Chcą, żeby oświadczenia majątkowe zniknęły z internetu. "Nie powinni startować"

Związek Miast Polskich chce, by oświadczenia majątkowe zniknęły z internetu i trafiały tylko do instytucji kontrolnych. Samorządowcy mówią o publicznym "obnażaniu" i obawach przed hejtem. - Jeżeli ktoś chce zachować prywatność dotyczącą stanu majątkowego, nie powinien startować w wyborach - komentuje tymczasem Jerzy Korczak, specjalista od samorządu terytorialnego.

Od lewej: Jacek Sytryk (Wrocław), Arkadiusz ChęcińskiOd lewej: Jacek Sutryk (Wrocław), prezes Związku Miast Polskich i Arkadiusz Chęciński (Sosnowiec), wiceprezes ZMP
Źródło zdjęć: © East News, PAP | Krzysztof Kaniewski, Reporter, Wojciech Olkusnik
Malwina Gadawa
Dźwięk został wygenerowany automatycznie i może zawierać błędy

Związek Miast Polskich chce zmian w systemie publikacji oświadczeń majątkowych.

Przypomnijmy, że ten dokument to informacja o stanie majątku, którą osoby zajmujące kierownicze stanowiska państwowe czy samorządowcy muszą składać co roku. Oświadczenia są udostępnione w Biuletynach Informacji Publicznej i każdy ma do nich wgląd.

Trzeba wpisać w nie cały posiadany majątek i jego szacowaną wartość. Dotyczy to zarówno pieniędzy, jak i nieruchomości, drogich przedmiotów, jak samochód, a także posiadanych zobowiązań finansowych, np. kredytów czy pożyczek.

"To jest cwaniactwo". Wiceminister uderza w Mentzena

Mówią: majątki powinny zniknąć z sieci. Chcą zmian

Samorządowcy chcieliby, aby oświadczenia nie były już publikowane w Biuletynie Informacji Publicznej. Dokumenty przekazywane byłyby tylko instytucjom kontrolującym, takim jak urzędy skarbowe czy CBA. Prezydenci i burmistrzowie zasiadający w zarządzie ZMP zaakceptowali stanowisko Komisji Administracji ZMP w tej sprawie.

"Choć instytucja oświadczeń majątkowych pozostaje istotnym elementem prewencji antykorupcyjnej, jej obecny model oparty na powszechnej, trwałej i indeksowalnej publikacji danych w internecie wymaga pilnej aktualizacji ze względu na nieadekwatność do obecnych uwarunkowań technologicznych. W dyskusji podkreślano, że konieczność publicznego 'obnażania' statusu majątkowego oraz obawa przed stygmatyzacją i hejtem stanowią istotną barierę w podejmowaniu służby publicznej przez wysokiej klasy ekspertów i menedżerów. Jest szczególnie niebezpieczna dla urzędników, którzy nie są politykami" - wskazuje ZMP.

Sutryk: informacje mogą być instrukcjami np. dla złodziei

W rozmowie z money.pl Jacek Sutryk, prezydent Wrocławia i prezes Związku Miast Polskich, przekonuje, że samorządowcy nie kwestionują samego obowiązku składania oświadczeń.

- Samorządowcy swoje życie poświęcają służbie publicznej i wiedzą, że mniej im wolno oraz że podlegają pewnemu reżimowi i kontroli, ale to nie oznacza też, że w tym wszystkim nie powinni czuć się komfortowo. Ja swoje oświadczenia majątkowe publikuję od 20 lat i nigdy nie miałem z tym żadnego problemu - mówi w rozmowie z money.pl Sutryk.

Zarząd Związku Miast Polskich
Zarząd Związku Miast Polskich © ZMP

- Pamiętajmy, że Związek Miast Polskich to organizacja demokratyczna, która skupia ok. 400 miast i wydany komunikat to nie jest decyzja Jacka Sutryka, tylko efekt analiz i decyzji wszystkich samorządowców. Co więcej, mnie nawet nie było na tym posiedzeniu zarządu Związku Miast Polskich, na którym zapadły decyzje, o których rozmawiamy. Trzeba zrozumieć, że samorządowcy nie chcą nie składać oświadczeń majątkowych, chcą po prostu czuć się bezpieczni. Chcą, by ich oświadczenia były kontrolowane przez CBA czy instytucje skarbowe, ale niekoniecznie były publikowane w przestrzeni publicznej, gdzie każdy ma do nich dostęp. Pamiętajmy, że niektórzy rozliczają się z żonami i mężami, a te osoby przecież nie są osobami publicznymi. Wiele informacji publikowanych w oświadczeniach może być instrukcjami np. dla złodziei - dodaje prezydent Wrocławia.

W ostatnim czasie dochody prezydenta Wrocławia były bardzo szczegółowo prześwietlane i publicznie analizowane. Przypomnijmy, że w aferze Collegium Humanum Sutrykowi przedstawiono w sumie cztery zarzuty. Jeden z nich dotyczy wręczenia korzyści majątkowej byłemu rektorowi uczelni Collegium Humanum w zamian za dyplom studiów podyplomowych "Executive Master of Business" bez ich faktycznego ukończenia.

Śledczy przekonują, że dzięki dyplomowi prezydent Wrocławia mógł zasiadać w radach nadzorczych spółek samorządowych i dzięki temu - według prokuratury - miał uzyskać "nienależne wynagrodzenie łącznie ponad 495 tys. zł".

Sam prezydent Wrocławia wielokrotnie przekonywał, że dyplomu nie kupił, a studia skończył i uczył się na uczelni przez dwa semestry oraz że czuje się ofiarą tej sytuacji. Dodawał, że swoich argumentów bronić będzie w sądzie.

Arkadiusz Chęciński, prezydent Sosnowca, w rozmowie z money.pl mówi, że zdaje sobie sprawę, że temat zmian oświadczeniach majątkowych może budzić emocje, ale dla niego to nie jest sprawa zero-jedynkowa i wymaga szerszej dyskusji.

- Jestem zwolennikiem publikacji oświadczeń majątkowych, nie stanowi to dla mnie żadnego problemu, ale uważam że o zmianach w systemie trzeba rozmawiać. Nie brakuje głosów, że zainteresowanie działalnością polityczną czy samorządową jest coraz mniejsze właśnie w związku z obowiązkiem publikowania oświadczeń majątkowych. Jest wiele wartościowych osób, które poza polityką, czy samorządem dorobiły się majątków np. prawników czy lekarzy i mogłyby swoją wiedzą wspomóc działanie danej gminy, ale tego nie robią właśnie ze względu na to, że nie chcą upubliczniać swojego majątku - mówi w rozmowie z money.pl Chęciński.

Ekspert: wyborcy muszą mieć pełną wiedzę

- Kiedyś Boy-Żeleński napisał: "jak pofiglować i cnoty nie stracić" i tak to jest właśnie w tym przypadku. Chcemy być funkcjonariuszami publicznymi, chcemy otrzymywać środki na nasze utrzymanie z funduszy publicznych, które pochodzą od nas, ale nie chcemy, żeby ktoś wiedział, ile dostajemy, jak dostajemy i co z tego wynika - komentuje w rozmowie z money.pl prof. Jerzy Korczak z Uniwersytetu WSB Merito, specjalista od samorządu terytorialnego.

Przypomina, że cel oświadczeń majątkowych to uniknięcie jakichkolwiek wątpliwości związanych z dochodami osoby publicznej.

- Dochody osoby zajmującej określone stanowisko i podejmującej decyzje na rzecz wspólnoty powinny być transparentne. Wyborcy muszą mieć w tej kwestii pełną wiedzę. Każdy, kto przystępuje do wyborów, kandyduje na funkcję publiczną, doskonale zdaje sobie sprawę, na jakich warunkach się to odbywa. Jeżeli chce zachować prywatność dotyczącą stanu majątkowego, to nie powinien po prostu startować - uważa prof. Korczak.

Podkreśla, że praktyka publikacji zarobków osób zajmujących publiczne stanowiska jest powszechna i tak powinno zostać. - Ktoś powie, że zarobki wójta, burmistrza, prezydenta są jawne, bo ustala je rada gminy, ale tu chodzi o wszelkie dochody i stan majątkowy - dodaje nasz rozmówca.

Malwina Gadawa, dziennikarka money.pl

Wybrane dla Ciebie