Trwa ładowanie...
Zaloguj
Notowania
Przejdź na
oprac. Malwina Gadawa
|
aktualizacja

Nagły zwrot Tuska ws. mieszkań. Zobaczył horrendalne ceny?

743
Podziel się:

Obniżanie oprocentowania kredytów mieszkaniowych przynosi niestety bardzo szybko niepożądane efekty, czyli wzrost cen - stwierdził Donald Tusk podczas spotkania z mieszkańcami Morąga. Nie sposób nie zauważyć, że aktualna narracja różni się od tej z kampanii wyborczej.

Nagły zwrot Tuska ws. mieszkań. Zobaczył horrendalne ceny?
Donald Tusk w Morągu komentował wysokie ceny mieszkań. (PAP, Tomasz Waszczuk)

Donald Tusk podczas spotkania z mieszkańcami Morąga pytany był o szanse młodych ludzi na własne mieszkanie.

Tusk zmienia zdanie ws. mieszkań

 - Ja sobie zdaję sprawę szczególnie z cen. Te ceny w Polsce trochę wariują. Każda technika, jakiej staramy się użyć, np. obniżenie oprocentowania albo ta idea O proc. jeśli chodzi o kredyty mieszkaniowe dla młodych, one przynoszą niestety bardzo szybko efekty też niepożądane, czyli wzrost ceny mieszkania - powiedział w niedzielę premier rządu.

- Im więcej państwo stara się zainwestować pieniędzy np. w tanie kredyty mieszkaniowe, tym częściej deweloperzy korzystają, czy rynek tak reaguje i metr kwadratowy w Warszawie jest tak samo drogi, jak w tych najdroższych stolicach europejskich. Staramy się tutaj logicznie, rozsądnie działać, żeby nie uzyskać efektu odwrotnego od założonego - dodał Donald Tusk.

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo

Zobacz także: Ryanair będzie torpedować CPK - Maciej Wilk #17

Nie sposób nie zauważyć, że aktualna narracja różni się od tej sprzed kilku miesięcy.

- Dlatego tak wielką wagę przywiązuję do tego programu Kredyt 0 proc. Bo widać dzisiaj wyraźnie, że bez prawdziwej możliwości wzięcia kredytu, bez narażania ludzi i rodzin na samowolne decyzje instytucji czy władzy, że nagle wszystko drożeje - czy to jest czynsz, czy to jest oprocentowanie kredytu - Kredyt 0 proc. to naprawdę realna szansa na mieszkanie dla młodszych - mówił Tusk w marcu 2023 r. na spotkaniu z wyborcami w Mińsku Mazowieckim. 

To polityka, która spowoduje, że rzeczywiście mieszkanie będzie prawem, a nie towarem - przekonywał rok temu lider Platformy Obywatelskiej.

Spełnił się czarny scenariusz

Słowa Donalda Tuska odzwierciedlają to, o czym money.pl wielokrotnie już pisał i przed czym ostrzegali niektórzy eksperci: Bezpieczny Kredyt 2 proc. i obietnice kolejnych tanich kredytów spowodowały wzrost cen mieszkań.

"Ceny wzrosną nie tylko dla tych, którzy mogą uzyskać pomoc. Pójdą w górę dla wszystkich. Nieruchomości zdrożeją również dla tych, którzy będą składać wnioski o kredyt za dwa lub trzy lata. Największą korzyść odniosą więc ci, którzy załapią się na pierwsze transze pomocy" - pisał na money.pl Kamil Fejfer, dziennikarz freelancer, analityk rynku pracy i nierówności społecznych, związany z Fundacją Inicjatyw Społeczno-Ekonomicznych.

Chcąc za wszelką cenę załapać się na dopłaty państwa, zanim skończą się fundusze przewidziane w budżecie, Polacy licytują się o mieszkania lub decydują się na zakup w ciemno.

Podbijanie cen to nie tylko pokłosie wyczerpującej się puli pieniędzy na dopłaty do bezpiecznego kredytu, ale też wyższej zdolności kredytowej i mocno przebranej oferty, szczególnie w dużych miastach.

Wyniki listopadowego monitoringu Metrohouse wskazują, że dostępność mieszkań w cenie do 600 tys. zł najbardziej spadła w największych metropoliach. W Warszawie mieszkań w tej cenie było w marcu 2023 r. 35 proc. – obecnie jest to 14 proc. Stolica jest jednocześnie miastem, w którym dostępność takich lokali jest najmniejsza.

Problem był także w tym, że napływ mieszkań na rynek był niewspółmiernie mniejszy niż wspominany popyt.

O proc. już nie dla wszystkich. Oto założenia rządowego programu

Choć Koalicja Obywatelska jeszcze w kampanii wyborczej obiecywała Kredyt 0 proc. na zakup mieszkania, to już po przejęciu władzy zrewidowała swoje plany.

Ministerstwo Rozwoju i Technologii przedstawiło założenia nowego rządowego programu, który ma wspomóc Polaków w nabyciu mieszkania. "Mieszkanie na start" zakłada m.in., że osoby i rodziny, których miesięczne dochody mieszczą się w określonych przez resort limitach, mogą otrzymać kredyt z preferencyjnym oprocentowaniem.

W przypadku gospodarstwa jedno- i dwuosobowego oprocentowanie ma wynieść 1,5 proc., w przypadku trzyosobowego - 1 proc., czteroosobowego - 0,5 proc., a pięcioosobowego - 0 proc.

Obiecane 0 procent dotyczy więc teraz tylko rodzin wielodzietnych.

Projekt przewiduje też dopłaty do spłat kredytów. Dla gospodarstwa 1-osobowego będzie to 200 tys. zł, dla 2-osobowego - 400 tys. zł, dla 3-osobowego - 450 tys. zł, dla 4-osobowego - 500 tys. zł, a dla 5-osobowego - 600 tys. zł. Program dopłat ma być rozłożony na 10 lat. Na jego realizację - jak wskazał minister rozwoju i technologii Krzysztof Hetman - przewidziano w budżecie na 2024 r. 500 mln zł.

"Nie powinniśmy dorzucać do pieca"

- Jak na każdym rynku musimy zrównać popyt z podażą, ale zwiększenie podaży na rynku nieruchomości nie jest takie proste. Jak wiadomo, liczba gruntów jest ograniczona, a same inwestycje trwają kilka lat. Trzeba budować mieszkania socjalne i społeczne, ale tego nie da się zrobić od razu - mówi w rozmowie z money.pl Jan Oleszczuk-Zygmuntowski, ekonomista, współprzewodniczący Polskiej Sieci Ekonomii i dyrektor zarządzający CoopTech Hub, a także wykładowca na Akademii Leona Koźmińskiego.

- Po stronie popytu nie powinniśmy dorzucać do pieca, np. tanimi kredytami z turbodoładowaniem. Trzeba też polityką rządu wygasić ten zły, spekulacyjny popyt. Jak? Np. podatkiem od pustostanów, czy od koncentracji mieszkań. Moim zdaniem podatek od koncentracji mieszkań powinien być płacony od trzech mieszkań wzwyż. Albo przyjąć takie rozwiązanie, że liczymy mieszkanie, w którym właściciel nieruchomości mieszka plus mieszkania dla każdego jego dziecka, powyżej tej liczby taki właściciel płaci już podatek. Sytuacja, w której ktoś ma 5, 10, 20, 50 mieszkań powoduje, że zaczyna się odtwarzać feudalizm. Ludzie żyją z renty ekonomicznej - dodaje Jan Oleszczuk-Zygmuntowski.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl
gospodarka
kredyty
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Źródło:
money.pl
KOMENTARZE
(743)
Axl
5 dni temu
Czyli ktoś kto jest zaradny, zostanie okradziony i ukarany, bo miał czelność dorobić się trzech mieszkań i został inwestorem, aby zapewnić byt swoim dzieciom. Natomiast promowany i nagradzany, zostanie nieudacznik, który nie potrafił zapewnić swej rodzinie dachu nad głową, a mimo to produkował kolejne mioty i gówniorki. Czyli nie miał mieszkania, a z premedytacją się rozmnażał jak chwast. Przecież to państwo będzie stało na głowie. Bredzenie coś o feudalizmie jest szaleństwem, bo w ten sposób niszczy się przedsiębiorczość i gospodarkę wolnorynkową. Nie rozumiem, dlaczego wielodzietny nieudacznik życiowy ma mieć zagwarantowane mieszkanie z podatków innych pracujących osób. Czy nadal mamy PRL?
Polka
5 dni temu
Pracujący kupują mieszkania, a nieroby czekają na kredyt 0%
tyle
1 tyg. temu
Barcelona czy Madryt 4k euro za m2, Malaga lub Valencia - 2k euro. Drogo?
IEf
1 tyg. temu
Program BK0% wejdzie, bo lobby bankowo-deweloperskie jest zbyt silne plus pośrednicy, fliperzy. Oprócz tego dziesiątki tysięcy ludzi, którzy już są nakręceni, że zaraz dostaną "za darmo" kredyt na kwadrat i dosłownie ustawili się w blokach startowych. Dla nich to byłaby katastrofa. Na BK2% do 31 grudnia załapało się 70k ludzi plus z 10k dodatkowych, bo w styczniu i lutym cały czas rozpatrują wnioski. Pierwsza połowa roku będzie spokojna, to znaczy bardzo mało kredytów i transakcji, ale żadnych spadków cen, czyli jak w I połowie 2023, bo od grudnia było wiadomo, że BK2% będzie i wszyscy czekali. Co niektórzy kupowali, bo czuli jaki będzie tego efekt. A od połowy znowu ostra jazda w górę i ceny plus 20-30%. Wtedy Tusk, Hetman i inni staną przed kamerami i powiedzą coś w stylu: No tak , ceny mocno wzrosły, no m2 w Wawie to już prawie 6k dolarów/euro, czyli tyle co w zachodnich metropoliach, ale dzięki naszemu wspaniałemu programowi dziesiątki tysięcy ludzi kupiły wymarzone M, a bez tego programu nie mieliby nic....
Sugus
1 tyg. temu
Może to ma sens. Bo przykładowo ten co zakupił dom powiedzmy za ok 700 tys. Po 30 latach bedzie musiał przy obowiązującym kredycie oddać Bankowi conajmniej 1200000 zł a ten co weżmie dom obecnie za ok 1 mln 200 tys na kredyt 0% to odda jedynie 1 mln 200 tys. Ale kto dostanie taki kredyt? Czy on się nie zmieni? Ile jest takich ludzi? Trzeba zapewne mieć wkład własny z 20%. A może jednak przez nawet 8-10 lat samemu się pobudować? Niż dawać zarabiać deweloperom co się w twarz śmieją....
...
Następna strona