Glapiński przed TS? Sprawa utknęła w martwym punkcie
Rząd wycofał się z planów postawienia przed Trybunałem Stanu prezesa NBP Adam Glapiński. Jak wynika z informacji Bloomberga, kluczowe okazały się obawy o reakcję inwestorów i finansowanie rosnącego deficytu. Spór z bankiem centralnym przestał się politycznie opłacać.
Rząd Donald Tusk po cichu porzucił zamiar postawienia prezesa NBP przed Trybunałem Stanu. Choć w kampanii wyborczej w 2023 r. zapowiadano rozliczenie Adama Glapińskiego za rzekome upolitycznienie polityki pieniężnej, dziś sprawa utknęła w martwym punkcie. Jak wynika z informacji Bloomberga, w ocenie rządzących potencjalne zyski polityczne są niewielkie, a koszty – realne.
Inwestorzy i dług ważniejsi niż polityczna wojna
Kluczowym argumentem przeciwko eskalowaniu konfliktu z bankiem centralnym miały być finanse publiczne. Polska mierzy się z jedną z największych luk fiskalnych w Unii Europejskiej, a rząd musi finansować rosnący deficyt. W tej sytuacji część urzędników obawia się, że otwarty spór z NBP mógłby podważyć zaufanie inwestorów do polskich obligacji.
Zmiana klimatu zbiegła się w czasie z wyraźnym złagodzeniem tonu ze strony samego Glapińskiego. Rada Polityki Pieniężnej w ubiegłym roku sześciokrotnie obniżała stopy procentowe wraz ze spadkiem inflacji, a prezes NBP sygnalizował gotowość do dalszego luzowania. We wrześniu mówił, że chciałby niższych stóp, aby ograniczyć koszty obsługi długu, a miesiąc później określił relacje z resortem finansów jako "wzorowe".
Polak robił biznes z FBI. "Nie miała tego żadna firma"
W lutym Glapiński wskazywał, że 175 punktów bazowych obniżek stóp w 2025 r. może przynieść budżetowi około 25 mld zł oszczędności na odsetkach w ciągu dwóch lat. To argument, który w obecnych realiach fiskalnych trudno zignorować.
Śledztwo trwa, ale Trybunału nie będzie
Parlamentarne śledztwo w sprawie działań prezesa NBP formalnie nie zostało zakończone. Komisja powołana na początku 2024 r. odbyła kilka posiedzeń, jednak część świadków – w tym sam Glapiński – odmówiła składania zeznań, uznając działania komisji za nielegalne. Prezes NBP złożył też skargę do Europejskiego Banku Centralnego.
Przewodniczący komisji, poseł Zdzisław Gawlik, deklaruje, że prace trwają i możliwe jest wezwanie kolejnych świadków. Jednocześnie – według źródeł Bloomberga – rząd zrezygnował z najbardziej konfrontacyjnego scenariusza, czyli postawienia Glapińskiego przed specjalnym sądem dla najwyższych urzędników.
W tle pojawiają się także rozmowy o potencjalnych zmianach personalnych w zarządzie NBP. Kadencje części członków kończą się w tym roku, a nominacje – zgodnie z prawem – wymagają współdziałania prezesa banku centralnego, premiera i prezydenta. To dodatkowo sprzyja wygaszaniu otwartego konfliktu.
Źródło: Bloomberg