Forum Polityka, aktualnościGospodarka

Bank światowy ostro tnie prognozę dla Polski

Bank światowy ostro tnie prognozę dla Polski

skomentuj
Wyświetlaj:
agnisek12 / 81.190.156.* / 2009-03-31 18:31
A skoro obiecało to i tak będzie.
Dziękujemy Ci boski Donaldzie.
wowa52 / 150.254.22.* / 2009-03-31 18:30
Wybaczcie , że zacznę od siebie.
Od ponad 10 lat produkuję tylko na polski rynek- elektrotechnika dla budownictwa. Pilnuję jakości i kosztów, szanuję każdego klienta, zwiększam wydajność posługując się głową. Przetrwałem bum importowy, promuję się za małą kasę w Internecie. W stosunku do marca ubiegłego roku mam wzrost o ... 50%.

Czytajcie te bzdury, tak jak poprzednio o sile złotego, uwierzcie we własną niemotę, to stanie się to prawdą.
Polska to duży chłonny rynek wewnętrzny, który teraz dzięki światowym spekulantom stał się dla strefy euro trudno dostępny. O to idzie gra, do Polacy zaczęli kupować własne... a "TESCO" dokłada do interesu!
Czy myślicie, że to nam euro zamiast złotego jest potrzebne? To "oni" mają problem z transferem zysków z naszej pracy. Spekulując na złotym, na opcjach sami zapędzili się w kozi róg.
Teraz boją się , że Polacy mimo braku elit politycznych dadzą sobie radę lepiej od innych, więc nas na siłę do eurolandu, gdzie będziemy uposażeni poniżej niemieckich pomocy kuchennych.
Nie dajmy sobie robić wody w mózgach, pracujmy i bądźmy wzajemnie lojalni, to wyjdziemy na swoje. No i szanujmy złotego, a Władzę rozliczny za to, że gra po jednej stronie ze euro-spekulantami i przeciw swoim.
Elendir / 2009-03-31 20:20 / Łowca czarownic
Masz sporo racji, ale akurat nie w kwestii wprowadzenia euro. Zależnie jaki będzie kurs albo uzyskamy (w krótkim okresie) konkurencyjną gospodarkę albo wyższe uposażenie (względem zagranicy). Stabilność kursu walutowego jest dobrem samym w sobie. I również po wprowadzeniu euro Polacy mogą kupować swoje. I również bez wprowadzenia euro zyski mogą być transferowane za granicę. Popatrz przy tym na bilans obrotów bieżących.
wowa52 / 150.254.22.* / 2009-04-01 10:14
Jak parytet będzie lepszy od 1:2,5, albo przeciętna płaca powyżej 10 tyś zł to ok. Do każdej z tych opcji droga wiedzie poprzez pracę i inflację. Jednak w obecnej sytuacji konieczność zawierania transakcji w złotówkach wyodrębnia strefę rynkową, zamiast strefy biedy.
Elendir / 2009-04-01 20:42 / Łowca czarownic
Inflacja będzie osłabiać złotówkę. A niestety strefa rynkowa jest powiązana ze strefą biedy. Ja nie mam obaw że Polacy poradzą sobie na rynku euro. Ty masz?
wowa52 / 150.254.22.* / 2009-04-02 18:45
W Niemczech domowa lub opiekunka osób starszych może zarobić od 1200 do 2000 Euro miesięcznie tj. 5,5-9,2 tyś.zł na dzień dzisiejszy.
Przeciętne wynagrodzenie za III kw. to w R.P. , czyli kawałek za mostem niecałe 3 tyś.zł.
65% Polaków zarabia jeszcze mniej!
Do strefy euro mamy wchodzić dochodowo jako kto?- pomoce niemieckich sprzątaczek, opiekunek geriatrycznych? Czy naszym życiowym celem ma być ich zasiłek dla bezrobotnych?
Jaka ma być inflacja po zamianie walut? A jak zamianę złotego (ucieczkę od złotego) na dobra konsumpcyjne przetrzymają banki ze swymi 10-15 % rezerwy kapitałowej?
A nasze oszczędności ?, a dług publiczny zaciągnięty u
społeczeństwa?, bo ten za granicą, to oczywiście w euro.

Mnie nie dziwi, że władza będzie dążyć za wszelką cenę do euro. Wszak może mieć najmniejsze zadłużenie w Europie. Za jej wieloletnią niekompetencję mamy zapłacić znowu my- Polacy do bicia?

Jeżeli nie masz nadal obaw, to podaj po kolei argumenty na to, abym ja wyzbył się swoich.
Na rynku euro będziemy sobie oczywiście "razić" ale jako najubożsi i to przez długie lata, zaś naszą koronną ofertą będzie tania robocizna, co przy wyrównujących się cenach znamionuje spadek stopy życiowej, wartości zasobów kapitałowych czyli po prostu ubóstwo. W zamian za to w portfelu będziesz miał to samo co Europa, tylko w drobnych.
Czy chęć dorobienia się kolejny raz ma być dla Polaków motorem cywilizacyjnego postępu, czy nie czas aby zadbać o rozwój społeczeństwa obywatelskiego, prawdziwie wykształconego? Czy długo mamy funkcjonować jako rezerwa euro-parobków, zmotywowanych do działania widmem niedostatku, nawet gdyby był on względny?
Elendir / 2009-04-03 08:05 / Łowca czarownic

W Niemczech domowa lub opiekunka osób starszych może zarobić od 1200 do 2000

Przy otwartej granicy nic nie stoi na przeszkodzie by skorzystać z tej oferty skoro taka lukratywna.

Czy naszym życiowym celem ma być ich zasiłek dla bezrobotnych?

Zasiłki dla niemieckich bezrobotnych są wydawane z budżetu Niemiec, a nie z budżetu Polski.

Jaka ma być inflacja po zamianie walut?

W Polsce zwiększy się inflacja gdy ceny zaczną się dostosowywać. Mechanizm będzie taki że będziemy beneficjentami inflacji kosztem reszty strefy euro.

A nasze oszczędności ?, a dług publiczny zaciągnięty u społeczeństwa?, bo ten za granicą, to oczywiście w euro.

A jak nie będzie euro to myślisz że bardziej spadnie? Guzik prawda.

Zastanów się co jest efektem netto wejścia do euro. Na większość kwestii które opisujesz wejście do euro nie ma większego wpływu. I tak będziemy mniej zarabiać (choć wejście do strefy euro powinno przyspieszyć wyrównanie płac). I tak będziemy mieć zadłużenie. Pytanie tylko jakie odsetki od niego będziemy płacić. Na dzień dzisiejszy za kapitał płacimy więcej ponieważ złotówka ma wyższe ryzyko oraz ponieważ w Polsce jest wyższa inflacja. W momencie wejścia do strefy euro inflacja będzie w Polsce wciąż wyższa (przynajmniej jakiś czas), ale ponieważ stopa procentowa będzie wspólna dla całej strefy euro to będziemy płacić mniej za kredyty. Nie wspominając o zyskach z łatwiejszej wymiany zagranicznej (obustronnych) i kwestii stabilności. A w dłuższym horyzoncie dzięki tym korzyściom ekonomicznym będzie nam łatwiej odrabiać straty.

Czy chęć dorobienia się kolejny raz ma być dla Polaków motorem cywilizacyjnego postępu, czy nie czas aby zadbać o rozwój społeczeństwa obywatelskiego, prawdziwie wykształconego? Czy długo mamy funkcjonować jako rezerwa euro-parobków, zmotywowanych do działania widmem niedostatku, nawet gdyby był on względny?

Wybacz, ale to są już kwestie kultury niezależne od tego jak będzie się nazywać u nas waluta. Bo chyba Twoją tożsamość narodową nie określa złoty?
wowa52 / 150.254.22.* / 2009-04-03 13:11
Chyba wcale się nie rozumiemy!

Przy otwartej granicy nic nie stoi na
przeszkodzie by skorzystać z tej oferty skoro
taka lukratywna.


To przykład wynagrodzenia za najgorzej płatne zajęcia w kontekście naszej średniej. Czy zmienisz swój zwód aby tak zarabiać? A poza tym Niemcy może nie będą na to reflektować? Wtedy z pomocą domową o imieniu Helga nie pogadasz, przynajmniej na zakupach.



Zasiłki dla niemieckich bezrobotnych są
wydawane z budżetu Niemiec, a nie z budżetu
Polski

A co to ma do rzeczy. Znów chodzi o pokazanie , że nasza zdolność nabywcza będzie nas stawiała na granicy europejskiego ubóstwa.

Mechanizm będzie taki że
będziemy beneficjentami inflacji kosztem reszty
strefy euro.

Przed zmianą waluty wzrośnie popyt na dobra trwałe, co podniesie nich cenę. Po wprowadzeniu euro z uwagi na graniczenie z Niemcami w zachodnich województwach wzrosną ceny dóbr konsumpcyjnych a we wschodnich landach Niemiec się obniżą. Gdybyśmy graniczyli z Hiszpanią, to nie byłoby problemu. Ci co nie będą brali udziału w nowej wymianie odczują dotkliwie inflację.

Nie odnosisz się do istotnych kwestii, np:
- nasze zasoby kapitałowe zależne nie od wysiłku w ich zdobycie ale od aktualnego parytetu,
- popyt na słabego złotego przed wymianą,
- przeszacowanie długu wewnętrznego państwa w przeliczeniu na koszyk dostępnych dóbr

A te korzyści w dłuższym horyzoncie, to oczywiście prawda pod warunkiem , że oni sobie poradzą lepiej z aktualnymi kłopotami niż my.


Wybacz, ale to są już kwestie kultury
niezależne od tego jak będzie się nazywać u nas
waluta. Bo chyba Twoją tożsamość narodową nie
określa złoty?

Wcale nie kultury tylko rozwoju cywilizacyjnego którego motorem nie może być wyłącznie , tak jak w ostatnich 20 latach presja ekonomiczna. A to przypuszczenie o złotym w kontekście tożsamości jest niestosowne!
Elendir / 2009-04-03 20:15 / Łowca czarownic

Czy zmienisz swój zwód aby tak zarabiać?

Nie, bo nie interesuje mnie ta praca i zarabiałbym wielokrotnie mniej. A swoją drogą to opiekunka do osoby starszej to i w Polsce niewiele mniej kosztuje (przynajmniej w okolicy Warszawy; nieprawda przy tym że ta praca nie wymaga kwalifikacji). Wiem, bo w rodzinie szukaliśmy takowej.

Ponadto dziwi mnie że widzisz integrację z punktu widzenia cen, a nie widzisz jej z punktu widzenia wynagrodzenia. A przecież jedno jest z drugim powiązane.

A to przypuszczenie o złotym w kontekście tożsamości jest niestosowne!

Nie chciałem Cię obrazić. Chodziło mi o to że na kwestię przemian kulturowych zupełnie nie ma wpływu jak nazywa się waluta. A to dla kogo presja ekonomiczna jest najważniejszym motorem zależy od indywidualnych cech i sytuacji. W każdym natomiast razie zostanie przy złotówce nie uchroni przed presją ekonomiczną.
wowa52 / 150.254.22.* / 2009-04-03 20:49

mnie ta praca i
zarabiałbym wielokrotnie mniej.

Gratuluję!

widzisz integrację
z punktu widzenia cen, a nie widzisz jej
z punktu widzenia wynagrodzenia

Ciągle nie bierzesz pod uwagę punktu startu, czyli totalnej przeceny (jak na dziś) naszego kapitałowego stanu posiadania. Czy gromadzisz oszczędności w złocie, euro czy nieruchomościach? Ja obracam kapitałem i mam nagle obniżyć swą zdolność nabywczą? To tylko jeden z wielu przykładów, który wskazuje na konieczność dobrania właściwszego momentu niż spodziewany 2012r., no chyba że obecna sytuacja daje nam szansę, na co wskazują moje ostatnie doświadczenia biznesowe.

na kwestię przemian kulturowych
zupełnie nie ma wpływu jak nazywa się
waluta

Spłycasz ponownie moją wypowiedź (ponowną w tej kwestii). Ja mówię o rozwoju społecznym, społeczeństwie obywatelskim, którego nie stworzy się w warunkach nieustannej presji ekonomicznej , kiedy górę biorą inne wartości. Czy mam przytaczać przykład zagonionych rodziców nie mających czasu dla dzieci itp?
Taką presję stworzy euro, bo sam przyznałeś , że we wstępnej fazie (wiesz przez ile lat?) będzie trudniej, o czym ja jestem przekonany.

Ja kończę, jeżeli pozwolisz tę wymianę poglądów. Cenię takie sytuacje, bo trzeba rozmawiać a nie dokopywać sobie , co jest powszechną sytuacją na forach dyskusyjnych.
Było miło i do następnego razu.
Hej!
Wowa
Elendir / 2009-04-03 21:41 / Łowca czarownic

Ciągle nie bierzesz pod uwagę punktu startu, czyli totalnej przeceny (jak na dziś) naszego kapitałowego stanu posiadania.

Dla mnie aktualny kurs rynkowy jest obowiązujący, a wszystko poza nim nazywam spekulacją. Nie oznacza to że nie mam własnego zdania dotyczącego w jaki sposób można by na spekulacji zarobić, ale nie zmienia to faktu że jest to spekulacja. A jeżeli tak i jesteś pewny że aktualnie złotówka jest przeceniona, to niezależnie jaki masz majątek, możesz z dużą dźwignią zagrać na te przekonania. Osobiście bym odradzał granie tylko na zasadzie bo kiedyś było inaczej. Szczególnie że jak popatrzysz sobie 10-15 lat temu, dodasz do tego inflację to stwierdzisz że aktualny kurs wcale niekoniecznie jest przeceniony a to co działo się do września ubiegłego roku było zwyczajnym kuriozum (żeby nie nazwać tego inaczej ale już kiedyś rozpisywałem się na ten temat a tutaj nie chcę mieszać wątków).

Spłycasz ponownie moją wypowiedź (ponowną w tej kwestii). Ja mówię o rozwoju społecznym, społeczeństwie obywatelskim, którego nie stworzy się w warunkach nieustannej presji ekonomicznej , kiedy górę biorą inne wartości.

Nie spłycam, zwracam jedynie uwagę że o ile to co piszesz faktycznie się dzieje, to jednak na proces ten nie ma szczególnego wpływu czy waluta nazywa się złotówka, czy też nazywać się będzie euro. I wcale nie sądzę że będzie trudniej (a raczej może czas trudniej należałoby liczyć w tygodniach wiążąc jedynie z bezpośrednimi kosztami wymiany), chyba że w korytarzu ERM2 będziemy mieć problemy.

Pozdrowienia
andowc / 83.30.70.* / 2009-03-31 14:33
"Siostro, nie tak ostro"- (Bank światowy "obrażony" że Polska nie chce "pożyczek").
lolek000 / 2009-03-31 13:27 / portfel / Tysiącznik na forum
Przecież Tusk obiecał w tym roku PKB +3,7%.
A ten gość wie co mówi. Co otworzy usta to prawda płynie potokiem róż i fiołków.
mmz / 84.40.217.* / 2009-03-31 14:30
A Bank Światowy mówił że +4.0%. Z ich ust też prawda płynie potokiem róż i fiołków?
lolek000 / 2009-03-31 14:35 / portfel / Tysiącznik na forum
IBRD nie odpowiada za budżet mojej Ojczyzny. Oni mogą dowolnie zmieniać prognozy ale to nie oni deklarowali życie usłane sukcesem gospodarczym.
Elendir / 2009-03-31 20:21 / Łowca czarownic
Porównaj sytuację Polski do sytuacji w innych krajach. Jaki wyciągniesz wniosek?
lolek000 / 2009-03-31 21:59 / portfel / Tysiącznik na forum
Do których krajów @Elendir? I które dane mam porównywać? Te z wiadomości? Te Rostowskiego czy te NBP? A może te IBRD? Może porównamy te sprzed 2-3 lat z obecnymi?
Elendir / 2009-03-31 22:07 / Łowca czarownic
Odnosiłeś się do artykułu więc może dane z artykułu?
Które dane? Liczę na odrobinę inteligencji.
lolek000 / 2009-04-01 14:12 / portfel / Tysiącznik na forum
@Elendir, a co jeżeli artykuł wg. mnie zawęża temat? Ineligencja? Nie ma sprawy, ale uwierz, że nie postrzegam siebie jako alfę i omegę. Jeżeli coś czytam, to również po to, żeby się czegoś dowiedzieć a nie czuć się indoktrynowanym, czy manipulowanym.
Zamiast sugerować niejednoznaczymi pytaniami odnieś się do postu lub artykułu wprost.
Elendir / 2009-04-01 20:56 / Łowca czarownic
Odniosłem się nie tyle do artykułu, co do Twojej wypowiedzi. I może powtórzę pytanie (na które możesz odpowiedzieć korzystając z informacji które w Twojej ocenie są najbardziej adekwatne):
Porównaj sytuację Polski do sytuacji w innych krajach. Jaki wyciągniesz wniosek?
lolek000 / 2009-04-01 23:06 / portfel / Tysiącznik na forum
A ja powtórzę:
Do których krajów @Elendir
?
I za jaki okres? Mam zestawiać Polskę tylko z tymi krajami, na tle których Polska wypada znakomicie? O to chodzi? Mam się odnieść tylko do artykułu powyżej zapominając, że rzeczywistość jest zupełnie inna?
Elendir / 2009-04-02 07:30 / Łowca czarownic
Opisz w takim razie aktualną rzeczywistość możliwie prawdziwe wedle Twojego przekonania.
skomentuj

Najnowsze wpisy