Kancelaria Prezydenta potwierdziła odmowę podpisu pod wszystkimi nominacjami do zarządu NBP. Kadencja Kightley wygasła 8 marca, a wniosek o jej przedłużenie trafił do KPRM 3 lutego. Marta Kightley trafiła do zarządu NBP za czasów prezydentury Andrzeja Dudy. W banku jest od marca 2020 r. Została powołana na sześcioletnią kadencję. Pod jej pieczą znajdowały się departamenty administracji i operacji krajowych.
Decyzja komplikuje sytuację w zarządzie NBP: misję zakończył także Piotr Pogonowski, a jedynym wiceprezesem pozostaje Adam Lipiński, którego kadencja kończy się w listopadzie. Onet podkreśla, że ustawa wymaga, by w zarządzie zasiadało sześć osób; nieuzupełnienie wakatów oznaczałoby działanie organu niezgodnie z przepisami.
Kryptowaluty traktowane jak banki. Członek RPP ostrzega: to nie jest wiedza tajemna
Według rozmówcy Onetu z rządu doszło do impasu i utraty zaufania do prezesa NBP Adama Glapińskiego. Tłem sporu między kancelarią premiera a NBP ma być m.in. udział prof. Glapińskiego w konferencji prezydenta Karola Nawrockiego, gdy prezydent prezentował program "SAFE 0 proc.".
Potrzebny podpis
Rafał Leśkiewicz, rzecznik prezydenta Nawrockiego, potwierdził Onetowi, że "powołania członków Zarządu NBP (...) zostały odesłane bez kontrasygnaty premiera. Pismo nie zawiera uzasadnienia".
Źródło: Onet