Wraca sprawa Trybunału Stanu dla Glapińskiego. Komisja przyspiesza
Sejmowa Komisja Odpowiedzialności Konstytucyjnej, zajmująca się wnioskiem o Trybunał Stanu dla szefa Narodowego Banku Polskiego Adama Glapińskiego, pracuje nad końcowym sprawozdaniem z prac — wynika z nieoficjalnych ustaleń money.pl. Jeszcze w maju komisja przesłucha kilku kolejnych świadków.
Wstępny wniosek o Trybunał Stanu dla Adama Glapińskiego trafił do Sejmu dwa lata temu, w maju 2024 r. Pod dokumentem podpisało się wtedy ponad 190 posłów rządowej koalicji, którzy sformułowali we wniosku osiem zarzutów wobec prezesa NBP. Chodzi m.in. o interwencję na rynku walutowym bez należytego upoważnienia od zarządu NBP czy upolitycznienie banku centralnego.
Wnioskiem zajmuje się teraz sejmowa komisja odpowiedzialności konstytucyjnej, która w ciągu ostatnich dwóch lat przesłuchała w sumie ponad 40 świadków. Zgodnie z przepisami całe postępowanie — w tym przesłuchania — odbywa się za zamkniętymi drzwiami.
Ma 31 lat i firmę wartą 11 mld dol. Polak walczy o talenty z Muskiem
Finał wielomiesięcznych prac
Według nieoficjalnych informacji money.pl komisja już pracuje nad końcowym sprawozdaniem ze swoich prac. Do przesłuchania wciąż pozostało jednak jeszcze kilka osób. Na najbliższym posiedzeniu 26 maja zeznania mają składać m.in. Jacek Jastrzębski (szef Komisji Nadzoru Finansowego) i Leszek Skiba (dziś doradca prezydenta Karola Nawrockiego, a w przeszłości wiceminister finansów w rządzie PiS i prezes banku Pekao SA).
Niewykluczone, że sprawozdanie będzie gotowe do połowy roku. Gdyby tak się stało, otworzyłoby to drogę całemu Sejmowi do głosowania nad pociągnięciem do odpowiedzialności szefa Narodowego Banku Polskiego. W tej kadencji posłowie już raz podjęli taką decyzję wobec przewodniczącego Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji Macieja Świrskiego, co skutkowało zawieszeniem go obowiązkach szefa KRRiT.
"Kruchy deal" nie doszedł do skutku
Jeszcze na początku roku wydawało się, że sprawa Trybunału Stanu utknęła w martwym punkcie. Agencja Bloomberga opisywała w lutym, że rząd wycofał się z dalszych prac nad wnioskiem w obawie przed reakcjami zagranicznych inwestorów. Według dziennikarzy koalicja miała dojść do wniosku, że spór z prezesem NBP przestał się politycznie opłacać rządzącym.
Dynamika zdarzeń zmieniła się w ostatnich dniach. Kancelaria Premiera odesłała do Kancelarii Prezydenta bez kontrasygnaty Donalda Tuska wnioski o powołanie czterech nowych członków zarządu Narodowego Banku Polskiego.
W ramach tego "kruchego dealu" pomiędzy NBP, KPRM i Kancelarią Prezydenta do władz banku mieli trafić dotychczasowa pierwsza zastępca prezesa Marta Kightley, a także trzech obecnych członków Rady Polityki Pieniężnej — w tym dwóch wskazanych do RPP przez polityków PO i PSL. Bez podpisu i zgody premiera nominacje nie mogą dojść do skutku, bo cały proces wymaga zgodnego współdziałania wszystkich trzech zainteresowanych stron.
Unijne i polskie przeszkody prawne
Perspektywa postawienia Adama Glapińskiego przed Trybunałem Stanu wciąż pozostaje jednak mglista. Poza reakcjami inwestorów na pierwszy plan wysuwają się przede wszystkim wątpliwości prawne.
Po pierwsze, upartyjniony Trybunał Konstytucyjny zakwestionował ustawę, na podstawie której przegłosowanie wniosku o Trybunał Stanu byłoby równoznaczne z zawieszeniem szefa NBP w obowiązkach. Po drugie, na przeszkodzie mogą też stać unijne regulacje zawarte w traktatach. Pod koniec 2023 r. w piśmie skierowanym do prezesa Glapińskiego zwróciła na to uwagę szefowa Europejskiego Banku Centralnego Christine Lagarde.
"Jak wspomniał Pan w swoim piśmie, art. 14 ust. 2 statutu Europejskiego Systemu Banków Centralnych i Europejskiego Banku Centralnego, w celu zagwarantowania niezależności prezesów banków centralnych, zapewnia ochronę na wypadek, gdyby Sejm miał podjąć uchwałę o postawieniu Pana w stan oskarżenia, biorąc pod uwagę, że taka uchwała prowadziłaby do automatycznego zawieszenia Pana w czynnościach prezesa Narodowego Banku Polskiego i członka Rady Ogólnej" - napisała szefowa EBC.
Wyborcza obietnica
Pociągnięcie do odpowiedzialności Adama Glapińskiego znalazło się w programie wyborczym Koalicji Obywatelskiej z 2023 r. w ramach tzw. stu konkretów. Szef NBP miał stanąć przed Trybunałem Stanu za "niszczenie niezależności Narodowego Banku Polskiego i brak realizacji podstawowego zadania NBP, jakim jest walka z drożyzną".
Podobne zobowiązanie znalazło się również w umowie koalicyjnej obecnego rządu. "Pociągniemy do odpowiedzialności konstytucyjnej odpowiedzialnych (…) za upartyjnienie instytucji publicznych" - czytamy w dokumencie, pod którym podpisali się już po wyborach przedstawiciele wszystkich ugrupowań tworzących rząd Donalda Tuska.
Tomasz Setta, dziennikarz money.pl