Produkty sprzedawane na targowisku w Kijowie jako polskie masło i sery trafiły do laboratorium. Wyniki wzbudziły poważne wątpliwości: cztery z pięciu zbadanych artykułów uznano za podróbki. W części z nich tłuszcz mleczny został niemal całkowicie zastąpiony innymi tłuszczami – opisuje Business Insider Polska za agencją UNIAN.
Zbadali "polskie" masło. Niemal 90 proc. to zamienniki
Kontrolę przeprowadził Maksym Niesmianow, dyrektor Związku Konsumentów Ukrainy. Jak wskazano, polski nabiał jest w Ukrainie popularny i stopniowo zdobywa coraz większą część rynku. Ekspert postanowił więc sprawdzić produkty oferowane nie w sklepach, lecz przez handlarzy na jednym z kijowskich bazarów.
WIDEOZapomnij o Labubu. Na straganach królują... masło, ser i pierogi
Jednym z produktów było masło oznaczone marką Mlekovita i zawartością tłuszczu na poziomie 82 proc. Badanie miało wykazać, że 89,72 proc. zawartych w nim tłuszczów stanowiły zamienniki tłuszczu mlecznego.
To nie jest masło. Moim zdaniem to podróbka. Nie sądzę, żeby Polacy nas zatruwali – powiedział Niesmianow w materiale opublikowanym w serwisie YouTube.
Podrobione miały być także sery.
Związek Konsumentów Ukrainy chce przekazać sprawę tamtejszym organom odpowiedzialnym za nadzór nad bezpieczeństwem żywności.
Źródło: Business Insider Polska