Najpopularniejszy w Polsce portal o finansach i biznesie

NA ŻYWO. Twórca Amber Gold Marcin P. zeznaje: nic Polakom do zwrócenia nie mam

Resorty rozwoju i rodziny mają odmienne pomysły. Chodzi przyszłych emerytów

Resorty rozwoju i rodziny mają odmienne pomysły. Chodzi przyszłych emerytów

Fot. STANISLAW KOWALCZUK/EAST NEWS

Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej nie przewiduje dodatkowych systemów wsparcia dla przyszłych emerytów, którzy chcieliby pracować jeszcze po osiągnięciu wieku emerytalnego. Pojawił się zatem znowu rozdźwięk w pomysłach, jakie poszczególne resorty mają w związku ze zmianami w systemie emerytalnym. Jeszcze w marcu wicepremier Mateusz Morawiecki, proponował, by każdy, kto mimo osiągnięcia wieku emerytalnego popracuje kilka lat, otrzymał od państwa bonus finansowy.

- Myślę, że Polacy, gdy są w stanie utrzymać się z tego, co zarabiają, będą traktować przedłużony okres pracy - po nabyciu praw emerytalnych - jako okres inwestycji. Dodatkowych elementów wspierających pozostanie na rynku pracy nie planujemy - poinformował Marcin Zieleniecki, wiceminister rodziny.

Podkreślił, że - jak wyliczył resort - przejście na emeryturę rok po nabyciu praw emerytalnych podwyższa poziom świadczenia o 8 proc..

Na początku kwietnia MRPiPS poinformowało, że Zakład Ubezpieczeń Społecznych ma zabezpieczone środki na wypłaty wszystkich świadczeń emerytalnych. Założono, że w 2018 r. na emeryturę przejdzie dodatkowo 331 tys. osób.

Jak podał wówczas resort, obecnie 17 proc. Polaków decyduje o późniejszym skorzystaniu z prawa do emerytury niż w obowiązującym (podwyższonym) wieku emerytalnym.

W ubiegłym tygodniu wiceminister finansów Leszek Skiba poinformował, że skutki obniżenia wieku emerytalnego dla budżetu państwa wyniosą ok. 10 mld zł w 2018 r.

Podpisana przez prezydenta w grudniu 2016 roku ustawa przewiduje obniżenie od 1 października 2017 r. wieku emerytalnego do 60 lat dla kobiet i 65 lat dla mężczyzn, co było obietnicy wyborcza prezydenta Andrzeja Dudy.

Teraz rząd Beaty Szydło robi co może, by zniechęcić Polaków do tak wczesnego kończenia kariery zawodowej. Prosty pomysł jak to zrobić, miała kilka tygodni temu wicepremier Morawiecki. Każdy, kto mimo osiągnięcia wieku emerytalnego popracuje jeszcze dwa lata, otrzyma w nagrodę 10 tys. zł.

Głos w tej sprawia zabrała wtedy także premier Beata Szydło. - Dyskutujemy różne pomysły, jest też raport Zakładu Ubezpieczeń Społecznych, który wywołuje dyskusje, ponieważ jest tam dużo uwag i wniosków - powiedziała premier. Jak mówiła, "rząd zastanawia się w tej chwili nad możliwymi wariantami".

Z kolei Ministerstwo Rozwoju pytane wówczas o doniesienia prasowe na temat pomysłu Morawieckiego, szybko określonego przez media mianem "programu 10 000+", odpowiedziało "Dłuższe pozostawanie na rynku pracy jest pozytywne dla przyszłego emeryta, gdyż oznacza wyższą kwotę świadczenia. Dlatego istotna jest edukacja w tym zakresie i rozważane są ewentualne zachęty. Na tę chwilę nie ma jednak decyzji, co do konkretnej propozycji".

 

 

Zobacz też: Samorządy idą do sądu. Skarżą reformę oświaty

Money.pl
Czytaj także
Polecane galerie
Dorota 945
2017-04-24 21:43
Ja przeszłam na emeryturę w wieku 60 lat (tzw. starcza emerytura) i dalej legalnie pracowałam w Niemczech, przez 7 miesięcy, a ZUS za zarobki (5 kilkakrotnie większe jak w Polsce) tam osiągane doliczył mi do moich składek tylko 5 zł. Po osiągnięciu wieku emerytalnego ZUS niewiele wam da i to wszystkim.
ZUS zaznaczył mi wyraźnie, że nie jestem w wieku produkcyjnym. Nadal pracuję w Niemczech, ponieważ moja emerytura jest żenująco niska i nie jestem funkcjonować normalnie w naszym kraju.
jan
2017-04-24 13:42
Ktoś chyba kłamie ,albo nie umie liczyć.Jak to jest możliwe ,że po przepracowaniu np. 40 lat praca o rok dłuzej daje zwyzkę emerytury o 8 %.
Zibi 2
2017-04-24 13:39
Mateuszek jaki zrobiłeś DIL z pokurczem że zrezygnowałeś z pracy płatnej setki tysięcy miesięczne za drobne na waciki od pokurcza . ???
Pokaż wszystkie komentarze (61)