Rządowe auto i kilometrówka. Rekordziści dostali nawet 40 tys. zł
Ministrowie i wiceministrowie z mandatem poselskim korzystali z kilometrówek rozliczanych w Sejmie, choć na co dzień mają auta służbowe. Według danych za 2025 r. zwroty sięgały ponad 40 tys. zł rocznie - informuje dziennik "Fakt".
Posłowie mogą rozliczać koszty podróży własnym samochodem lub innym pojazdem w ramach ryczałtu, jaki otrzymują na prowadzenie swoich biur. I parlamentarzyści chętnie to robią. "Fakt" przypomina, że do niedawna maksymalnie mogli rozliczyć kilometrówki za przejazd 3 tys. 500 km miesięcznie, czyli 42 tys. km rocznie.
Ministrowie rozliczają kilometrówki
Dziennik zwraca uwagę, że z kilometrówek korzystają nie tylko szeregowi posłowie, ale także ci, którzy mandat łączą ze stanowiskiem ministra lub wiceministra. Na co dzień pracują w ministerstwach i korzystają z rządowych samochodów.
Sceny przed KPRM. "Miasteczko Gniewu" pod oknami Donalda Tuska
"Fakt" przeanalizował rozliczenia opublikowane przez jakglosuja.pl. Wśród rekordzistów jest wiceminister cyfryzacji Michał Gramatyka, który jak informuje dziennik rozliczył 41 360 zł kilometrówki, a dodatkowo ujął w kosztach biura m.in. wynajem auta (17 917 zł) i przejazdy taksówkami (1 362 zł).
Minister nauki Marcin Kulasek wykazał 40 537 zł, a minister klimatu Paulina Hennig-Kloska 23 766 zł.
W zestawieniu pojawiają się też m.in. Katarzyna Kotula (22 525 zł) i wiceszef MON Cezary Tomczyk (16 974 zł), który w kosztach biura rozliczył również wypożyczenie samochodu za 42 tys. zł.
- Kilometrówki to jest choroba naszego systemu. Nie raz ten przywilej był nadużywany. Nie wiedziałem, że dotyczy to także ministrów - mówił premier Donald Tusk przed rokiem.
Zmiany w kilometrówkach
Do końca 2025 r. Kancelaria Sejmu nie weryfikowała, dokąd poseł jeździł w ramach rozliczenia kilometrów. Po medialnych doniesieniach zmieniono zasady. Kancelaria Sejmu wypracowała nowy model rozliczeń kilometrówek dla posłów. Zamiast dotychczasowych oświadczeń o przejechanych kilometrach, będą obowiązywać ryczałty za jazdy lokalne w okręgu oraz indywidualne rozliczenia podróży poza teren.
W pierwszym przypadku poseł otrzyma ryczałt na jazdy lokalne w okręgu wyborczym za 1500 km. Nie musi się z niego rozliczać za jazdy lokalne. Kilometrówki będą rozliczane zgodnie ze stawkami ministra infrastruktury: dla aut o pojemności skokowej do 900 cm³ – 0,89 zł, a dla samochodów o wyższej pojemności – 1,15 zł, czyli w tym drugim przypadku byłoby to 1725 zł.
Taka sama stawka ma być dla aut elektrycznych. Jeśli poseł ma wyjazdy poza teren okręgu, będzie mógł zapisać delegację na druku rozliczeniowym, gdzie ma być podana data, trasa i liczba kilometrów. Rozliczenie, jak w pierwszym przypadku, będzie odbywało się według pojemności silnika.
Jeśli chodzi o drugą grupę, czyli samochody w wynajmie instytucjonalnym – zasady będą podobne, tyle że zwrot będzie niższy: nie pełna stawka kilometrówki, a jej 40 proc., ponieważ – jak uzasadnia kancelaria – ma ona pokryć tylko koszty paliwa, gdyż w ramach wynajmu są pokryte koszty eksploatacji.
Źródło: "Fakt"