Nadal są sądy, które płacą jak chcą. "Obowiązuje zasada: komu nie pasuje, ten wylatuje"
Pracują w jednym sądzie. On jest kierowcą i zarabia 4 tys. zł miesięcznie, a ona inspektorem w wydziale wizytacyjnym z 20-letnim stażem i ma pensję 3350 zł. Pracownicy sądów skarżą się związkowcom, że są niesprawiedliwie wynagradzani. Ministerstwo Sprawiedliwości deklaruje, że widzi problem i pracuje nad zrównaniem zarobków.