Na skróty
Forum Forum prawneBudowlaneProblem z drogą władający gmina

Problem z drogą władający gmina

skomentuj
madziulkaP / 83.11.194.* / 2008-11-17 16:41
Witam
Mamy problem z uzyskaniem pozwolenia na budowę domu ponieważ prawnie nie mamy dojazdu do działki. Droga jest, na działce mamy stary dom do którego tą drogą dojeżdżamy, jeszcze do trzech innych gospodarstw dojeżdża się tą drogą.
Składając podanie załaczyliśmy wszystkie potrzebne dokumenty i wtedy okazało sie ze władającym drogą jest gmina ale w ksiegach wieczystych są wpisani własciciele działek z których utworzono kiedyś tą droge. Gdyby oni żyli nie bylo by problemu ale niezyja ich dzieci, wnuków nie mozna odnalesc wiec gmina nie moze udzielic pozwolenia.
Co zrobic zeby miec dojazd poradzcie cos prosze. Czy nie powinno to byc tak ze skoro zawaliła gmina nie zmieniajac wpisu w KW to oni powinni to naprawic. poradzcie co zrobic moze ktos mial juz taki przypadek
Wyświetlaj:
kak126 / 83.29.7.* / 2010-02-08 10:52
Witam wszystkich !
Niestety ale mam podobny problem z drogą będącą we władaniu gminy. W związku z tym mam prośbę o dokładne podanie gdzie znależć przepis na mocy którego grunty zajęte pod drogi stały się z dniem 1.1.1999r własnością władającego . Chodzi o to że w starostwie muszę powołać się na konkretny przepis a nie na dyskusję na forum . Liczę na pomoc Urzędasa , Czesia i Haśa.
Z góry thx.
Zrozpaczony / 188.33.190.* / 2010-06-16 21:16
Witam a u nas jest jeszcze gorzej wjazd na osiedle i wyjazd z niego tą samą wąską drogą około 4 metry szerokości, gdy idą piesi wąską i długą na ponad 100 metrów, mało co na maskę pojazdu nie wchodzą !!! to to nic wokół 10 domków samo pole podatne na pożar !!! innej drogi nie ma!!! czy zna ktoś jakąś ustawę żeby Burmistrz się przestraszył i coś z tym zrobił przecież wydał plan zagospodarowania terenu, ludzie się pobudowali i co dalej??? Błagam dobrzy ludzie i prawnicy pomóżcie !!! gdzie się skarżyć, jaką ustawą grozić??? Z góry Wam wszystkim dziękuję...
Urzędas / 79.191.75.* / 2010-02-12 10:33
To jest art. 73 ustawy z dnia 13 października 1998 r. Przepisy wprowadzające ustawy reformujące administrację publiczną (Dz.U. 1998 nr 133 poz. 872)
Urzędas / 79.191.75.* / 2010-01-07 21:50
Mam nadzieję, że udało się uzyskać pozwolenie na budowę, a mury już się pną do góry.

Pozdrawiam
Urz\ / 79.191.75.* / 2010-01-07 21:49
Mam nadzieję, że udało się uzyskać pozwolenie na budowę, a mury już się pną do góry ;)
chinek24 / 77.113.227.* / 2009-09-26 21:50
Witam serdecznie.
Ja również mam problem z drogą i doprosić się nie mogę o to by ktoś ( W tym przypadku gmina) mi ją naprawił.
Corocznie składam podania w gminie Bodzanów woj.Mazowieckie powiat Płocki o naprawę i tyczenie punktów granicznych drogi publicznej gminnej.
Razem z ojcem włożyliśmy sporo pracy i wysiłku żeby tą drogę naprawić a ten wredny typ wjeżdża nam wieśniackim pługiem i wszystko niszczy.
Tyczenie punktów granicznych odbyło się ale wrogo nastawiony sąsiad którego pole uprawne graniczy z drogą rok w rok po żniwach niszczy to o co ja walczę.
Nie wiem już co mam robić z gminą no i z tym debilnym sąsiadem.
Mam założyć mu sprawę cywilną w Sądzie czy wybić mu totalnie z głowy wszystko za co to ja będę sądzony.
Proszę powiedzcie mi w jaki sposób mogę to załatwić
Mój email nrobson@wp.pl
Pozdrawiam zainteresowanych.
Urzędas / 79.191.75.* / 2010-01-07 21:48
Witam ponownie wszystkich.

Chinek 24 - myślę, że wybijanie sąsiadowi z głowy jego głupoty nie bardzo Ci się opłaci, a Tobie przysporzy tylko kłopotów prawnych i nie tylko, a sąsiad będzie chodził dumnie, że na niego nie ma mocnych. A wracając do meritum sprawy, do zgodnie z ustawą o drogach publicznych, a konkretnie art. 39 pkt 1 ust 2, 7 i 8, zabronione jest niszczenie drogi i jej elementów. Dlatego też, jeżeli sąsiad niszczy drogę, należy wezwać policję. Policja prowadząc postępowanie, może nałożyć mandat na sąsiada za łamanie prawa lub skierować wniosek o ukaranie do sądu, jeżeli ten nie przyjmie mandatu.
urzędas / 83.7.138.* / 2008-11-24 20:59
Jestem pracownikiem takiego urzędu gminy i w pracy zajmuję sie m.in drogami. Wydaję również zaświadczenia do pozwoleń na budowę o dostępie działki do drogi publicznej. W takich zaświadczeniach jest wymagane, by działka miała dostęp do drogi publicznej. W mojej gminie 90% dróg jest we władaniu gminy, gdyż księgi wieczyste uległy zniszczeniu i żeby można było uregulować ich stan prawny, wymagane są księgi wieczyste. Obecnie zastanawiamy się jak ten problem rozwiązać.
Nawiązując do tematu, w zaświadczeniach piszę np., że działka posiada dostęp do publicznej drogi gminnej/powiatowej oznaczoną jako działka ewidencyjna nr.... poprzez drogę we władaniu gminy oznaczoną jako działka ewidencyjna nr.... poprzez zjazd i że urząd gminy wyraża zgodę na korzystanie ze zjazdu i drogi we władaniu. I starostwo to akceptuje.
kk.geo.83 / 83.24.83.* / 2009-06-01 22:17
Witam.

Także pracuje w urzędzie gminy i też się zajmuje drogami. Ponieważ mam bardzo krótki staż pracy i niezbyt kompetentnego szefa który nie jest w stanie mi pomóc szukam w necie informacji które mogą mi pomóc w lepszym świadczeniu usług administracyjnych na rzecz mieszkańców gminy w urzędzie której pracuje. Bardzo zainteresowała mnie wypowiedz "kolegi po fachu".
U mnie niestety ze starostwem powiatowym tak dobrze nie jest - wymagają do zgody na budowę decyzji administracyjnych zezwalających na lokalizację zjazdu w oparciu o art. 29 ustawy o drogach publicznych nawet gdy nieruchomość inwestora leży przy drodze wewnętrznej będącej własnością gminy (wymyślili że w takim przypadku inwestor musi wystąpić o lokalizację zjazdu z drogi publicznej gminnej na drogę wewnętrzną będącą własnością gminy). Dodam że 2/3 dróg w gminie to drogi wewnętrzne i przy nich powstaje najwięcej domów.
Na koniec kieruję prośbę do "urzędasa" - byłbym wdzięczny gdybym mógł zadać kilka pytań związanych z tematyką dróg publicznych i wewnętrznych. Jeśli jest taka możliwość to proszę napisać na mojego e-maila - kk.geo.83@gmail.com
Czesio. / 83.3.176.* / 2009-06-10 18:58
czytałem 3 razy i stwierdziłem, że taki jest obraz administracji samorządowej. Czytałeś co piszesz ? Przeczytaj, nie masz zielonego pojęcia o drogach publicznych, podobnie jak pracownik w starostwie i "urzędas". Sami robicie wode z mózgu inwestorom przebijając się coraz to nowymi poronionymi pomysłami, a następnie gnębicie do upadłego nie mogąc sie z tego wyplątać. Pozdrawiam i do nauki i roboty.
repatrianka / 91.18.238.* / 2009-01-22 14:22
Szanowny Panie "urzedasie" ja mam do Pana rowniez bardzo wazne pytania dot. przepisow i decyzji jakie to podnosi nasza gmina i jednoczesnie niszczy mi moje zdrowie i zycie.Jestem repatianka i od 1958r jestem na mazurach w naszej nowej Polsce.Od 1962r zamieszkuje ta sama nieruchomosc co nam obiecano jako repatriantom.Jest to nieruchomosc gospodarcza na wsi z mieszkaniem,budynkiem gosp.i ogrodek,pozostalosc po bylych ob.III-Rzeszy.Byla to wlasnosc Skarbu Panstwa przeznaczona na cele osiedlencze.W 1996r. bez naszej wiedzy,nieruchomosc ta stala sie wlasnoscia UG i zostala podzielona na 7 dzialek z droga gminna przez podworko prowadzaca do nikad.Droga ta dzieli moje mieszkanie od budynku gosp. i ogrodka.Jako wlasnosc UG,stala sie ona miejscem spotykania sie calego marginesu wsi,celem spozywania alkoholu,co dla mojego codziennego zycia,stalo sie bardzo uciazliwe.Prawie codziennie musze wzywac Policje,poniewaz droga ta przylega do mego mieszkania i pijacy tam alkohol stawiaja butelki,gasza papierosy na nowych oknach,pluja na szyby,sikaja po rogach itd.itp.Moje skargi u Wojta UG nie maja sluchu a pijacy wyzywaja mnie jeszcze od ruskich k....,jezeli ja im uwage zwroce,za to,ze 6 lat na Syberii spedzilam i nowego zycia w ojczyznie szukalam,bo innego wyjscia nie bylo.Teraz chcialabym odgrodzic moje mieszkanie ale plot musi stanac na "drodze gminnej",ktora ma tylko 4m szerokosci i jej poszerzyc nie mozna.Moje pytanie do Pana:jest taka moliwosc i jezeli tak ,to w jakiej odleglosci od domu?Musze jakos sie ratowac,bo UG nie dba o to co narobil.Jezeli sytuacja sie nie zmieni,bede musiala budowac TUNEL pod droga gminna by bezpiecznie dostac sie na moje podworko i ogrodek.Gdzie mozna znalesc przepisy obejmujace takie zagadnienia,bo w naszym UG istnieje cisza urzedowa.Celem lepszej inf.zalacze pozniej mape i opis gruntow
Haś. / 83.3.176.* / 2008-11-25 07:17
I to jest ok !!! Bo nie ma działek bez dostępu do drogi publicznej. Dla chcącego nie ma że boli. Pozdrawiam urzędasa.
madziulkaP / 83.11.195.* / 2008-11-27 12:47
Witam ponownie
Fajnie mieszkać w gminie która ma takich udzędników i jest przyjazna ludziom:)
Niestety u nas tak nie jest musimy sami to jakos załatwic bo oni tylko ręce potrafią rozkładać, miałam nie pisać co to za gmina żeby problemów jescze wiekszych sobie nie robić , ale może masz racje niech wszyscy wiedza jak sie u nas(Gmina Dabrowa Tarnowska) ludzi traktuje.
pozdrawiam
Haś. / 79.188.53.* / 2008-11-17 22:49
z dniem 1.01.1999 roku grunty pod drogami przeszły na własnośc jednostek samorządowych i skarbu państwa/w zależności od drogi/. Pytanie : na co gmina ma udzielic pozwolenie ? Jeżeli jest to droga publiczna jej właścicielem jest w tym przyp. gmina. Dojazd do działki nie jest warunkiem uzyskania pozwolenia na budowę / w starostwie/
madziulkaP / 83.11.156.* / 2008-11-18 09:37
Gmina nie udzieli nam pozwolenia na budowe domu poniewaz nie jest uregulowana sprawa drogi aj est to warunek konieczny aby otrzymac pozwolenie. Gmina jest wpisana jako władający drogą ale w KW sa wpisane inne osoby poniewaz gmina tego nie przeprowadziła i powiedziano nam ze z nimi musimy to ustalic bądż z ich spadkobiercami.
Własnie dowiedzieliśmy sie ze w naszej wsi jest około 40 takich nieuregulowanych dróg:/
i wszyscy ktorzy chcieli by sie budowac a mają dojazd tymi "niby" gminnymi drogami bedą miec taki problem jak my:/
Haś. / 79.188.53.* / 2008-11-18 13:58
co to za gmina ??? do sądu z nią o ustalenie drogi koniecznej i po sprawie. z czego wynika ten warunek konieczny / przepis prawa który tak stanowi, niech się UG wypowie/ napisz co to za gmina jak się dowiedzą może zaczną zachowywac normalnie. nie ma dróg nibygminnych. jeżeli nygusy nie przeprowadzili postępowania związanego z przejęciem gruntów pod drogami publicznymi nie znaczy żebyście to robili za nich.sprawy drug publicznych raz na zawsze rozwiązała ustawa która weszła w życie 1 stycznia 1999 roku. 9 lat to dla nich mało na załatwienie tych spraw ? proponuję radcę prawnego, który zajmie się przeprowadzeniem ustanowienia drogi koniecznej / służebności gruntowej/ bez względu kto jest właścicielem, posiadaczem czy "władającym ?"
urzędas / 83.7.146.* / 2009-02-11 21:43
WItam wszystkich ponownie.
Tak dla ścisłości pozwolę sobie sprecyzować madzulceP, że pozwolenie na budowę wydaje starostwo od 2005r. U nas wystarczy, że gmina oświadczy iż dana działka ma dostęp do drogi publicznej. Ponieważ, jak pisałem wyżej w mojej gminie 90% dróg jest we władaniu gminy, są wśród nich też gminne drogi publiczne i oświadczamy, że dana działka posiada dostęp do publicznej drogi gminnej we władaniu gminy i urząd gminy wyraża zgodę na korzystanie z tej drogi. Radzę więc wyciagnąć z gminy takie oświadczenie, ale mam nadzieję, że może na dzień dzisiejszy już nie jest potrzebne.

Szanowna repatriantko. Ponieważ w pani przypadku obowiązuje ustawa o repatriacji, a nie miałem styczniści z taką sprawą, postaram się rozeznać w przepisach i odpowiedzieć w miarę szybko. Chodzą mi w tej chwili po głowie różne rozwiązania, ale nie chcę robić nadziei, bo może kurat w tym przypadku tak się nie da.

Komentując ustawę, która z dniem 1 stycznia 19999r. wszystkie drogi publiczne, które na dzień 31 grudnia 1998r. były we władaniu Skarbu Państwa lub jednostek samorządu terytorialnego, a nie były ich własnością, przekazała te grunty na własność Skarbu Państwa lub jednostek samorządu terytorialnego, to ten skutek prawny musi potwierdzić deyzją administracyjną wojewoda. I nie jest to takie proste... niestety. Sam mam w gminie taki problem, bo dla jednej miejscowości księgi wieczyste uległy zniszczeniu w okresie wojennym. I wystąpiliśmy z wnioskiem do wojewody o stwierdzenie, że droga publiczna przeszła na własność gminy, ale wojewoda domaga się przedłożenia księgi wieczystej, której nie ma. I tak sprawa wisi w powietrzu już 8 lat, bo z województwa piszą, żeby wycofać ten wniosek, czym też nam zamykają wszelkie działania. Bo gdyby wojewoda wydał decyzję odmowną, to mielibyśmy się od czego odwołać. A tak to wisi ta sprawa w powietrzu. Niemniej jednak w ostatnim czasie szukamy jakiejś furtki z tej sytuacji, analizując wszelkie akty prawne i wyroki sądów administracyjnych, dotykające tej kwestii. Ponieważ no znaleźliźmy coś mamy nadzieję, że w końcu w tej kwestii coś drgnie. Także drogi Hasie nie w każdej sytuacji można mówić, że to w gminie zawalili sprawę. Sam czytając to ustawę regulującą kwestię dróg publicznych będących we władaniu 31 grudnia 1998r. myślę, że przecież to takie proste i też mnie bulwersuje taka sytuacja, że w urzędzie wojewódzkim chcą być bardziej papiescy niż sam papież. Mam nadzieję, że w niedługim czasie tą sprawę uda nam się rozwiązać.
Jeżeli ktoś również zetknął się z takim problemem, a udało mu się coś ruszyć w tej machinie biurokracji, to proszę o jakieś podpowiedzi działania.
Pozdrawiam
Haś / 2009-02-12 13:34
drogi Hasie ? hm. No niech tam. Na zagrodzie Wójt przewodzi Wojewodzie!
W świetle reguł składniowych i znaczeniowych treść art. 73 ust. 1 pozwala przyjąć, że nieruchomości zajęte pod drogi publiczne pozostające w dniu 31.12.1998 r. we władaniu Skarbu Państwa lub jednostek samorządu terytorialnego, niestanowiące ich własności, z dniem 1.1.1999 r. stały się " z mocy prawa " własnością tych podmiotów za odszkodowaniem. Wojewoda stwierdza fakt nabycia własności gruntów pod drogami. Podobnie zresztą jak robi sąd powszechny w przypadku zasiedzenia, również na wniosek nabywcy praw. Istotnym jest tu fakt posiadania. Jeżeli zatem od 1.1.1999 r. właścicielem dróg publicznych może być jedynie gmina lub Skarb Państwa, to unormowaniem tym odebrano z mocy prawa własność nieruchomości, na których są one położone, wszystkim innym podmiotom, bez względu na fakt istnienia bądź nie istnienia ksiąg wieczystych. Istotnym jest w tym przypadku fakt nabycia gruntu i to ma stwierdzić wojewoda, dla którego również, jak pamiętam, elementarzem jest kpa. A że piszą, niech napiszą również z czego wynika ich żądanie. A jeżeli nie wiedzą z czego wynika niech postąpią jak nakazuje przepis prawa. A jeżeli nie pamiętają co nakazuje pp, należy im to przypomnieć. I tu widzę pole dla " urzędasów " do odpracowania swojej pensji. OSIEM LAT ? Panie czytasz i nie grzmisz ?
T. / 81.190.84.* / 2009-01-06 00:01
Dokładnie ! Po prostu w gminie mają gdzieś mieszkańców . Zbywają ich ,wykorzystując ich niewiedzę . Tak jest w większości polskich wsiach . Dopóki nie znajdzie jeden odważny i walnie pięścią w biurko . - Z "miastowymi" postępują już znacznie ostrożniej .
skomentuj

Najnowsze wpisy