Inflacyjny ból głowy powraca. "NBP czeka na mocniejsze sygnały"
Nie grozi nam powrót dwucyfrowej inflacji, choć oczywiście nikt nie ma pewności, którą nogą wstanie jutro Donald Trump i czy nie pogorszy przez to sytuacji w Zatoce Perskiej – mówi w wywiadzie dla money.pl prof. Marcin Piątkowski z Akademii Leona Koźmińskiego. Rozmowa odbyła się podczas XV Europejskiego Forum Nowych Idei w Sopocie.
Po okresie względnej stabilizacji inflacja w Polsce znowu rośnie. Główny Urząd Statystyczny poinformował niedawno, że średnie tempo wzrostu cen przekroczyło we wrześniu poziom 4 proc. w skali roku. To najwyższy odczyt inflacji od czerwca 2025 r., czyli od kilkunastu miesięcy.
Z powodu szybko rosnących cen surowców podobne przyspieszenie widać również w strefie euro czy w Stanach Zjednoczonych. Mimo to prof. Marcin Piątkowski nie obawia się powrotu drożyzny, której doświadczyliśmy po pandemii COVID-19.
– Myślę, że inflacja "nie zerwie się nam ze smyczy" – mówi ekonomista. – Oczekiwania inflacyjne w najbardziej rozwiniętych gospodarkach świata są mocno zakotwiczone. Zarządzanie tymi oczekiwaniami przynosi duże korzyści, zarówno amerykańskiej i europejskiej, jak i polskiej gospodarce – ocenia.
– Pomimo wzrostów cen energii, tylko częściowo kompensowanych pakietem "CPN", inflacja bazowa cały czas jest poniżej poziomu 3 proc. To oznacza, że Polacy wierzą, iż Narodowy Bank Polski zrobi wszystko, żeby utrzymać inflację na tym kontrolowanym poziomie – dodaje rozmówca money.pl.
Po wyborach w USA wróci spokój? "Nie sądzę"
Rosnąca presja inflacyjna to konsekwencja przedłużającej się wojny na Bliskim Wschodzie. Uspokojeniu sytuacji geopolitycznej nie sprzyjają też zaplanowane na początek listopada tzw. wybory połówkowe (ang. midterms) w Stanach Zjednoczonych. Prezydent Donald Trump walczy w nich o utrzymanie kontroli przez Republikanów nad Senatem i Izbą Reprezentantów, czyli amerykańskim Kongresem.
Czy po głosowaniu czeka nas "odprężenie" w gospodarce? Prof. Piątkowski ma co do tego poważne wątpliwości. Jego zdaniem takiego uspokojenia raczej nie będzie, nawet jeśli demokraci wygrają wybory i zaczną kontrolować lub blokować niektóre decyzje amerykańskiego przywódcy.
– Prezydent Trump będzie miał niewiele do stracenia (w takim scenariuszu – red.). Myślę, że przez kolejne dwa lata jego prezydentury wewnętrzna walka polityczna w Ameryce tylko się zintensyfikuje. Niestety, spodziewam się, że kolejne szoki będą w nas uderzać – mówi były ekonomista Banku Światowego.
"Deficyt ma niewiele wspólnego z rozwojem"
Nasz rozmówca zwraca też uwagę na trudne położenie, w jakim znalazły się polskie finanse publiczne. – Trzeba podnosić alarm, choć ani w tym, ani w przyszłym roku nie będziemy "drugą Grecją" – przekonuje prof. Piątkowski.
Jak tłumaczy, polski deficyt budżetowy – czyli różnica pomiędzy dochodami i wydatkami państwa – jest zbyt wysoki. W przyszłym roku będzie to ponad 7 proc. PKB, czyli najwięcej w całej Unii Europejskiej. – To powinien być deficyt prorozwojowy, budujący ekonomiczne i technologiczne mięśnie, które sprawią, że nasz gospodarczy "złoty wiek" będzie trwał. Niestety, duża część tego deficytu ma dzisiaj niewiele wspólnego z rozwojem – ocenia ekonomista w rozmowie z money.pl.
Dziennikarz money.pl. Autor wywiadów i reporter, przez wiele lat związany z radiem TOK FM jako jeden z prowadzących magazyn „EKG - Ekonomia, Kapitał, Gospodarka”. Laureat Nagrody Dziennikarskiej im. Mariana Krzaka i Nagrody SGH dla dziennikarza gospodarczego roku 2025.