W środę wicepremier, minister cyfryzacji, potwierdził, że doszło do wycieku danych, które mogą dotyczyć m.in. leków i recept 19 milionów Polaków. Dane pochodziły z systemów firmy MyDr. Krzysztof Gawkowski polecił zastrzeżenie numeru PESEL za pomocą mObywatela.
Mamy do czynienia z jednym z największych incydentów w historii Polski - powiedział.
W tym kontekście szczególnie cenna jest wiedza Polaków na temat tego, jak chronić swoje dane. Badanie, które zrealizowała firma Imas International na zlecenie serwisu ChronPESEL.pl oraz Krajowego Rejestru Długów, obala popularne mity na temat numeru PESEL. Wyniki pokazują, że obywatele często przypisują temu identyfikatorowi dane, których w nim nie ma. Najpopularniejszy błąd dotyczy miejsca urodzenia. 20 proc. uczestników uważa, że ciąg 11 cyfr zawiera taką informację.
Autorzy raportu wskazują, że fałszywe przekonanie o miejscu urodzenia w numerze PESEL częściej deklarują mężczyźni. Taki pogląd wyraża 22 proc. z nich. Wśród kobiet ten wskaźnik wynosi 17 proc. Różnice widać także, gdy analitycy biorą pod uwagę wiek. Mit najsilniej zakorzenił się wśród osób w przedziale od 45 do 54 lat. W tej grupie błąd popełnia co czwarta osoba. Z kolei seniorzy wykazują się największą wiedzą, ponieważ tylko 14 proc. z nich wierzy w obecność danych o lokalizacji. Raport zaznacza również, że poziom wiedzy o identyfikatorze rośnie wraz ze zdobyciem wyższego wykształcenia.
Kolejne błędne przekonania
Raport serwisu ChronPESEL.pl ujawnia również inne nieścisłości. 16 proc. uczestników badania mylnie zakłada, że z identyfikatora można odczytać oznaczenie urzędu stanu cywilnego. Kolejne 14 proc. osób twierdzi, że numer wskazuje województwo, w którym obywatel ma meldunek.
Na szczęście większość społeczeństwa prawidłowo rozpoznaje podstawowe funkcje systemu. Aż 90 proc. obywateli wie, że początkowe cyfry oznaczają datę urodzenia. Ponad połowa populacji ma świadomość, że identyfikator określa również płeć.
Eksperci podkreślają, że brak wiedzy o strukturze numeru nie zwalnia z ostrożności. Bartłomiej Drozd, ekspert serwisu ChronPESEL.pl, zwraca uwagę na bezpieczeństwo i ochronę danych osobowych.
WIDEOWyścig gigantów po Żabkę. Analityk zwraca uwagę na "przeciek"
W przypadku PESEL-u ważniejsze od tego, co można odczytać z samych cyfr, jest to, kto i po co chce go od nas uzyskać. Sam numer nie zdradza wielu danych, ale pozwala jednoznacznie wskazać konkretną osobę, dlatego w niepowołanych rękach może ułatwiać podszywanie się pod nią lub zdobywanie kolejnych informacji na jej temat. Właśnie dlatego PESEL warto podawać tylko wtedy, gdy druga strona ma uzasadniony powód, by o niego prosić – mówi Bartłomiej Drozd z serwisu ChronPESEL.pl.
Jak naprawdę zbudowany jest PESEL
Zasady tworzenia numeru nie zmieniają się od lat i opierają się na prostym schemacie. Całość składa się z 11 znaków. Pierwsze sześć cyfr to odpowiednio rok, miesiąc oraz dzień urodzenia. Następne cztery pozycje stanowią numer porządkowy. Pozwala on odróżnić obywateli, którzy przyszli na świat w tym samym terminie.
Kluczowa jest cyfra na 10. miejscu, która definiuje płeć właściciela. System przypisuje liczby parzyste oraz zero kobietom, natomiast wartości nieparzyste oznaczają mężczyzn. Ostatni znak pełni funkcję kontrolną i systemy informatyczne wykorzystują go, aby sprawdzić poprawność całego ciągu.
Wbrew powszechnym opiniom, w numerze nie ma imienia, nazwiska, informacji o rodzicach ani danych o obywatelstwie. Ten ostatni fakt ma duże znaczenie, ponieważ polskie urzędy nadają PESEL również obcokrajowcom, którzy mieszkają na terytorium kraju. Wszelkie szczegółowe dane osobowe figurują wyłącznie w państwowych rejestrach i systemach administracji publicznej.
Badanie, z którego pochodzą powyższe dane, przeprowadziła agencja Imas International w maju 2026 r. Analitycy wykorzystali technikę wywiadów internetowych. W badaniu wzięło udział 1011 Polaków w przedziale wiekowym od 18 do 74 lat.