Polska wolontariuszka o sytuacji w Gruzji
Według Karoliny Kalagi, jednej z 13 polskich wolontariuszy przebywających na południu Gruzji rosyjskie bombardowania w porcie Poti nie spowodowały większych zniszczeń. Wolontariuszka, która przebywa obecnie w mieście Ozurgeti około 30 kilometrów od Poti, powiedziała Polskiemu Radiu, że na południu kraju jest stosunkowo spokojnie. "Czekamy na ogłoszenie stanu wojennego i będziemy się ewakuować do Turcji." - poinformowała Karolina Kalaga. Jak dodała, zdaniem Gruzinów zarówno atak na Poti, jak i Senaki są zwykłym rosyjskim "straszakiem". "Mówi się, że gdyby stan wojenny miał zostać ogłoszony, to nastąpiłoby to dziś rano. Miejscowa ludność uważa, że skoro nadal nie został ogłoszony, to sytuacja wkrótce się uspokoi" - powiedziała Karolina Kalaga Polskiemu Radiu.