Trwa ładowanie...
Notowania
Przejdź na
Damian Słomski
Damian Słomski
|

Dominika Kulczyk płaci za mało. Zarząd Polenergii ocenił wezwanie

8
Podziel się:

Zarząd Polenergii uważa, że cena zaproponowana przez Dominikę Kulczyk za odkupienie akcji spółki od innych właścicieli jest za niska i nie odpowiada ich "wartości godziwej". Najbogatsza Polka wykłada na stół ponad 460 mln zł.

Dominika Kulczyk chce kontynuować biznes ojca.
Dominika Kulczyk chce kontynuować biznes ojca. (Jakub Walasek/REPORTER)

Pod koniec sierpnia Dominika Kulczyk i Mansa Investments wezwały pozostałych akcjonariuszy Polenergii do sprzedaży 22 mln 631 tys. 790 akcji, stanowiących niecałe 50 proc. wszystkich udziałów w firmie.

Gdyby wszyscy posiadacze akcji pozytywnie odpowiedzieli na wezwanie, Kulczyk wraz z Mansą byliby jedynym akcjonariuszem. W tej chwili do nich należy 50,2 proc. udziałów.

Wezwanie to odpowiedź m.in. takie samo działanie ze strony państwowej spółki PGE, która chciałaby przejąć Polenergię. Dominika Kulczyk od razu jednak zastrzegła, że nie zamierza się dzielić pełnią kontroli nad firmą, z którą wielkie nadzieje wiązał jeszcze jej ojciec.

Za każdą akcję Kulczyk chce zapłacić po 20,5 zł. Wcześniej PGE dawało 16,29 zł. Tymczasem w środę na giełdzie chodzą po prawie 22 zł.

Na zbyt niską cenę zarówno w wezwaniu PGE jak i Dominiki Kulczyk zwraca uwagę zarząd Polenergii, który podkreśla, że nie odpowiadają ona wartości godziwej. Jednocześnie władze spółki z zadowoleniem przyjęły chęć zwiększenia zaangażowania ze strony dotychczasowej głównej właścicielki. Według nich, może się to przyczynić do jej szybszego rozwoju.

Zobacz także: Dlaczego Sebastian Kulczyk przyjechał do Davos?

Zarząd Polenergii odniósł się też ogółem do wezwania, stwierdzając, że plany strategiczne wzywających (Dominiki Kulczyk i Mansy) dotyczące spółki zostały sformułowane w dokumencie wezwania w sposób ogólny i wobec tego trudno jest dokonać oceny tych planów w kontekście prowadzonej przez spółkę działalności.

Dominika Kulczyk stała się stosunkowo niedawno jedyną posiadaczką akcji Polenergii. Wcześniej kontrola spoczywała także na spółce Kulczyk Investments oraz Sebastianie Kulczyku, którzy już nie posiadają udziałów.

Razem rodzeństwo Kulczyków, a więc spadkobiercy Jana Kulczyka, mają majątek wyceniany na prawie 14 mld zł. To plasuje ich na pierwszym miejscu listy najbogatszych Polaków.

*Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez *dziejesie.wp.pl

giełda
wiadomości
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Źródło:
money.pl
KOMENTARZE
(8)
pola
4 lata temu
Kulczyk działa zgodnie z przewidywaniami. Walczy i się nie poddaje. Wie jak gra sie w tę grę
Beeeeeee
4 lata temu
A po co ma płacić więcej obłąkanemu debilstwu robiącemu krachy przy 5 % PKB.
Kris
4 lata temu
,,eee, złodziejska patologia. Sprawdzić Kulczyków. możne komisja śledcza. skąd taki Kulczyk miał tyle kasy...nakradł czy dostał?
kiki
4 lata temu
[QUOTE] Za każdą akcję Kulczyk chce zapłacić po 20,5 zł. Wcześniej PGE dawało 16,29 zł. Tymczasem w środę na giełdzie chodzą po prawie 22 zł. [/QUOTE] - chciwość PGE nie zna granic - no i co z tego, że na giełdzie "chodzą" po prawie 22PLN? Trzeba było sprzedać po 20,50gr a nie po 16,29gr.
BOLO
4 lata temu
Czemu majątek który miał zalążek w szemranych interesach Kulczyka nie jest rekwirowany na rzecz skarbu państwa? Czy faktycznie jest przyzwolenie na to że pierwszy milion trzeba ukraść? To jak bym wsiadł do samochodu rozpędził go w stronę przechodniów i wyskoczył tuż przed uderzeniem. Czy to znaczy że nie odpowiadał bym za skutki wypadku? Tak samo ten majątek powstał na skutek wątpliwej legalności pierwszych "interesów" Kulczyka takich jak choćby udziały w Telekomunikacji Polskiej.