Trwa ładowanie...

Notowania

Przejdź na
forex
18.06.2020 13:21

Rynek pracy nie sprzyja odbiciu konsumpcji do poziomu sprzed pandemii wg analit.

Majowe dane dotyczące dynamiki zatrudnienia znalazły się znacząco poniżej konsensusu rynkowego. Zdaniem ekonomistów, w średnim terminie coraz wolniej będzie postępowało również tempo wzrostu płac, co rysuje niekorzystny obraz rynku pracy nie sprzyjający szybkiemu powrotowi konsumpcji do poziomów sprzed pandemii. Jak podkreślają ekonomiści, redukcjom płac sprzyja duża skala chomikowania pracy, do którego zachęcają rządowe programu pomocowe.

Podziel się
Dodaj komentarz

Według danych Głównego Urzędu Statystycznego (GUS), przeciętne wynagrodzenie w sektorze przedsiębiorstw (w których liczba pracujących przekracza 9 osób) w maju 2020 r. wzrosło o 1,2% r/r, zaś zatrudnienie w przedsiębiorstwach spadło o 3,2% r/r. W ujęciu miesięcznym, przeciętne wynagrodzenie spadło o 3,1% i wyniosło 5 119,94 zł. Natomiast zatrudnienie w przedsiębiorstwach w ujęciu miesięcznym spadło o 1,4% i wyniosło 6 173,9 tys. osób. Było to wynikiem m.in. zakończenia i nie przedłużania umów terminowych (niekiedy z powodu sytuacji epidemicznej), zmniejszania wymiaru etatów a także rozwiązywania umów o pracę z pracownikami. Spadek wynagrodzenia brutto spowodowany był m.in. tym, że jeszcze w kwietniu kontynuowano wypłacanie nagród kwartalnych, rocznych oraz premii uznaniowych (które obok wynagrodzeń zasadniczych także zaliczane są do składników wynagrodzeń), a w maju już tego typu wypłaty nie były w większości jednostek realizowane.

Dane GUS dot. zatrudnienia w sektorze przedsiębiorstw sumowane są do pełnego etatu, co oznacza w statystykach spadek przeciętnego zatrudnienia, pomimo iż pracownik nie stracił pracy.

Ekonomiści wskazują, że wzrost płacy minimalnej będzie podwyższał dynamikę wynagrodzeń bieżącym roku, natomiast obecnie dynamika płac pozostaje ujemna w ujęciu realnym (-1,6% r/r w maju).

Analitycy podkreślają, że sytuacja na rynku pracy w maju była gorsza od oczekiwań, pomimo dużego wsparcia publicznego dla firm, co może wskazywać na wolniejsze tempo odbudowy gospodarki po pandemii.

Poniżej przedstawiamy najciekawsze komentarze analityków:

"Programy pomocowe dla firm (tarcze antykryzysowe i finansowe) z całą pewnością zmniejszają falę zwolnień pracowników, niemniej jednak redukcja etatów w kwietniu o 133.6 tys., a w maju o kolejne 206.3 tys., to i tak liczby nie widziane w naszym kraju od lat. Ostatnio podobne wielkości notowane były na początku 2003 r. Trudno oczekiwać, aby kolejne miesiące przyniosły poprawę sytuacji na rynku pracy. Gospodarka, po rozpoczętym w maju odmrażaniu, musi na nowo ,,odnaleźć" punkty równowagi i jednocześnie drogi do jej wzrostu. Będzie to proces na pewno wielomiesięczny, a być może nawet wieloletni" - główna ekonomistka Banku Pocztowego Monika Kurtek.

"Realny fundusz płac spadł o 4,8% r/r (vs -3,5% r/r w kwietniu), co wskazuje, że pomimo odmrażania gospodarki, w perspektywie najbliższych miesięcy konsumpcja nie powróci do poziomu sprzed pandemii" - analitycy PKO BP.

"W tych warunkach skala spadku zatrudnienia może wahać się w okolicach -3,5% r/r, w II połowie roku odzwierciedlając już faktyczną skalę utraty miejsc pracy. W przypadku wynagrodzeń, ponownie zwiększenie wymiaru etatu powinno poskutkować wzrostem dynamiki płac w okolice 4% r/r, przy cały czas pozytywnym dla płac efekcie wzrostu płacy minimalnej (który przez cały 2020 r. będzie podwyższał dynamikę wynagrodzeń)" - ekonomistka BOŚ Banku Aleksandra Świątkowska.

Poniżej przedstawiamy najciekawsze wypowiedzi ekonomistów in extenso:

"Maj był drugim z rzędu miesiącem spadku zatrudnienia w sektorze przedsiębiorstw. Spadek ten istotnie pogłębił się w stosunku do kwietnia br. i w kolejnych miesiącach najprawdopodobniej tendencja ta utrzyma się. Na koniec br. spadek zatrudnienia przekraczać może w ujęciu rocznym 4.0%. Jednocześnie wyraźnie maleje dynamika wzrostu płac w sektorze firm. Po gwałtownym hamowaniu w kwietniu tempo wzrostu wynagrodzeń w maju ponownie okazało się niższe od oczekiwań rynkowych i zapewne najpóźniej w lipcu br. zobaczymy już w tej kategorii spadki. Spadek zatrudnienia, jak wskazuje GUS, był wynikiem m.in. zakończenia i nie przedłużania umów terminowych (niekiedy z powodu sytuacji epidemicznej), zmniejszania wymiaru etatów, a także rozwiązywania umów o pracę z pracownikami. Na spadek przeciętnego zatrudnienia wpływ miało też, wg "GUS, pobieranie przez pracowników zasiłków opiekuńczych, chorobowych, jak również przebywanie na urlopach bezpłatnych, co w zależności od ogólnej długości ich trwania mogło także zaważyć na
sposobie ujmowania tych osób w przeciętnym zatrudnieniu i zarazem w wynagrodzeniach. W przypadku wynagrodzeń GUS wskazuje, że ich spadek był spowodowany tym, że jeszcze w kwietniu kontynuowano wypłacanie nagród kwartalnych, rocznych oraz premii uznaniowych (które obok wynagrodzeń zasadniczych także zaliczane są do składników wynagrodzeń), a w maju już tego typu wypłaty nie były w większości jednostek realizowane. Niezależnie od tego - podkreśla GUS - w maju br. ponownie występowało także zjawisko zmniejszania wynagrodzeń pracowników oraz wypłata wynagrodzeń postojowych. Opublikowane dziś dane potwierdzają, że sytuacja na rynku pracy w Polsce (choć dodać należy że w wielu innych krajach na świecie także) uległa za sprawą pandemii diametralnej zmianie. Rynek pracy niemalże z dnia na dzień przekształcił się z rynku pracownika na rynek pracodawcy. Programy pomocowe dla firm (tarcze antykryzysowe i finansowe) z całą pewnością zmniejszają falę zwolnień pracowników, niemniej jednak redukcja etatów w kwietniu o
133.6 tys., a w maju o kolejne 206.3 tys., to i tak liczby nie widziane w naszym kraju od lat. Ostatnio podobne wielkości notowane były na początku 2003 r. Trudno oczekiwać, aby kolejne miesiące przyniosły poprawę sytuacji na rynku pracy. Gospodarka, po rozpoczętym w maju odmrażaniu, musi na nowo ,,odnaleźć" punkty równowagi i jednocześnie drogi do jej wzrostu. Będzie to proces na pewno wielomiesięczny, a być może nawet wieloletni" - główna ekonomistka Banku Pocztowego Monika Kurtek.

"W maju zatrudnienie w sektorze przedsiębiorstw spadło o 85 tys. m/m wobec spadku w kwietniu o 153 tys. m/m. Przełożyło się to na pogłębienie ujemnej dynamiki rocznej zatrudnienia do -3,2% r/r z -2,1% r/r w poprzednim miesiącu, czyli wyraźnie poniżej konsensusu prognoz rynkowych zakładającego spadek jedynie o 2,6% r/r. Majowy spadek zatrudnienia jest co prawda bardzo wysoki na tle historycznym, aczkolwiek już dużo mniejszy niż odnotowany w kwietniu, kiedy to bezprecedensowa redukcja liczby etatów była w głównej mierze efektem zmasowanego ograniczania wymiaru czasu pracy w reakcji na szokowy spadek aktywności gospodarczej (dane o zatrudnieniu przeliczane są na pełne etaty), podczas gdy skala faktycznej likwidacji miejsc pracy była dużo niższa. Majowy spadek może natomiast w większym stopniu niż kwietniowy odzwierciedlać faktyczną likwidację miejsc pracy. Po pierwsze, apogeum okrajania czasu pracy miało najpewniej miejsce jeszcze w kwietniu ze względu na całomiesięczny lockdown, więc główny wpływ tego czynnika
widzieliśmy już w poprzednim miesiącu. Po drugie, w maju ze statystyk zatrudnienia odpłynęły osoby, którym wypowiedziano umowę o pracę jeszcze w marcu, lecz w kwietniu przebywały jeszcze na 1-miesięcznym wypowiedzeniu. Zweryfikują tą hipotezę publikowane w dalszej części miesiąca dane nt. liczby pracujących w sektorze przedsiębiorstw. Trzeba też pamiętać, że prawdopodobny stopniowy powrót do pełnego wymiaru czasu pracy będzie w najbliższej przyszłości pozytywnie wpływał na dane o zatrudnieniu, łagodząc jego tendencję spadkową, która będzie jednakże kontynuowana w miarę kończenia się dłuższych okresów wypowiedzenia. Z kolei dynamika płac w maju kontynuowała marsz w dół, spadając do 1,2% r/r z 1,9% r/r w kwietniu, zgodnie z konsensusem prognoz. Poziom przeciętnej płacy był nadal zaniżany przez okrojone wynagrodzenia postojowe, choć najpewniej już w nieco mniejszej skali niż w kwietniu ze względu na stopniowe odblokowywanie gospodarki (m.in. w handlu czy gastronomii). Jednocześnie wielu pracowników doświadcza
trwałych cięć wynagrodzeń oraz braku perspektyw podwyżek przez dłuższy okres, co sprawia, że w średnim terminie oczekujemy coraz wolniejszego tempa wzrostu płac. Redukcjom płac sprzyja z pewnością stosunkowo duża skala chomikowania pracy, do którego zachęcają rządowe programu pomocowe. Nie wykluczamy, że dynamika płac może przejściowo spaść do poziomów ujemnych - w szczególności na początku przyszłego roku, kiedy ustanie dodatni efekt wysokiej podwyżki płacy minimalnej w 2020 r. Na razie dynamika wynagrodzeń pozostaje wyraźnie ujemna w ujęciu realnym (-1,6% r/r w maju)" - starszy ekonomista Bank Pekao Piotr Piękoś.

"Zatrudnienie w sektorze przedsiębiorstw spadło w maju o 3,2%r/r, wyraźnie mocniej niż wskazywał konsensus prognoz (-2,5%). Głębokiemu spadkowi zatrudnienia sprzyjało zmniejszanie wymiaru etatu pracowników, które było warunkiem ubiegania się o wsparcie z Funduszu Pracy. Ponadto w maju upłynęły 1-miesięczne okresy wypowiedzenia osób zwolnionych pod koniec marca. Zakładaliśmy, że częściowo zostanie to zamortyzowane przez powroty pracowników z urlopów opiekuńczych po otwarciu żłobków i przedszkoli (6 maja). Jednak GUS poinformował w komunikacie, że urlopy opiekuńcze, chorobowe i bezpłatne wypoczynkowe wciąż miały istotny wpływ na spadek zatrudnienia. Płace w sektorze przedsiębiorstw drugi raz z rzędu obniżyły się w ujęciu miesięcznym. W maju spadły o 3,1% w porównaniu z kwietniem. Sprzyjał temu brak wypłat zmiennych składników wynagrodzeń (prowizji, premii i nagród) oraz wypłacanie wynagrodzeń postojowych (niższych niż zasadnicze). Ogółem sytuacja na rynku pracy w maju była gorsza od oczekiwań, pomimo wsparcia
publicznego dla firm w postaci pożyczek z PFR (częściowo bezzwrotnych). W maju udzielone wsparcie było stosunkowo duże, inaczej niż miesiąc wcześniej. Sugeruje to wolniejsze tempo odbudowy gospodarki po pandemii. Sytuacja na rynku pracy w czerwcu i lipcu nie powinna się pogarszać tak szybko ze względu na odmrożenie gospodarki i powrót prac sezonowych. Spodziewamy się natomiast ponownego spadku zatrudnienia pod koniec wakacji, gdy upłyną 3-miesięczne okresy wypowiedzenia osób zwalnianych na początku pandemii" - ekonomista ING Banku Śląskiego Karol Pogorzelski

"Zatrudnienie w sektorze przedsiębiorstw spadło w maju o 85 tys. (-1,4% m/m). Łącznie, w porównaniu z lutym 2020, liczba etatów zmniejszyła się o 272 tys. Roczna dynamika przeciętnego zatrudnienia wyniosła w maju -3,2% r/r (PKO: -2,5%; kons.:-2,6) wobec -2,1% r/r w kwietniu. Dane o zatrudnieniu pozostają pod silnym wpływem mechanizmów Tarczy Antykryzysowej (skrócony wymiar czasu pracy, zasiłek opiekuńczy na dzieci do 8 r.ż.). Szacujemy, że w maju odpowiadały one za ponad połowę ze spadku liczby etatów, a łącznie od wystąpienia kryzysu za ubytek około 160 tys. etatów. Istotny wpływ mechanizmów Tarczy potwierdza zestawienie zmian zatrudnienia (etaty) i zatrudnionych (osoby) - w kwietniu, przy spadku liczby etatów o 153tys. liczba pracujących spadała o 48 tys. (patrz wykres poniżej). Poza Tarczą spadek zatrudnienia odzwierciedlał według GUS brak przedłużania umów czasowych i rozwiązywanie umów o pracę. Dynamika wynagrodzeń w maju ponownie wyhamowała, do 1,2% r/r wobec 1,9% r/r w kwietniu (PKO: 2,0% r/r, kons.:
1,5% r/r). Obok nasilonego procesu renegocjacji płac w dół i rezygnacji z wypłat premii, czynnikiem obniżającym dynamikę wynagrodzeń jest także przestój ekonomiczny, kolejny element Tarczy (w naszej ocenie obniża roczną dynamikę płac o około 2pp). Skala negatywnych zmian na rynku pracy wyhamowuje, odzwierciedlając powrót popytu na pracę w obliczu odmrożenia gospodarki i wsparcie uzyskane przez przedsiębiorstwa w ramach działań antykryzysowych. Potwierdzają to badania koniunktury (patrz wykres str. 2), w których w porównaniu do początku kwietnia znacząco spadł odsetek firm planujących redukcję zatrudnienia. Plany zwolnień skutecznie przerodziły się w plany chomikowania pracy, co ogranicza skalę spadku liczby pracujących ale także pogłębia negatywną presję na wynagrodzenia.Realny fundusz płac spadł o 4,8% r/r (vs -3,5% r/r w kwietniu), co wskazuje, że pomimo odmrażania gospodarki, w perspektywie najbliższych miesięcy konsumpcja nie powróci do poziomu sprzed pandemii (wykres str. 2). Z drugiej strony bardziej
optymistyczny obraz kondycji gospodarstw domowych kreślą dane o koniunkturze konsumenckiej w czerwcu. Poprawiły się zarówno oceny dotyczące bieżącej sytuacji, jak i oczekiwania, w tym bardzo silnie spadł pesymizm w ocenach przyszłej sytuacji finansowej gospodarstwa domowego. Oceny dotyczące gotowości do dokonywania ważnych zakupów odrobiły już blisko połowę strat z kwietnia, a oceny możliwości oszczędzania zbliżyły się do poziomu neutralnego. Zmalały obawy przed utratą pracy" - analitycy PKO BP.

"W naszej prognozie de facto stabilizacji skali spadku zatrudnienia w maju założyliśmy, że w tym miesiącu równoważyły się efekty: 1) trwałej likwidacji miejsc pracy z tytułu silnego spowolnienia aktywności oraz 2) lekkiego wzrostu netto wymiaru etatów pracowników, wraz z postępującym odmrażaniem aktywności krajowej gospodarki - wypadkowej przywracania pracowników do pracy w sektorach, w których znoszono restrykcje administracyjne (oddziałującego in plus na zatrudnienie) oraz przystępowania do programów pomocy rządowej kolejnych przedsiębiorstw (oddziałującego in minus na przeciętne zatrudnienie). Tym samym przyczyną głębszego od oczekiwań spadku zatrudnienia w maju może być albo silniejsza od oczekiwań, trwała redukcja zatrudnienia, albo wolniejszy od oczekiwań powrót do aktywności pracowników w wyniku odmrażania aktywności albo dalsze zwiększenie korzystania przez przedsiębiorstwa z rządowych rozwiązań antykryzysowych, które wiążą się z ograniczeniem wymiaru etatu pracownika. Choć prognoza obarczona jest
sporą niepewnością, w naszej ocenie towarzyszące pogłębieniu spadku zatrudnienia dalsze obniżenie dynamiki wynagrodzenia wskazuje raczej na dominujący wpływ wolniejszego powrotu do pracy w warunkach odmrożenia aktywności lub dalszego zwiększania skali oddziaływania programów zmierzających do utrzymania zatrudnienia, ale przy ograniczeniu wymiaru etatu (i wynagrodzenia) pracowników. Przypomnijmy bowiem, na co już wielokrotnie wskazywaliśmy, dane GUS dot. zatrudnienia w sektorze przedsiębiorstw sumowane są do pełnego etatu, czyli czasowe ograniczenie etatu pracownika w warunkach skorzystania z programu dofinansowania zatrudnienia pracownika w ramach tarczy antykryzysowej, oznacza w statystykach GUS spadek przeciętnego zatrudnienia, pomimo iż pracownik nie stracił pracy. Choć z wyraźnie silniejszym dostosowaniem danych mamy do czynienia już trzeci miesiąc z rzędu i zapewne postępuje już proces trwałego ograniczania zatrudnienia, nadal uważamy, że ma on charakter ograniczony, gdyż dane nt. zatrudnienia w
sektorze przedsiębiorstw obejmują wyłącznie zatrudnienie oparte o umowę o pracę (tj. najstabilniejszą formę zatrudnienia). Zatem można oczekiwać, że statystyki zatrudnienia będą reagowały z pewnym opóźnieniem na spowolnienie aktywności gospodarczej ze względu na obowiązujące w umowach o pracę okresy wypowiedzenia. Weryfikacja tej tezy będzie możliwa poprzez porównanie szeregów danych - opublikowanych dzisiaj dotyczących przeciętnego zatrudnienia w sektorze przedsiębiorstw oraz danych nt. liczby pracujących, które zostaną opublikowane przez GUS przy okazji publikacji nt. majowego bezrobocia 24. czerwca. W kwietniu kiedy przeciętne zatrudnienie w przedsiębiorstwach spadło o 2,1% r/r liczba pracujących nie zmieniła się w ujęciu r/r, potwierdzając, że dostosowanie w zakresie przeciętnego zatrudnienia w decydującym stopniu wynikało z ograniczeń wymiaru etatu poszczególnych pracowników, a nie likwidacji miejsc pracy. Tak jak wspomnieliśmy ocenę co do silniejszego wpływu efektu ograniczenia wymiaru etatu wydaje się
potwierdzać dalszy majowy spadek dynamiki wynagrodzeń, jako bezpośredni skutek ograniczenia wymiaru etatów pracowników w ramach programów pomocowych, podobnie jak to miało miejsce w kwietniu. W kolejnych miesiącach coraz silniej ujawniać się będzie wpływ decyzji o trwałej likwidacji miejsc pracy. Z kolei dalsze pogłębienie spadku przeciętnego zatrudnienia powinien ograniczać efekt powrotu do aktywności pracowników w branżach objętych restrykcjami administracyjnymi oraz w przedsiębiorstwach, w których ograniczenie działalności było efektem czynników popytowych lub podażowych (np. motoryzacja, produkcja mebli), oraz powrót pracowników do pełnego etatu wraz z wygasaniem pomocy rządowej . W tych warunkach skala spadku zatrudnienia może wahać się w okolicach -3,5% r/r, w II połowie roku odzwierciedlając już faktyczną skalę utraty miejsc pracy. W przypadku wynagrodzeń, ponownie zwiększenie wymiaru etatu powinno poskutkować wzrostem dynamiki płac w okolice 4,0% r/r, przy cały czas pozytywnym dla płac efekcie
wzrostu płacy minimalnej (który przez cały 2020 r. będzie podwyższał dynamikę wynagrodzeń)" - ekonomistka BOŚ Banku Aleksandra Świątkowska.

"GUS nie publikuje informacji dotyczących przyczyn odejścia pracowników - nie wiadomo czy przyczyną są zwolnienia z pracy czy leżą po stornie pracownika np. przejście na emeryturę. W obecnej sytuacji na rynku pracy, ograniczenie liczby pracowników przez przedsiębiorstwa zatrudniające powyżej 9 osób, może być prognostykiem zwiększonego bezrobocia w kolejnych miesiącach. Z uwagi na epidemię koronawirusa raczej nie należy się spodziewać, że te osoby, które zostały zwolnione lub zakończyła się ich umowa, łatwo znajdą zatrudnienia w mikrofirmach lub zdecydują się na podjęcie własnej działalności gospodarczej. Redukcja liczby zatrudnionych w sektorze przedsiębiorstw może być oznaką zarówno zmniejszenia wielkości produkcji z uwagi na ograniczony popyt jako skutek pandemii, jak i przyspieszenia procesów automatyzacji, które w ostatnim czasie mogą się nasilić z uwagi na rosnące koszty pracy, wcześniejszy niedobór pracowników oraz niepewność co do dalszego przebiegu epidemii, również wśród osób pracujących.
Przeciętne miesięczne wynagrodzenie (brutto) wyniosło 5119,94 zł i było wyższe o 1,2% w stosunku do płacy wypłaconej rok wcześniej. Widać wyraźnie, że dynamika wzrostu płac w następstwie sytuacji epidemicznej bardzo wyhamowała. Pracodawcy przede wszystkim ograniczyli wypłatę wszelkiego rodzaju nieobligatoryjnych premii i dodatków. Na wartość wskaźnika przeciętnego wynagrodzenia niewątpliwie wpłynął fakt, ze część przedsiębiorców skorzystała z możliwości, jakie oferowała ustawa antykryzysowa i wprowadziła przestój ekonomiczny lub obniżony wymiar czasu pracy, co wiązało się z redukcją wynagrodzeń pracowników, objętych tymi rozwiązaniami. Dla porównania rok wcześniej wynagrodzenia wzrosły rok do roku wynosił o 7,7%. Patrząc na sytuację ekonomiczną, wzrost płac jest niższy niż inflacja, co oznacza, realny spadek wartości wynagrodzeń. Być może wskaźnik przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia brutto wzrośnie po zakończeniu obowiązywania rozwiązań antykryzysowych, ale wydaje się, że epidemia koronawirusa zakończyła
okres szybkiego wzrostu wynagrodzeń i znacznych rotacji na polskim rynku pracy" - ekspertka Konfederacji Lewiatan Monika Fedorczuk

Tagi: forex, giełda, wiadomości, giełda na żywo
Źródło:
ISBnews
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz
18-06-2020

XxxxxOstatnie 2 lata szukałam pracy. Dosłownie ostatnim fartem dostałam prace przed początkiem zamrożenia gospodarki. Mam umowę na 6 miesięcy i zarabiam … Czytaj całość

Rozwiń komentarze (1)