Notowania

emerytury
25-08-2010 (06:19)

Rezerwę demograficzną bierze ZUS. To i tak za mało

Minister Pracy Jolanta Fedak dopięła swego przy trzecim podejściu. Aby łatać dziurę w systemie emerytalnym rząd postanowił wczoraj wykorzystać prawie dwie trzecie Funduszu Rezerwy Demograficznej.

Podziel się
Dodaj komentarz
(kprm.gov.pl)

Minister Pracy Jolanta Fedak dopięła swego przy trzecim podejściu. Aby łatać dziurę w ZUS rząd postanowił wczoraj wykorzystać prawie dwie trzecie Funduszu Rezerwy Demograficznej. Ale 7,5 miliarda złotych to kropla w morzu potrzeb. Tylko w przyszłym roku dziura w kasie ZUS będzie prawie dziesięć razy większa. W ciągu pięciu lat może wynieść łącznie nawet 350 miliardów złotych.

System ubezpieczeń społecznych potrzebuje tak wielkich pieniędzy, że posiłkowanie się funduszami rezerwy demograficznej eksperci uważają za rozwiązania prowizoryczne.

- Przekazywanie pieniędzy z FRD to jak zabieranie ich przez rodziców z konta dziecka. To tak, jak byśmy przez lata odkładali pieniądze na zagraniczne studia dla syna czy córki, po czym stwierdzamy, że wolimy jednak je przejeść. A dziecko niech idzie do polskiej zawodówki - komentuje profesor Krzysztof Rybiński, ekonomista z Szkoły Głównej Handlowej.

Rezerwy demograficzne są ubogie, a potrzeby ogromne

Fundusz Rezerwy Demograficznej został utworzony w 2002 roku.Konta FRD, decyzją rządu, uszczuplone zostaną o prawie 60 procent - jeszcze 16 sierpnia Fundusz dysponował kwotą 12,7 mld złotych. Rezerwa, którą regularnie zasila część - 0,35 procent - naszych składek na ubezpieczenie emerytalne oraz 40 procent przychodów z prywatyzacji (po dokonaniu odpisu na Fundusz Reprywatyzacji), w porównaniu z bieżącymi potrzebami systemu emerytalnego nie jest w stanie zagwarantować mu bezpieczeństwa.

Tylko w przyszłym roku dziura w Funduszu Ubezpieczeń Społecznych będzie prawie dziesięć razy większa, niż 7,5-miliardowy zastrzyk gotówki z rezerwy demograficznej. Aby bilans wyszedł na zero do roku 2015, potrzeba kwoty prawie 47 razy większej.

źródło: ZUS

Funduszu Rezerwy Demograficznej powstał, aby zagwarantować pieniądze na wypłaty emerytur, jeśliby proporcje liczby pracujących i pobierających emerytury zostały niebezpiecznie zachwiane.

Zdaniem Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej, ten moment właśnie nadszedł. W uzasadnieniu projektu resort pokazuje właśnie malejący stosunek liczby osób pracujących i odprowadzających składki do liczby rencistów i emerytów. Ta w maju 2010 roku pierwszy raz przekroczyła 5 milionów osób. W porównaniu z rokiem 1997 wzrosła o ponad połowę.

źródło: ZUS * stan na maj

Choć z tymi argumentami trudno się nie zgodzić, to samo zjawisko nie jest w Polsce żadną nowością. O tym, że jesteśmy społeczeństwem starzejącym się wiadomo nie od dziś, a ekonomiści już kilka lat temu alarmowali, że w budżecie trzeba będzie szukać z tego powodu kolejnych miliardów.

Bój o pieniądze FRD - do trzech razy sztuka?

To nie pierwsze podejście rządu do pieniędzy z konta Funduszu. W sierpniu ubiegłego roku próbował obciąć jego wpływy z prywatyzowanych spółek, zmniejszając czterokrotnie stawkę z 40 do 10 procent. Ostatecznie pomysł jednak upadł i wpływy z prywatyzacji pozostały na niezmienionym poziomie.

Drugi raz rezerwie demograficznej rząd przyglądał się pod koniec ubiegłego roku. Choć wówczas nie zasilił nią systemu emerytalnego, to zagwarantował Funduszowi Ubezpieczeń Społecznych możliwość bezpłatnego pożyczania pieniędzy z FRD.

Sięgając wczoraj po blisko dwie trzecie pieniędzy z Funduszu Rezerwy Demograficznej resort minister Jolanty Fedak ostatecznie dopiął swego. Za trzecim podejściem.

Pomysłów na łatanie dziury w ZUS jest więcej

Skoro jednak rezerwa demograficzna jest za mała, by załatać dziurę w systemie emerytalnym, rząd będzie musiał sięgnąć po brakującą kwotę gdzie indziej. Już pod koniec sierpnia Komitet Stały Rady Ministrów ma zająć się kolejną propozycją Ministerstwa Pracy,zakładającą obniżenie składki przekazywanej przez ZUS do Otwartych Funduszy Emerytalnych z 7,3 do 3 procent oraz zawieszenie przekazywania tych składek na dwa lata.

Przeforsowanie pomysłów Jolanty Fedak, minister Pracy i Polityki Społecznej, mogłoby jednak oznaczać zniszczenie istniejącego, tworzonego od 1998 roku, systemu emerytalnego i - podobnie jak korzystanie ze środków FRD - byłoby tylko rozwiązaniem doraźnym, bez zastanawiania się nad jego konsekwencjami w przyszłości.

Profesor Krzysztof Rybiński w rozmowie z Money.pl wskazuje bezwzględną konieczność zreformowania emerytur mundurowych, wydłużenia wieku emerytalnego i KRUS.

- Bez reform ZUS-u nie uda się uratować. Kolejnym workiem, z którego będzie można zabrać na przysypywanie dziury w jego kasie będzie OFE - uważa prof. Rybiński . - Jestem pewien, że w przyszłości będą się pojawiały kolejne panie czy panowie Fedak bis z propozycjami sięgania do naszych oszczędności. A to już będzie bardzo groźne - podsumowuje.

KOMENTARZ

Przekazywanie pieniędzy z FRD to jak zabieranie przez rodziców pieniędzy z konta swojego dziecka. To tak, jak byśmy przez lata odkładali pieniądze na zagraniczne studia dla syna czy córki, po czym stwierdzamy, że wolimy jednak je przejeść, a dziecko niech idzie do polskiej zawodówki. Bo my nie mamy na bieżące wydatki.

CZYTAJ TAKŻE:
Polski emeryt pariasem Europy, może być jeszcze gorzej Polski emeryt pariasem Europy, może być jeszcze gorzej Rząd kłóci się o nasze składki emerytalne i pomysł zmniejszenia wpływów do OFE na rzecz ZUS.
Rok pracy więcej to emerytura wyższa o 300 złotych Rozpoczął się kolejny festiwal pomysłów na zmiany w emeryturach. Money.pl analizuje jakie mogą mieć skutki dla naszych portfeli.
Platforma przekreśli szansę na ratowanie IKE? Proponujący zmiany chcą by przyszły emeryt mógł liczyć na ulgę podatkową, jeżeli do 67 roku życia będzie oszczędzał na IKE. PO mówi: Nie!
Tagi: emerytury, zus, fus, frd, fundusz rezerwy demograficznej, ministerstwo pracy, jolanta fedak, giełda, wiadomości, gospodarka, porady, raport, najważniejsze
Źródło:
WP Money
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz

Wybrane dla Ciebie