Mentzen 0 zł, Mejza ponad 48 tys. zł. Burza o kilometrówki
Dane dot. kilometrówek posłów, czyli zwrotów za przejechane służbowo kilometry, ponownie rozpaliły opinię publiczną. W epicentrum znalazł się przykład posłanki Lewicy Anny Marii Żukowskiej. W sieci zwrócono uwagę m.in. na przykłady ministrów w rządzie Donalda Tuska oraz przedstawicieli opozycji.
W ostatnich dniach internet rozgrzała informacja, że Anna Maria Żukowska rozliczyła w ubiegłym roku 38 tys. zł kosztów za przejazdy służbowe, co przekłada się na ponad 33 tys. przejechanych kilometrów. "Fakt", powołując się na sprawozdania finansowe, podkreślił, że odległość od biura parlamentarzystki do Sejmu wynosi 1,7 km.
Rozgłosu sprawie dodaje to, że posłanka Lewicy nie posiada własnego samochodu. Warto jednak podkreślić, że przepisy umożliwiają rozliczanie kilometrówki również w przypadku korzystania z pojazdów innych niż prywatne.
Kilometrówki polskich posłów
Radosław Karbowski, twórca bazy danych na temat polskich polityków "Skrót polityczny", sprawdził, jak sytuacja wygląda w przypadku innych posłów. Na platformie X przedstawił kilka przykładów kilometrówek zarówno parlamentarzystów koalicji rządzącej, jak i opozycji.
33 tys. przejechanych kilometrów posłanki? Z jej biura do Sejmu są niecałe 2 km
Karbowski zwrócił uwagę m.in. na Łukasza Mejzę, który w ubiegłym roku był posłem PiS. Jego kilometrówka wyniosła 48 tys. 100 zł. Na taksówki wydał 12 tys. 470 zł, 37 tys. 500 zł na najem samochodu, 3250 zł na parkingi i autostrady oraz 112 tys. 268,40 zł na loty krajowe.
W ramach wspaniałomyślnego odruchu serca poseł Mejza zwrócił część kilometrówki budżetowi państwa w formie mandatów" - skomentował na X dziennikarz Jakub Wiech, zajmujący się m.in. energetyką.
Na przeciwległym biegunie jest Sławomir Mentzen, jeden z liderów Konfederacji, który nie uzyskał zwrotu za służbowe podróże odbyte w ubiegłym roku.
Karbowski opisał także przykład Roberta Dowhana, posła Koalicji Obywatelskiej, który uzyskał 48 tys. 300 zł kilometrówki, 7091,92 zł na taksówki, 22 tys. 59,41 zł za najem samochodu, 4884,70 zł za parkingi i autostrady. Parlamentarzysta wydał także ponad 126 tys. 795,24 zł na loty krajowe.
Wróćmy do opozycji. Karbowski wykazał, że kilometrówka Rafała Bochenka z PiS w 2025 r. wyniosła 47 tys. 550 zł. Poseł uzyskał też zwrot w wysokości 25 tys. 54,40 zł za taksówki, ok. 52 tys. 336 zł za najem samochodu, a także blisko 28 tys. 374 zł za loty krajowe.
Na koniec przedstawmy dane dot. kilometrówek wybranych ministrów. Jan Grabiec uzyskał zwrot w wysokości 27 tys. 600 zł, Paulina Hennig-Kloska - 16 tys. 790 zł, Marcin Kulasek 40 tys. 537,50 zł, a piastujący od lipca 2025 r. stanowisko ministra sportu Jakub Rutnicki - 40 tys. 512 zł.
"Z kilometrówkami poselskimi sprawa jest prosta. Albo każdy pracownik dostaje (zapisane w Kodeksie Pracy) kilometrówki za dojazd do roboty, obliczane na podstawie miejsca w deklaracji podatkowej. Albo wycofujemy to w cholerę. Inna opcja to półśrodki" - ocenił na platformie X działacz społeczny Patryk Spaliński.
Analiza burzy wokół kilometrówki posłanki Żukowskiej
Według raportu Data House Res Futura, informacje o kilometrówkach posłanki Anny Marii Żukowskiej i braku samochodu wywołały w internecie falę krytyki: w 48 godzin temat miał ok. 9 mln zasięgu, a dominującą oceną stał się zarzut "wyłudzenia".
Pierwsze dwie doby dyskusji miały w dużej mierze jednostronny charakter: w danych z monitoringu największy ciężar wziął Facebook, który odpowiadał za ponad trzy czwarte całego zbioru wzmianek. Raport wskazuje też na ok. 4 proc. kont przypominających skoordynowane wzmocnienie krytycznych przekazów.
W samym punkcie zapalnym znalazły się liczby z oświadczeń majątkowych, które trafiły do mediów: kwota ok. 38 tys. zł kilometrówki rocznie oraz informacja o braku auta. Autorzy podkreślają, że w takim układzie wystarczyło zestawienie danych, by temat szybko zdominował dyskurs.
Res Futura ocenia, że krytyka przeważała tak mocno, iż trudno było mówić o debacie. Wiele wpisów, zwłaszcza na Facebooku, miało formę krótkich, emocjonalnych reakcji bez uzasadnienia, które nie budowały spójnych argumentów, ale wzmacniały atmosferę powszechnego potępienia.
W raporcie opisano pięć głównych wątków, z których najsilniejszy ma być przekaz o "wyłudzeniu" (szacunkowo 40 proc. dyskursu) i pozostaje w fazie eskalacji. Wskazano, że impuls poszedł m.in. z kont prawicowych publicystów na X, a następnie przeniósł się na Facebook przez strony o profilu antyestablishmentowym i prawicowym.
Słabszą kontrą była narracja o selektywności (ok. 10 proc.), według której podobne kwoty kilometrówek pobierają posłowie różnych ugrupowań, a różnicą w tym przypadku ma być brak samochodu. Raport podaje, że ten wątek nie przebił się szeroko, bo działa na poziomie racjonalnym tam, gdzie dominują emocje, a jego konstrukcja jest trudniejsza w szybkim obiegu mediów społecznościowych.
Autorzy zwracają uwagę także na rolę reakcji samej posłanki: jej milczenie oraz zablokowanie konta i komentarzy miały wzmocnić krytyczny przekaz. W raporcie pada też teza, że kluczowe było krótkie "okno" pierwszych 12–18 godzin po publikacji danych, a późniejsze działania są już odbierane jako zarządzanie kryzysem, nie jako wyjaśnienie.
Źródło: X, Fakt, Res Futura