"Zrobiliśmy z ludzi śmieciarzy. (...) Wozimy te śmierdzące rzeczy w samochodach, potem stoimy w kolejkach, aby odzyskać swoje pieniądze" - napisał Robert Dowhan, poseł Koalicji Obywatelskiej w interpelacji do Ministerstwa Klimatu i Środowiska.
"Zrobiliśmy z ludzi śmieciarzy". Poseł tłumaczy wpis
Teraz jednak poseł zaznacza w rozmowie z money.pl, że jego krytyki nie należy odczytywać jako wezwania do likwidacji całego systemu.
WIDEOSystem kaucyjny. Tak minister Hennig-Kloska oddaje butelki w sklepie
- Jestem za systemem kaucyjnym i za tym, żeby segregować nasze odpady domowe wszelkiego rodzaju, i zdania tego nie zmieniłem. Nie jestem entuzjastą pomysłu Konfederacji, która chce likwidacji systemu kaucyjnego. Firmy już zainwestowały, to już się wydarzyło - mówi w rozmowie z money.pl poseł Robert Dowhan.
- Wydaje mi się jednak, że to nie działa tak, jak sobie wyobrażaliśmy. Ludzie wożą butelki w workach, samochodami, a później wychodzą z tymi workami, bo automaty są zapełnione albo nie działają. Widzimy kolejki, bałagan wokół, dużo rozlanych płynów - przekonuje poseł KO.
I jak sam mówi - emocjonalny wpis napisał po wizycie w jednym z supermarketów.
- Byłem w Lidlu w Międzyzdrojach. Była bardzo duża kolejka, było ciepło, ludzie stali, dwie maszyny były nieczynne. Widzę tych ludzi z workami, wszystko porozlewane, ludzie po tym chodzą, zapach wiadomo jaki, owady. I ktoś z kolejki krzyknął: "panie pośle, proszę zobaczyć, co tu się dzieje. Tak nie może być. Nie możecie z nas robić jakichś śmieciarzy". Stąd potem moja późniejsza reakcja - tłumaczy Robert Dowhan.
Konfederacja chce likwidacji systemu kaucyjnego
"Od początku byliśmy przeciw temu idiotyzmowi. Mam nadzieję, że posłowie, którzy wygłupili się wprowadzeniem systemu kaucyjnego, zmądrzeli przez te kilka lat i tym razem zagłosują rozsądnie - za likwidacją" - napisał na platformie X Sławomir Mentzen, jeden z liderów ugrupowania.
Na propozycję w poniedziałek ostro zareagowała ministra klimatu i środowiska Paulina Hennig-Kloska. Przekonuje, że wycofanie się z systemu oznaczałoby zarówno konsekwencje dla środowiska, jak i konkretne koszty.
"System kaucyjny to 2,3 mld opakowań zwróconych w pół roku. 64 tys. punktów zwrotu w całej Polsce. Nowe kaucjomaty powstające przy plażach i na osiedlach. Liczby nie kłamią - Polacy korzystają z systemu kaucyjnego. I kolejna konfederacka awantura tego nie zmieni" - napisała na platformie X.
Miliardy butelek i puszek wróciły do systemu
Ministerstwo Klimatu i Środowiska informowało, że w pierwszych sześciu miesiącach działania systemu oddano łącznie 2,3 mld butelek i puszek.
System kaucyjny działa w Polsce od 1 października 2025 r. Do napojów w butelkach plastikowych (do 3 l), metalowych puszkach (do 1 l) doliczana jest kaucja w wysokości 50 groszy, którą można odzyskać po oddaniu opakowania. O tym, czy dane opakowanie jest objęte kaucją, informuje znak kaucyjny nadrukowany na etykiecie lub puszce - dwie strzałki tworzące prostokąt z napisem "kaucja" i z jej kwotą. Aby odzyskać kaucję nie trzeba mieć paragonu, ale opakowanie nie może być zgniecione.
Zgodnie z obowiązującymi przepisami w systemie kaucyjnym od 2026 r. są też butelki szklane wielokrotnego użytku do 1,5 l (w ich przypadku kaucja to 1 zł). Producenci napojów w takich butelkach nadal mogą jednak prowadzić własne, niezależne zbiórki opakowań.
Jednym z głównych celów systemu kaucyjnego jest osiągnięcie unijnych poziomów selektywnej zbiórki opakowań po napojach (77 proc. do 2028 r. i 90 proc. od 2029 r.).