Czarne chmury nad Łucznikiem. Media: 140 miejsc pracy zagrożonych
Jak donosi Portal Obronny, Fabryka Broni Łucznik w Radomiu w maju zakończy realizację obecnych zamówień, a w kwestii nowych panuje impas. Związkowcy ostrzegają, że w związku tym zagrożonych może być nawet 140 miejsc pracy.
Radomski Łucznik działa od ponad 100 lat i produkuje ręczną broń strzelecką. W ofercie ma m.in. pistolety VIS 100 i MPS, granatniki oraz karabinki GROT. Pod koniec ubiegłego roku spółka uruchomiła nową halę i zapowiadała wzrost mocy produkcyjnych do 80 tys. sztuk broni rocznie.
Media: brakuje nowych kontraktów dla Łucznika
Teraz zakład wchodzi w okres niepewności. Jak opisuje Portal Obronny, w maju fabryka skończy realizację bieżących zamówień, a nowych kontraktów nadal nie ma. Pod znakiem zapytania stoi praca dla 140 osób zatrudnionych na umowach czasowych.
Zwiększenie mocy produkcyjnych miało odpowiadać na rosnące potrzeby polskiej armii i Ministerstwa Obrony Narodowej. Według źródłowego tekstu sytuację zmieniło prezydenckie weto dla programu SAFE dla Polski. Zarząd szuka więc zamówień także w policji, Straży Granicznej, SOP i na rynku cywilnym.
Tak wyglądają szczegóły SAFE. Ekspert ds. zbrojeń postawił sprawę jasno
- Fabryka nie potrzebuje litości ani wsparcia państwa - my potrzebujemy zamówień - mówi w rozmowie z Portalem Obronnym Daniel Dorociński, szef zakładowej "Solidarności".
Głos w sprawie zakupów dla wojska zabrał wiceminister obrony narodowej Paweł Bejda. "Priorytetem resortu obrony narodowej jest realizowanie zakupów na rynku polskim, jednakże w przypadku braku możliwości pozyskania sprzętu wojskowego w rodzimym przemyśle zbrojeniowym przewiduje się możliwość nabycia za granicą" - napisał w odpowiedzi na poselską interpelację.
Źródło: Portal Obronny