Forum Polityka, aktualnościGospodarka

Polska i Chiny podejmą współpracę wojskową

Polska i Chiny podejmą współpracę wojskową

skomentuj
Wyświetlaj:
dobre_rady / 2009-12-15 17:46

spotkania przedstawicieli ministerstw obrony i wymianę doświadczeń

śmieszne...
Tak w ogóle ciekawe, jak potraktują nas, przecież władze zbojkotowały olimpiadę w Pekinie.
Pomogło to Tybetowi? NIE.
Addo / 83.238.232.* / 2009-12-15 18:48
A jeżeli Twój sąsiad będzie takim konkretnym psychopatą co torturuje własne dzieci, i będzie to robił zawsze, bez względu na to, czy się z nim przyjaźnisz, czy nie, czy się serdecznie z nim witasz, czy nie, należy w związku z tym przejść nad tym "drobnym faktem", tj. torturowaniem dzieci, do porządku dziennego, i normalnie, serdecznie przyjaźnić się z nim, wymieniać wzajemne doświadczenia o wymianie żarówek w samochodzie itp., czy raczej, choćby ze względu na szacunek dla samego siebie, nie zadawać się z tym typem, nawet jak tym dzieciom to nie pomoże?
dobre_rady / 2009-12-16 17:11
To dlaczego dyplomatycznie się nie interweniuje, tylko zamyka usta udając "oburzonego działaniami władz w Chinach"? Taaak najwięcej zdziałamy nic nie robieniem. Współpraca wojskowa- nic ci to nie mówi, że lepsza byłaby współpraca gospodarcza?
Nie wysuwaj populistycznych historyjek.
nieprawda / 212.76.37.* / 2009-12-15 21:04
Gorzej bedzie gdy te dzieci ciebie pozwa za to ze nie szanujesz ich ojca.
Addo / 83.238.232.* / 2009-12-15 21:24
W tym przykładzie to jedynie ojciec jest psychopatą, dzieci akurat są normalne, choć ciemiężone.
Addo / 83.238.232.* / 2009-12-15 17:02
Pierwszą eksplozję nuklearną Chiny przeprowadziły 1 października 1963 roku. Fakt ten ukrywano przed światem przez ponad trzy miesiące. Druga eksplozja atomowa nastąpiła 14 maja 1964 roku. Świat dowiedział się o niej dzięki protestowi ZSRR. Obydwie eksplozje przeprowadzone zostały na terenach zamieszkałych przez ludność Wschodniego Turkiestanu, na które dodatkowo sprowadzono nieznaną liczbę więźniów politycznych, służących jako obiekty doświadczalne do obserwacji wpływu promieniowania na ludzki organizm. Nikt dokładnie nie wie, ilu ludzi zginęło nad jeziorem Lop Nor. Nikt nie wie, ilu było więźniów w obozach, zniesionych wybuchem z powierzchni ziemi (według źródła dosłownie: „spalonych do gruntu”). Wiadomo, że zniknęło całkowicie 9 wsi razem z ludźmi, uprawami i bydłem. Siła eksplozji była tak wielka, że w jej rejonie zatarte zostały koryta strumieni i kanały nawadniające, a rzeki wyparowały.

Naoczny świadek, pragnący zachować anonimowość, który spędził 18 lat w chińskich więzieniach i obozach, a obecnie mieszka w Taszkencie, został umieszczony w rejonie Lop Nor razem z innymi więźniami, na których badano skutki napromieniowania żywego organizmu. Opowiada, że zaraz po pierwszej eksplozji zrobiło się strasznie gorąco, wprost nie do wytrzymania. Przez pierwszy tydzień ponad 300 osób zmarło z objawami ciężkiej biegunki. Tylko „wyjątkowi szczęśliwcy” przeżyli; cierpią na „choroby płucne” do dziś.

Inny świadek, także mieszkający obecnie w Taszkencie, opowiadał, jak 1 października 1963 roku szedł do pracy przez pola. Był wczesny ranek i było jeszcze ciemnawo. Nagle zrobiło się niezwykle jasno. Pomyślał: „Co to? Słońce wcześniej wzeszło?” Poczuł silny ból rąk i zobaczył, że palą mu się palce, a następnie, że płoną jego włosy i ubranie. Gdy chciał ręką ugasić włosy, skóra z głowy opadła mu na twarz. Do dziś choruje, a znaczna część jego ciała pokryta jest bliznami.

Inny świadek, wówczas młody oficer Chińskiej Armii Ludowo-Wyzwoleńczej, a obecnie emigrant mieszkający w Kanadzie, obserwował wybuch z bunkra razem z innymi wojskowymi. Po eksplozji wsiedli w samochód terenowy i pojechali do jednostki wojskowej, która stacjonowała w pobliżu i w ich mniemaniu poza zasięgiem wybuchu. Najwyraźniej wojskowi chińscy nie zdawali sobie sprawy z zasięgu rażenia bomby. W pewnym momencie, od temperatury gruntu, w samochodzie zapaliły się opony. Na skutek ukształtowania terenu, budynków jednostki nie sięgnął podmuch, a jedynie temperatura. Mury stały, a na wapiennym tynku, który zmienił się w marmur, widać było cienie żołnierzy, którzy wyparowali.
Addo / 83.238.232.* / 2009-12-15 16:53
Jedną z najokrutniejszych metod znęcania się jest „łóżko z kajdankami” zwane też „tygrysim łożem”. Jest to blat zaopatrzony w kajdanki na ręce i nogi rozciągniętego na nim więźnia w oraz otwór, pod którym stoi wiaderko na fekalia. Więzień, przykuty do tego „łóżka”, pozostaje w jednej pozycji całymi miesiącami, zdany całkowicie na łaskę i niełaskę innych, karmiony przez rurę wetkniętą w przełyk. Cierpi dotkliwie z powodu głębokich odleżyn. Metoda ta, podobnie jak inne, powoduje często powstanie nieodwracalnych zaburzeń psychicznych u maltretowanego. Od czasu rozpoczęcia kampanii zwalczanie związku Falun Dafa pojawiła się zmodyfikowana wersja tej tortury, stosowana wobec kobiet. Kobieta unieruchamiana jest za cztery kończyny z szeroko rozłożonymi nogami i kłodą drewna podłożoną pod biodra. Pozycja taka ułatwia oprawcom jej wielokrotne gwłcenie.
Addo / 83.238.232.* / 2009-12-15 16:50
12-letnia Szerab Ngałang została skazana w trybie administracyjnym na trzy lata „reedukacji przez pracę„. Termin wyroku upłynął w lutym 1995 roku, a mimo to więziono ją do połowy maja. Zmarła 15 maja z powodu obrażeń wywołanych torturami. W chwili śmierci miała 15 lat.
Addo / 83.238.232.* / 2009-12-15 16:45
13-letnia mniszka tybetańska, Gjalcen Pelsang, została aresztowana w 1993 roku wraz z grupą 11 starszych mniszek za „działalność kontrrewolucyjną” (udział w demonstracji, która zresztą, według niezależnych źródeł, wcale się nie odbyła). Przebywała przez półtora roku w więzieniu bez rozprawy i wyroku. Za wznoszenie okrzyków niepodległościowych i domaganie się aktu oskarżenia (bez skutku zresztą), została ukarana pozbawieniem prawa do odwiedzin. Przez 17 miesięcy nie miała kontaktu ze światem. Rodzinie odmówiono jakiejkolwiek informacji o jej losie. Dyplomatom zachodnim, interweniującym w jej sprawie, władze chińskie kilkakrotnie oświadczały, że została zwolniona, a mimo to nadal przebywała w areszcie. Gjalcen Pelsang zmarła zaraz po uwolnieniu. Według wersji władz chińskich, przyczyną śmierci była „gruźlica mózgowa”. Na podstawie opisanych przez Tybetańczyków objawów choroby, pracujący dla Amnesty International lekarze stwierdzili, że przyczyną zgonu mogło być ciężkie pobicie lub długotrwała nie leczona infekcja. Wiadomo, że dziewczynka była bita pałkami elektrycznymi i plastikowymi rurami, wypełnionymi piaskiem. Wiadomo też, i to aż z dwóch niezależnych źródeł, że strażnicy kopali ją i stawali na niej.
Addo / 83.238.232.* / 2009-12-15 16:43
Tybetanka Sonam Drolkar została aresztowana 29 lipca 1990 r., po czym osadzono ją w więzieniu Seitru, gdzie była tak ciężko torturowana, że musiano ją odesłać do szpitala. Po rozebraniu do naga torturowano ją elektrowstrząsami. Tortury powtarzano wielokrotnie przez okres 6 miesięcy. Wkładano jej również elektryczną pałkę do pochwy. Do lutego 1991 roku codziennie wymiotowała i oddawała mocz z krwią i wtedy lekarz więzienny ostrzegł, że jest bliska śmierci.” (Cytuję według wydania polskiego: „Sytuacja Kobiet w Chinach”, Warszawska Grupa AI 1995 r.)
Addo / 83.238.232.* / 2009-12-15 16:40
"Życie więźniów w obozach laogai porównać można tylko do życia w obozach hitlerowskich i stalinowskich. Podobne są stawki żywnościowe, normy pracy i regulamin. Podstawą wyżywienia jest pół litra polewki i bułka z mąki baizi (gatunek prosa). Czasem ryż bez żadnych dodatków. W laogai znajdujemy wszystkie instytucje, znane z Oświęcimia i Kołymy. Są kapo („szefowie cel”, rekrutujący się spośród kryminalistów), wysługiwanie się przez służby obozowe urkami (xingshi chufen - „skazanymi kryminalnie”) (Nie chodzi tu o więźniów funkcyjnych, lecz o kryminalistów, tworzących nieformalne grupy, terroryzujące innych więźniów.) i karcery (więzienia obozowe). Na porządku dziennym jest wyczerpująca praca oraz bicie kijami, pałkami, metalowymi prętami i plastikowymi rurami z piaskiem. Stosowane są takie kary jak: stanie nago na mrozie lub w upalnym słońcu, umieszczanie na całe miesiące w celach xialdzao (omówiony wcześniej „mały numer”) lub heiwu („czarna cela” - pozbawiona światła, ogrzewania i sanitariatu) (Zakazane przez Reguły Minimalne Postępowania z Więźniami ONZ z 1955 roku.).
Są też ogromne zbiorowe groby, stosy trupów, wrzucanie zwłok do rzek itp. Rozbudowano obozowe apele, uzupełniając je „zebraniami obrachunkowymi”, „składaniem samokrytyki” i „piętnowaniem przez kolektyw”. Istnieją też chińscy odpowiednicy doktora Mengele, prowadzący pseudo medyczne doświadczenia na więźniach. Wyczerpanych ciężką pracą i głodnych ludzi dziesiątkują choroby."
"Panujące w zakładach karnych warunki są niezwykle często przyczyną śmierci więźniów. Według opracowania „Tybet - fakty mówią za siebie”, wydanego przez Ośrodek Informacji w Dharamsali „[...] w więzieniach i obozach na terenie Tybetu [...] zginęło około 70% więźniów. Na przykład, na pustkowiu północnego Tybetu [...] przetrzymywano w pięciu więzieniach ponad 10.000 osób, które zmuszano do wydobywania i transportowania boraksu. [...] Codziennie w wyniku głodu, bicia i wyczerpania umierało 10 do 30 osób; a więc w ciągu roku - ponad 8.000 (czyli 80%). Podczas prac konstrukcyjnych w elektrowni wodnej Lhasa Ngaczen [...] codziennie wrzucano do pobliskiej rzeki lub palono ciała przynajmniej trzech więźniów. [...] W kopalni ołowiu Darcedo zginęło 12.019 więźniów”.
KRZYSZTOF ŁOZIŃSKI, PIEKŁO ŚRODKA – CHINY A PRAWA CZŁOWIEKA
nieprawda / 212.76.37.* / 2009-12-15 21:19
az trudno uwierzyc
Addo / 83.238.232.* / 2009-12-15 21:40
Uwierz, że są w Europie ludzie, dla których po dzień dzisiejszy komory gazowe w Oświęcimiu to propagandowa fikcja. Dla mnie to najbardziej trudno uwierzyć w to, że Rząd podpisał z tymi Zbrodniarzami umowę o współpracy.
Bogdan9 / 77.253.166.* / 2009-12-15 16:02
i wreszcie mamy pewnego sojusznika ... ;)
Chwała Rządowi PO !!!
jedyne, co im się udało dotychczas zrobić pozytywnego ...
macie mój głos w przyszłych wyborach ...
yuki / 150.254.212.* / 2009-12-15 14:42

Umowa nie będzie naruszać embarga na handel bronią z Chinami, ponieważ nie dotyczy współpracy technicznej i obrotu uzbrojeniem - podało MON.

Siusiać na embargo, już by się stany lub rosja nim przejęły, gdyby im pieniążki zapachniały.
Zresztą jakie embargo?
Przecież oni broń to mają lepszą niż Rosja.
skomentuj

Najnowsze wpisy