Polski przemysł pokazał prawdziwą twarz. Nowe dane
Główny Urząd Statystyczny opublikował najnowsze raporty o stanie polskiej gospodarki. Z dokumentu wynika, że w kwietniu 2026 roku przemysł wyprodukował i sprzedał o 3,1 proc. więcej towarów niż w tym samym czasie rok wcześniej.
Taki wynik potwierdza powolny trend wzrostowy. Warto przypomnieć, co dokładnie mierzy ten wskaźnik. Urzędnicy podliczają po prostu wartość wszystkich produktów, które opuściły polskie fabryki, kopalnie i elektrownie, a następnie trafiły do odbiorców.
Sytuacja wygląda inaczej, gdy zestawimy kwiecień z marcem tego samego roku. Tutaj statystycy odnotowali spadek aż o 7,4 proc. Stanowi to dość wyraźny kontrast w porównaniu z mocnym marcowym odczytem, po którym wydawało się, że polskie fabryki wreszcie idą pełną parą. Urząd od razu uspokaja i wyjaśnia powody takiej sytuacji.
– Znaczny spadek produkcji sprzedanej w porównaniu z marcem br. spowodowany był efektem bazy – czytamy w oficjalnym komunikacie Głównego Urzędu Statystycznego.
Efekt bazy to zjawisko czysto matematyczne. Marzec był po prostu bardzo dobrym miesiącem pod względem liczby dni roboczych i ogólnej aktywności zakładów. Dlatego kolejny miesiąc naturalnie wypada słabiej w bezpośrednim zestawieniu.
Zamknęli fabrykę Levi’sa. Przejął ludzi i maszyny. "Byłem pierwszy"
Węgiel w górę, meble w dół
Raport urzędu pokazuje też dokładny podział na konkretne branże. Statystycy sprawdzili trzydzieści cztery główne działy gospodarki. W osiemnastu z nich urzędnicy zanotowali wzrosty rok do roku. Najlepiej poradziły sobie kopalnie.
– Według wstępnych danych, w kwietniu br. wzrost odnotowano m.in. w wydobywaniu węgla kamiennego i węgla brunatnego o 27,1 proc. – raportuje Główny Urząd Statystyczny.
Dobrze radzą sobie również firmy, które produkują sprzęt transportowy oraz zajmują się gospodarką odpadami. Po drugiej stronie zestawienia znalazło się szesnaście sektorów. Największe problemy dotykają obecnie twórców mebli, producentów napojów oraz fabryki samochodów. W tych branżach sprzedaż była mniejsza niż w kwietniu ubiegłego roku.
Spadki widać też w kategorii dóbr konsumpcyjnych trwałych. To grupa, która obejmuje między innymi pralki, lodówki i telewizory. Klienci po prostu kupują mniej takich sprzętów, co od razu widać w księgach rachunkowych fabryk.
Stabilny początek roku
Przedstawiciele urzędu statystycznego podsumowali również całe pierwsze cztery miesiące 2026 roku. Okazuje się, że od stycznia do kwietnia przemysł wypracował wynik o 3 proc. lepszy w stosunku do analogicznego okresu zeszłego roku. Dane te dowodzą, że polskie firmy powoli odbudowują swoją pozycję na rynku. Nie ma tu nagłych skoków, ale widać systematyczny marsz w górę.
Słabsze wyniki w niektórych branżach – takich jak wspomniana motoryzacja – są ściśle powiązane z tym, co od kilku miesięcy dzieje się u naszych zachodnich sąsiadów. Jeszcze w marcu analitycy z niepokojem oceniali dwucyfrowy spadek zamówień w niemieckich przedsiębiorstwach produkcyjnych. Kolejne tygodnie nie przyniosły przełomu, a najświeższe wiosenne raporty pokazały, że niemiecki przemysł wciąż znajduje się na sporym minusie. Jako że Niemcy są głównym partnerem handlowym Polski, każda czkawka za Odrą niemal od razu odbija się na portfelach zamówień w krajowych fabrykach produkujących podzespoły.
Ten wyraźny spadek konkurencyjności na Starym Kontynencie wywołuje jednak coraz szerszą refleksję na szczeblu unijnym. Zauważalna staje się zmiana priorytetów gospodarczych. Jak wynikało już z lutowych kuluarowych ustaleń, rygorystyczna dekarbonizacja powoli schodzi na dalszy plan, a Unia Europejska i Polska chcą teraz znacznie mocniej postawić na wsparcie rodzimego przemysłu i ochronę rynku. Polscy przedsiębiorcy liczą, że ewentualne programy osłonowe pozwolą utrzymać moce produkcyjne w kraju w czasie słabszej koniunktury na Zachodzie.
Wszystkie informacje pochodzą z oficjalnych rejestrów państwowych. Badanie Głównego Urzędu Statystycznego obejmuje tylko te przedsiębiorstwa, które zatrudniają co najmniej dziesięć osób.