Brak w kalendarzu ważnych publikacji makroekonomicznych, zarówno z kraju jak i ze świata sprawia, że uwaga rodzimego rynku walutowego będzie z jednej strony skoncentrowana na dzisiejszym zaprzysiężeniu Joe Bidena na prezydenta USA - największym politycznym wydarzeniu dnia. Z drugiej natomiast, i to będzie czynnik mający bezpośredni wpływ na notowania polskich par walutowych, na wahaniach eurodolara.
DLA CIEBIEPrzetestował setki zawodów. Który wybrałby na start? - Wojciech Kaczmarczyk II Pierwsza praca #4
Amerykański dolar, po trwającym 1,5 tygodnia umocnieniu, ponownie traci na wartości pod presją zasygnalizowanej przez Sekretarz Skarbu USA Janet Yellen, wizji stymulowania gospodarki i dłuższego utrzymywania rekordowo niskich stóp procentowych. W efekcie kurs EUR/USD, który w poniedziałek wykonał zwrot ze strefy wsparcia powyżej 1,20 dolara, prawdopodobnie zakończył spadkową korektę i wrócił do testu wzrostowego.
Perspektywa powrotu EUR/USD do szczytów z początku roku (1,2349), będzie oznaczać dużą presję na spadek dolara w relacji do złotego do 3,65-3,67 zł i cofnięcie wspólnej waluty w okolice 4,50 zł.
Dla EUR/PLN poziom 4,50 zł obecnie stanowi granicę, poniżej której zejście wymagać będzie już pojawienia się nowych poważnych impulsów podażowych. Obecnie bowiem zejście niżej blokuje przeświadczenie, że kurs EUR/PLN poniżej 4,50 zł ponownie może uaktywnić NBP (i członków RPP) do działania w kierunku osłabienia złotego. Takimi silnymi propodażowymi impulsami mógłby być na przykład tandem w postaci zdecydowanie lepszych nastrojów na rynkach globalnych oraz publikowanych w czwartek i piątek zdecydowanie lepszych od prognoz danych z polskiej gospodarki (przeciętne zatrudnienie i wynagrodzenie, sprzedaż detaliczna, produkcja budowlano-montażowa, inflacja PPI, koniunktura).
Marcin Kiepas
analityk Tickmill