sfinalizowanie procedur po stronie amerykańskiej administracji.
Niespełna dwa tygodnie temu japońska agencja Kyodo ujawniła, że Pekin przestrzegł administrację Trumpa, że odwoła szczyt przywódców, jeśli do tego czasu Waszyngton zatwierdzi sprzedaż nowej broni Tajwanowi.
Dyplomatyczne stosunki USA z Tajwanem problemem dla Chin
Z kolei sekretarz stanu Marco Rubio, zapytany w środę o opóźnienia, wskazał na ograniczenia podaży.
Wiem, że wszyscy skupiają się na Tajwanie, ale chcę, żebyście przez chwilę spojrzeli na to globalnie. Jeśli wam coś sprzedamy, już tego nie mamy. Być może uda nam się to wyprodukować w przyszłości, ale teraz tego nie mamy – wyjaśnił.
Stany Zjednoczone nie utrzymują oficjalnych relacji dyplomatycznych z Tajwanem, podobnie jak większość państw na świecie, jednak uchodzą za jego najbliższego sojusznika. Zgodnie z ustawą z 1979 r. USA są zobowiązane do dostarczania wyspie sprzętu wojskowego na potrzeby obrony. Tajwan obecnie modernizuje armię, aby sprostać militarnej potędze Chin, które nie wykluczają użycia siły w celu przejęcia władzy nad wyspą.
źródło: PAP