Witam,
Od tego roku akademickiego biorę kredyt studencki (ten preferencyjny, do którego dopłaca
państwo) w bnaku PKO BP.
Właśnie dostałem wyrównanie od października do lutego - za pięć miesięcy. I o dziwo ciut
mniej niż powinienem.
Okazało się, że od każdej raty bank zabiera sobie 4,80zł pomimo tego, że przelewa ratę na
konto w swoim banku. Właśnie pracownik banku zalecał, by założyć u nich konto, aby uniknąć
dodatkowych kosztów za przelew do innego banku.
Wiem, że w sumie są to grosze, ale przez cały okres brania kredytu (a zakładam 5 lat)
uzbiera się prawie 250zł dla banku. Myślę, że coś jest nie tak. Przecież kredyt ma być
darmowy, państwo dopłaca do niego, a bank wprowadza takie opłaty nie wiadomo za co.
Czy to jest zgodne z prawem ?
Zwłaszcza, że wcześniej nikt o tym nie informował, a w innych bankach, udzielajacych
kredytów preferencyjnych takich opłat nie ma.
Wogóle to kogo mogę się zwrócić z ta sprawą? Są jakieś instytucje, które czuwają, nad tym,
żeby banki nie robiły nas w jajo, np. w taki sposób ?
Czasem przecież nawet duże banki i firmy robią coś niezgodnie z prawem, a my jako klienci
możemy się chyba domagać zwrotu takich bezprawnym kosztów.
Pozdrawiam.