25 tys. zł co miesiąc na biuro. Posłowie: te pieniądze są "na styk"
Od stycznia 2026 r. ryczałt na biuro poselskie wzrósł do ok. 25 tys. zł miesięcznie. Posłowie twierdzą w rozmowie z "Faktem", że taki poziom środków wystarcza obecnie jedynie na podstawowe koszty, ale już nie na zaplecze eksperckie.
Od nowego roku wzrosły poselskie uposażenia, diety i ryczałty mieszkaniowe. Limit na prowadzenie biura podniesiono z 23,3 tys. zł do ok. 25 tys. miesięcznie. Politycy zwracają uwagę, że to środki wyłącznie na działalność biurową i etaty, a nie dodatkowy zarobek. "Rzeczpospolita" donosi, że zwiększono także ryczałt na wynajem mieszkania w Warszawie dla posłów spoza stolicy do 4,7 tys. zł miesięcznie (o 200 zł) oraz roczny ryczałt hotelowy do 10 tys. zł (z 7,6 tys. zł).
Jesteśmy dość niesprawiedliwie oceniani przez opinię publiczną. Wiele osób myśli, że pieniądze na biuro to tak naprawdę dodatkowe pieniądze dla parlamentarzystów. A przecież każda złotówka musi być rozliczona fakturą. To są środki na utrzymanie biur, na przykład dwóch, a niektórzy mają nawet trzy - wskazuje jeden z posłów PiS.
- Trzeba opłacić lokal, rachunki, zatrudnić pracownika. Chciałoby się zatrudnić go na etat, a nie na umowę zlecenie. Te pieniądze pozwalają zapewnić wyborcom stały kontakt, bo z jednej strony chcieliby, żeby poseł miał biuro i żeby ktoś był tam dostępny za każdym razem, a z drugiej krzywo patrzą na to, że takie biuro po prostu trzeba utrzymywać - dodaje polityk.
"To się nie wydarzyło". Ekonomista: dlatego trwa dziś walka cenowa
Inny z posłów, tym razem z koalicyjnego PSL, ocenia podwyżkę ryczałtu jako kosmetyczną. Ocenia, że największą pozycję kosztową stanowią wynagrodzenia i obciążenia dla pracowników.
- Wzrósł mi niedawno czynsz i koszty związane z mediami. Dla mnie te pieniądze wystarczają, ale trzeba nimi gospodarować oszczędnie. Gdybym na przykład chciał zatrudnić u siebie prawnika choćby na pół etatu, który służyłby pomocą mnie, ale też moim wyborcom, to byłaby dodatkowa pensja i wtedy musielibyśmy mówić o większych pieniądzach. Ja posiłkuję się prawnikiem incydentalnie, bo nie jestem w stanie utrzymywać go na stałe - powiedział dziennikowi anonimowo palamentarzysta ludowców.
Stawki na biura posłów "nie są nadzwyczajne"?
Jego zdaniem, jeśli ktoś chce "dobrze wykonywać mandat i pracować z dobrym zespołem" to obecne stawki "nie są nadzwyczajne". - Te ponad 25 tys. zł miesięcznie wystarcza na podstawowe funkcjonowanie biura, ale gdyby zwiększyć wydatki na ekspertów, zabrakłoby pieniędzy na działalność w terenie: organizowanie spotkań, porad prawnych czy utrzymanie punktów biurowych - podkreśla.
Pojawia się argument, by przenieść do Polski model znany z Parlamentu Europejskiego, gdzie asystentów zatrudnia instytucja. - Gdyby to Sejm zatrudniał pracownika i brał na siebie całą obsługę księgową, byłoby dużo prościej. Dziś ja odpowiadam za wszystkie formalności. Ale na razie jest, jak jest, i trzeba sobie radzić - dodał w rozmowie z dziennikiem poseł koalicji.
Źródło: fakt.pl, rp.pl