Spór o ceny masła. "Eliminowanie konkurencji"
Sieć "Społem" zawiadomiła UOKiK w sprawie promocji na masło w największych sieciach takich jak Lidl czy Biedronka. - Tak agresywne promocje mogą oznaczać sprzedaż poniżej kosztów zakupu i realnych kosztów produkcji - mówi "Faktowi" prezes Krajowego Związku Rewizyjnego Spółdzielni Spożywców Ryszard Jaśkowski, który ostrzega, że takie działania mogą spowodować wyeliminowanie konkurencji.
"Społem" w zawiadomieniu do UOKiK zwraca uwagę na sprzedaż masła w cenach 0,99–1,99 zł za kostkę 200 g, które zdaniem związku mogą odbiegać od realiów rynkowych. Według organizacji tak głębokie obniżki są narzędziem walki o ruch w sklepach, ale trudnym do powtórzenia dla mniejszych podmiotów.
Zdaniem sieci długofalowym skutkiem takiej polityki cenowej może być osłabienie lokalnych sklepów i dalsze wzmacnianie pozycji największych sieci. Masło po 88 gr za kostkę ma być jednym z najbardziej agresywnie przecenianych produktów w koszyku zakupowym.
Szkieletowy czy murowany? Daria wybudowała dom za 466tys. w 3 miesiące
O promocje na ten produkt "Fakt" pytał pod koniec kwietnia Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Urząd antymonopolowy odpowiedział nam, że "sprzedawcy mają swobodę ustalania cen na podstawie własnego rachunku zysków i strat".
Prezes UOKiK może ingerować pośrednio w stosowane przez przedsiębiorców ceny jedynie w ściśle określonych przypadkach. Po pierwsze, kiedy są wynikiem zmowy pomiędzy przedsiębiorcami. Po drugie, jeśli są stosowane nieuczciwie przez przedsiębiorcę posiadającego pozycję dominującą na danym rynku - czytamy w odpowiedzi przesłanej dziennikowi. Było to jednak przed złożeniem przez "Społem" zawiadomienia.
- KZRSS "Społem" z dużym niepokojem obserwuje strategię promocyjną stosowaną przez największe sieci dyskontowe, w szczególności w odniesieniu do masła. W naszej ocenie sprzedaż tego produktu po cenach sięgających nawet 0,99 zł za kostkę ma charakter instrumentalny i służy przede wszystkim przyciąganiu klientów do sklepów jak przysłowiowy wabik, a nie prowadzeniu uczciwej konkurencji rynkowej - mówi "Faktowi" prezes Ryszard Jaśkowski. - Tak agresywne promocje mogą oznaczać sprzedaż poniżej kosztów zakupu i realnych kosztów produkcji - dodaje.
"Znamiona cen dumpingowych"
Jaśkowski podkreśla, że "promocje powinny być elementem zdrowej konkurencji, a nie narzędziem eliminowania słabszych podmiotów z rynku".
- Coraz częściej mamy do czynienia z działaniami noszącymi znamiona cen dumpingowych, czyli sprzedaży wybranych produktów poniżej realnych kosztów zakupu lub w cenach nierynkowych, których celem jest przede wszystkim eliminowanie konkurencji i przejmowanie klientów - mówi prezes Krajowego Związku Rewizyjnego Spółdzielni Spożywców w rozmowie z "Faktem".
"Społem" oczekuje, że UOKiK zbada relację między ceną detaliczną a ceną zakupu oraz oceni, czy praktyki dyskontów mogą nosić znamiona nieuczciwej konkurencji lub naruszać zbiorowe interesy konsumentów.
źródło: "Fakt"