niewierzący ateusz
/ 83.24.74.* / 2010-05-13 18:40
Sztabowcy Bronisława Komorowskiego skrytykowali w czwartek jako "nieszczerą" rozmowę Jarosława Kaczyńskiego z salonem24.pl. To zabieg marketingowy - ocenia wiceszef klubu PO Rafał Grupiński.
Kandydat PiS m.in. podkreślał w rozmowie gotowość do kompromisu w najważniejszych dla Polski sprawach z rządem Donalda Tuska. "W tej chwili warunki do współpracy z rządem wynikające ze społecznego nastroju są znacznie lepsze niż były dotychczas" - mówił Kaczyński.
- Uważam, że (wywiad) jest nieszczery. Jaki jest PiS, wszyscy wiemy, jaki jest Jarosław Kaczyński - też. Za dużo przeżyliśmy i wiemy czego można się spodziewać po PiS-ie - ocenił szef klubu PO Grzegorz Schetyna w rozmowie z dziennikarzami w Sejmie.
Wiceszef klubu PO Rafał Grupiński uważa z kolei, że - jeśli chodzi o działania J.Kaczyńskiego - to na razie mamy do czynienia z "zabiegami marketingowymi".
Cud przemiany czyli Putinowi wolno, a Kaczyńskiemu nie
Intrygujące jest, że ci sami ludzie, którzy kwestionują przemianę Jarosława Kaczyńskiego nie mają żadnej, ale to żadnej najmniejszej wątpliwości, co do podobnego procesu, jaki dotknął niemal cały rosyjski establishment z Władimirem Władimirowiczem na czele. "My wam przypomnimy prawdziwą twarz prezesa Kaczyńskiego", prawią nieustannie, ale linijką po łapach tym, którzy by się ośmielili przypomnieć "prawdziwą twarz" władców Rosji.
Tak tak, okazuje się, że bardziej wiarygodnie odbierana jest w towarzystwie metamorfoza rosyjskich polityków, spadkobierców kilkusetletniej tradycji Iwana Groźnego, Piotra I, Katarzyny II, Mikołajów, Władimira Iljicza, Josifa Wissarionowicza czy Leonida Iljicza wreszcie, niż przemiana sześćdziesięcioletniego mężczyzny, który bez wątpienia bardziej został dotknięty i bardziej srodze się poturbował w ostatnich tygodniach niż zrzucony z konia Szaweł w drodze do Damaszku.
Czemu nagle mam przyjąć za dobrą monetę gesty Putina, a stonowane wypowiedzi Kaczyńskiego już nie? Jakaż między nimi różnica? I to człowiek i to człowiek. I ten polityk i tamten również. I każdy z nich się zmienił pod wpływem katastrofy lotniczej w Smoleńsku. No i wreszcie, i jeden kocha swój kraj i wszystko by dla niego zrobił, a i temu drugiemu patriotyzmu odmówić nie sposób... no właśnie... Tyle, że jeden z nich kocha ten kraj, w którym i ja mieszkam, którego i ja jestem obywatelem, a ten drugi - к сожалению - nie.
Markiz de Custine pięknie napisał, że car nie ma twarzy, car ma maskę, a pod tą maską kryje się następna. Ale jeśli nawet ta maniera ustawicznego noszenia maski na masce miałaby nie być li tylko domeną ruskich carów, ale wszystkich polityków, to tym bardziej większą pokładam ufność w dobrych intencjach mego imiennika. No chyba, że z Władimirem Władimirowiczem łączyłyby mnie wspólne interesy - a to w takich wypadkach bywam raczej pragmatyczny.