Trwa ładowanie...
Notowania
Przejdź na
oprac. Damian Słomski
|
aktualizacja

Rząd dopłaci do rat nawet 72 tys. zł. A to niejedyny sposób na drożejące kredyty

183
Podziel się:

Dla wielu osób spłacających kredyty wysokość rat w tym roku może być przytłaczająca. Jest kilka sposobów na odłożenie w czasie spłat, obniżenie miesięcznych płatność o co najmniej 15-20 proc. lub nawet uzyskanie pomocy państwa. W ramach rządowego programu jest m.in. możliwość skorzystania z pożyczki, z której nawet 22 tys. zł może być bezzwrotne.

Rząd dopłaci do rat nawet 72 tys. zł. A to niejedyny sposób na drożejące kredyty
Wprowadzony w 2020 roku fundusz wsparcia kredytobiorców może przydać się teraz wielu Polakom (Flickr, KPRM, W. Kompała)

Od października Rada Polityki Pieniężnej (RPP) serwuje co miesiąc podwyżki stóp procentowych. Jednym z efektów jest to, że złotowe kredyty mieszkaniowe wyraźnie zdrożały. Raty już dziś są o ponad jedną trzecią wyższe niż we wrześniu 2021 roku.

Wiele osób zastanawia się jak ograniczyć koszty rosnących rat. Według Bartosza Turka z HRE Investments jest rozwiązanie, które może bardzo szybko i skutecznie pomóc kredytobiorcom, którzy wpadli w kłopoty. Chodzi o rządowy program - fundusz wsparcia kredytobiorców. Jego poprawiona wersja działa od stycznia 2020 roku.

- Jeśli posiadacz kredytu mieszkaniowego jest w trudnej sytuacji, może dostać pożyczkę na spłatę kredytu hipotecznego. Co ważne, nie jest to leczenie dżumy cholerą. Pożyczka ta jest nieoprocentowana, a poprawnie spłacana będzie częściowo umorzona. Wniosek o takie wsparcie należy złożyć w banku, w którym spłaca się kredyt - tłumaczy Turek.

Zobacz także: Money. To się liczy

Fundusz wsparcia kredytobiorców

Ekspert wskazuje, że przez 3 lata możemy dostawać do 2 tys. zł miesięcznie na spłatę rat. Po tym czasie mamy 2 lata na złapanie "finansowego oddechu", a dopiero potem następuje spłata. Rata ma być 4 razy niższa niż to, co dostawaliśmy w ramach pożyczki.

Jeśli więc dostawaliśmy co miesiąc po 2 tys. zł, to zwracać będziemy po 500 zł miesięcznie i tak przez 12 lat (144 miesiące). W ustawie jest jednak zapis, że jeśli będziemy sumiennie oddawać pieniądze, to ostatnie 44 raty zostaną umorzone.

W sumie więc z funduszu dostać możemy maksymalnie 72 tys. zł (3 lata po 2 tys. zł miesięcznie), a oddać będziemy mogli wtedy tylko 50 tys. (100 rat po 500 zł).

To wsparcie może być przyznane, jeśli spełniony jest chociaż jeden z poniższych warunków:

  • przynajmniej jeden z kredytobiorców (np. mąż lub żona) straci pracę,
  • rata kredytu przekracza połowę dochodu gospodarstwa domowego,
  • dochód po potrąceniu raty nie przekracza 1402 zł w przypadku singli lub 1056 zł na osobę w przypadku wieloosobowych gospodarstw domowych.

Bartosz Turek dodaje do tego jeszcze kilka warunków ograniczających. Ze wsparcia nie można skorzystać, jeśli ma się (lub miało w ostatnich 6 miesiącach) więcej niż jedno mieszkanie lub dom, utrata pracy wynika ze zwolnienia bez wypowiedzenia z winy pracownika, albo pracownik sam złożył wypowiedzenie, a ponadto nie można korzystać ze wsparcia dłużej niż 36 miesięcy.

Fundusz nie pomoże nam też w sytuacji, gdy zbyt długo zwlekaliśmy z prośbą o pomoc i umowa kredytu została już wypowiedziana oraz wtedy, gdy jest się w trakcie otrzymywania świadczenia z tytułu ubezpieczenia od utraty pracy.

Bank może pomóc, ale będzie to kosztować

- Jeśli ktoś ma jedynie przejściowe kłopoty, to Fundusz Wsparcia Kredytobiorców może być rozwiązaniem zbyt dużego kalibru. Wtedy lepszym rozwiązaniem może być dogadanie się z bankiem, aby ten np. na jakiś czas zawiesił nam ratę lub część raty - sugeruje ekspert HRE.

Chodzi o tzw. wakacje kredytowe lub czasowe zawieszenie spłaty części kapitałowej raty. W pierwszym rozwiązaniu nawet na kilka miesięcy można zawiesić spłatę kredytu. Trzeba jednak pamiętać, że niespłacane przez ten czas odsetki powiększą zadłużenie.

Mniej kosztowne powinno być drugie rozwiązanie. Chodzi o to, że przez jakiś czas kredytobiorca może spłacać tylko odsetki, a w spokoju pozostawi pożyczony kapitał. W ten sposób można ograniczyć ratę o co najmniej 15-20 proc., a niekiedy nawet o ponad połowę.

- To, czego nie zapłacimy teraz, będziemy musieli zapłacić w przyszłości i to z odsetkami. Może dać nam to jednak czas na podreperowanie domowego budżetu, wywalczenie podwyżki, zdobycie dodatkowego źródła dochodu lub w ogóle znalezienie lepiej płatnego zajęcia - wskazuje Turek.

Dodaje, że innym rozwiązaniem jest wydłużenie okresu spłaty kredytu. Zmiana ostatecznej daty z 20 do 30 lat pozwoli zmniejszyć ratę o około 15-20 proc. (o ile kredytobiorca nie przekroczy wtedy limitu wieku ustalonego przez bank). Jednocześnie trzeba mieć świadomość, że bank dłużej będzie naliczał odsetki i ostatecznie koszt kredytu się zwiększy.

Przy obecnych warunkach rynkowych koszt obsługi 30-letniego długu jest o około 50-60 proc. wyższy niż spłata kredytu zaciągniętego na 20 lat. Do tego dochodzi koszt sporządzenia aneksu do umowy (maksymalnie kilkaset złotych).

Sprzedaż mieszkania z zyskiem

Teoretycznie można też próbować negocjować z bankiem niższą marżę kredytu. Jednak łatwiej jest zaciągnąć kredyt w innym banku na lepszych warunkach i tym kredytem spłacić dotychczasowy dług.

Można też pójść w innym kierunku i postarać się o dodatkowe pieniądze na spłatę wyższych rat. Z funduszu wsparcia nie mogą skorzystać na przykład osoby, które mają więcej niż jedno mieszkanie.

- Zanim właściciel mieszkania na wynajem zdecyduje się na bardziej stanowcze ruchy, zawsze może rozważyć podwyżkę czynszu. Sprzyja temu sytuacja rynkowa. Już od kilkunastu miesięcy przeciętne stawki czynszów w dużych miastach rosną - radzi ekspert HRE.

Jeśli nie rozwiązuje to problemów właściciela, a inne rozwiązania zawiodą, to zawsze w ostateczności można rozważyć sprzedaż nieruchomości. W otoczeniu dynamicznie rosnących cen jest to sposób, który powinien pozwolić nie tylko na spłatę kredytu, ale też na realizację zysku z tytułu wzrostu wartości nieruchomości.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl
gospodarka
kredyty
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Źródło:
money.pl
KOMENTARZE
(183)
Jurek
2 tyg. temu
Chodzi o system kredytowy. W Polsce jest najdroższy w Europie,w innych państwach potrafi być znośny dla obywateli. Kogo należałoby złapać za gardło ? !!!
Marko
3 miesiące temu
Nie będę już na zjednoczoną prawicę głosować. Zawodzą. Mega rozdawnictwo, kiepskie reformy sądownictwa w wykonaniu Ziobry, który podsądnym resztę praw odebrał, a wzmocnił jedynie kastę. Nie majstrujcie już lepiej w niczym.
Gen
3 miesiące temu
To trzeba szybko brać kredyt. Podatnicy będą go spłacać. Znowu można się nieżle ustawić dzięki darowiznom rządowym.
aaa
3 miesiące temu
To ci co zaciągali kredyty nie wiedzieli jak one działają- są raz wyższe, raz niższe. Jeśli się zadłuzyłeś dobrowolnie, to bierz na siebie konsekwencje tego. Koniec końców podatnicy finansować będą kolejne rozdawnictwo rządu. A czemu w takim razie rząd nie ulży facetom, którzy nie są w stanie płacić np. mega alimentów? Dlaczego komornik nalicza odsetki w taki sposób, że są równe odsetkom od kredytów? To jest OK? Kredytobiorcy zadłużają się na własne ryzyko, a wśród dłużników jest mnóstwo ofiar bezprawnego działania sądów polskich. Z Polaka bardzo łatwo zrobić dłużnika. To rząd o tym nie wiem? Niech rząd zacznie równo traktować wszystkich obywateli, a nie tylko wybrane grupy społeczne
Jan
3 miesiące temu
Niedawno mój sąsiad krzyczał, że jestem cwaniakiem, bo bierze się kredyt w walucie w której się zarabia. Widziały gała co brały. Nie będzie dopłacać do frankowiczów, mogą przecież sprzedać mieszkanie. ...
...
Następna strona