Miedź może być polskim złotem. Tylko że samo wydobycie nie wystarczy

Popyt na miedź będzie przewyższać podaż. Polska ma wszystko: złoża, doświadczenie w wydobyciu i przetwórstwie oraz uwagę zagranicznych inwestorów. Jak to dobrze wykorzystać?

Miedź określana jest mianem polskiego złotaMiedź określana jest mianem polskiego złota
Źródło zdjęć: © Getty Images | Bloomberg, Damian Lemanski • Zdjęcie wygenerowane przy pomocy AI

Był marzec 1957 r., gdy zespół geologa Jana Wyżykowskiego wydobył z odwiertów w Sieroszowicach na Dolnym Śląsku cztery próbki skalne zawierające miedź. Odkrycie na dziesięciolecia zmieniło polski przemysł wydobywczy. Niemal siedem dekad później polska miedź może znów mieć swoje pięć minut. Zainteresowanie nią rośnie i są po temu powody.

Polskie złoto?

O tym, że miedź to nowe polskie złoto, mówił niedawno w wywiadzie dla serwisu Strefa Biznesu prof. Krzysztof Galos, główny geolog kraju i podsekretarz stanu w resorcie klimatu. Zauważył jednak, że złoża, które już od ponad 60 lat eksploatuje państwowa spółka KGHM Polska Miedź S.A., są położone coraz głębiej.

– Średnia głębokość eksploatacji w KGHM w tym momencie sięga chyba już tysiąca metrów. To naprawdę głęboko, duże temperatury. Większość złóż, po które możemy potencjalnie sięgnąć – i tu takim ciekawym projektem, przyszłościowym może być Nowa Sól – to są złoża stosunkowo bogate, ale położone jeszcze głębiej, więc wyzwania techniczno-ekonomiczne, a także środowiskowe będą potężne – tłumaczył główny geolog kraju.


WIDEO
Ropa, miedź i złoto. Inwestorka wskazuje surowce przyszłości

Według danych Państwowego Instytutu Geologicznego-PIB na koniec 2025 r., w Polsce wydobywa się ok. 450 tys. ton miedzi rocznie, z czego duża część produkcji jest eksportowana. Wydobycie należy zaś do KGHM, który jest jednym z największych producentów miedzi w Europie i czołowym producentem srebra na świecie. Działające w Polsce kopalnie korzystają dziś z około 41 proc. zasobów miedzi i towarzyszącego jej srebra. Pozostała część znajduje się w złożach niezagospodarowanych lub zalegających na dużych głębokościach.

W polskich złożach jest niemal 3,5 mld ton rudy, a w niej 55,35 mln ton czystej miedzi i ok. 163 tys. ton srebra – wynika z danych PIG-PIB. Srebro to, jak mówi Dominik Kopiński z Polskiego Instytutu Ekonomicznego, "pasażer na gapę". – Odzyskuje się je przy rafinacji miedzi, więc losy polskiego srebra są ściśle powiązane z miedzią i z hutą – wyjaśnia ekspert. W wydobyciu srebra jesteśmy w światowej czołówce.

Dlaczego świat potrzebuje miedzi

Unia Europejska w Planie Elektryfikacji (Electrification Action Plan) zakłada, że do 2040 r. udział energii elektrycznej w finalnym zużyciu energii się podwoi. To tylko jeden z motorów popytu na miedź, który rośnie na całym świecie. S&P Global prognozował, że globalne zapotrzebowanie wzrośnie z 28 mln ton w 2025 r. do 42 mln ton w 2040 r., czyli o połowę. Same sieci elektroenergetyczne mają w 2035 r. potrzebować 6,2 mln ton miedzi, wobec 4,1 mln ton w 2023 r.

– Dla elektryfikacji miedź ma fundamentalne znaczenie. Jest niezbędna do budowy i modernizacji sieci elektroenergetycznych, produkcji transformatorów, silników elektrycznych i infrastruktury ładowania. Przykładowo, do produkcji samochodu elektrycznego potrzeba od trzech do czterech razy więcej miedzi niż w przypadku samochodu spalinowego – wylicza Szymon Żuławiński, ekspert Instytutu Zrównoważonej Gospodarki.

– Elektryfikacja wymaga dostarczania coraz większych ilości energii elektrycznej do przemysłu i do gospodarstw domowych. Konieczna będzie więc wielka rozbudowa infrastruktury dostarczającej tę energię, czyli po prostu kabli – mówi z kolei Kamil Laskowski, lider Projektu Przemysłowego w Fundacji Instrat. – Tysiące kilometrów kabli będą musiały opleść gospodarkę, począwszy od sieci przesyłających prąd na duże odległości, a kończąc na okablowaniu nowych urządzeń elektrycznych, zastępujących poprzednie, polegających na węglu czy gazie ziemnym – dodaje Laskowski. Miedź jest kluczowym materiałem w produkcji kabli.

– Niezależnie od transformacji energetycznej, popyt na miedź napędza także rozwój centrów danych czy technologii AI – przypomina Żuławiński.

Miedzi będzie za mało

Podaż za tym popytem nie nadąży. Międzynarodowa Agencja Energetyczna policzyła istniejące kopalnie i zapowiadane projekty. Wyszło jej, że w 2035 r. pokryją tylko około trzech czwartych zapotrzebowania. BloombergNEF w raporcie "Transition Metals Outlook 2026" przewiduje, że deficyt pojawi się już w 2028 r. Do 2050 r. ma urosnąć do 20 mln ton, czyli 44 proc. globalnego popytu. Rynek już to odczuwa: cena miedzi wzrosła od początku roku o ok. 16 proc.

Żuławiński mówi o dużym wyzwaniu. – Ograniczona dostępność miedzi i rosnące ceny grożą wzrostem kosztów elektryfikacji i opóźnieniem inwestycji – zauważa ekspert IZG. – Dlatego europejska polityka przemysłowa nie powinna ograniczać się do tworzenia popytu na cleantech, ale musi wspierać rozwój odpornych, europejskich zdolności produkcyjnych. To w szczególności oznacza wydobycie miedzi, jej przetwórstwo i wtórne wykorzystanie – podsumowuje, dodając, że to dałoby Polsce szanse na zagospodarowanie nisz i ograniczyłoby ryzyko, że korzyści odniosą producenci spoza UE.

Jak na tym tle oceniać potencjał Polski? – Ryzyko niedoborów miedzi jest realne – przyznaje Dominik Kopiński z PIE.

Pod względem wielkości wydobycia Polska nie jest potęgą, bo odpowiada za około 2 proc. światowego wydobycia, ale w Unii Europejskiej jesteśmy głównym rozgrywającym. Z Polski pochodzi ponad połowa miedzi wydobywanej w UE. Poza tym mamy to, czego brakuje wielu krajom-producentom, zwłaszcza z mniej rozwiniętych regionów: zintegrowany pionowo ekosystem, z hutami, produkcją półproduktów, usługami i wysoko wykwalifikowaną kadrą – dodaje ekspert.

Polskie złoża przyciągają inwestorów

Wspomniana przez głównego geologa kraju prof. Galosa Nowa Sól (woj. lubuskie) to projekt kanadyjskiej firmy Lumina Metals, która po latach badań rudy w tym miejscu w kwietniu 2025 r. rozpoczęła ubieganie się o koncesję na wydobycie. W maju tego roku podpisała zaś list intencyjny z KGHM, który zakłada rozmowy o współpracy. Chodzi zwłaszcza o potencjalne dostawy koncentratu miedzi z projektu Nowa Sól do hut KGHM. Lumina Metals kontynuuje prace eksploracyjne także dla dwóch innych złóż: Mrozów (woj. lubuskie) i Sulmierzyce (woj. wielkopolskie).

Polskie złoża zainteresowały też Amerykanów – firma M2i Global chce wspólnie z polską spółką projektową Permia ocenić potencjał złóż w rejonie Myszkowa (woj. śląskie). Szacunki PIG-PIB mówią o złożu zawierającym 800 tys. ton miedzi, 295 tys. ton molibdenu, 238 tys. ton wolframu. Amerykanie będą badać w odwiertach opłacalność inwestycji, żeby być może w przyszłości starać się o koncesję na wydobycie.

KGHM z kolei prowadzi prace badawcze, eksploracyjne w gminie Kotla (woj. dolnośląskie). Jak mówi mi rzecznik spółki Artur Newecki, polski gigant miedziowy inwestuje też w modernizację swoich zakładów, zarówno górniczych, jak i hutniczych: – Rozwój krajowej bazy surowcowej traktujemy jako warunek utrzymania konkurencyjności polskiego przemysłu miedziowego i bezpieczeństwa surowcowego kraju. Projekt KGHM 2.0, będący częścią strategii biznesowej, to projekt budowy zupełnie nowej kopalni na północ od Odry – mówi Newecki. Jak dodaje, realizacja projektu mogłaby być możliwa w horyzoncie obowiązywania strategii KGHM, czyli do 2055 r.

Na dziś KGHM realizuje Program Udostępniania Złoża Głogów Głęboki-Przemysłowy. Trzy nowe szyby (Retków, Gaworzyce i GG-2 Odra) mają umożliwić zwiększenie dostępu do pokładów rudy. Szyb Retków dla kopalni Rudna ma być przy tym nowym najgłębszym szybem w Polsce i, jak mówi Newecki, umożliwić wydobycie ponad 100 mln ton rudy, zawierającej blisko 1,5 mln ton miedzi i ponad 5 tys. ton srebra.

Same złoża nie wystarczą

Na rosnącym popycie i ograniczonej podaży Polska mogłaby zyskać. Mamy rozpoznane złoża, rozwinięte zaplecze górniczo-hutnicze i najsilniejszego producenta miedzi w Europie. Ale są też przeszkody – zarówno na powierzchni, jak i pod ziemią.

Coraz trudniejsze warunki geologiczne i rosnące koszty wydobycia to jedne z największych wyzwań dla rozwoju krajowej bazy surowcowej. KGHM prowadzi eksploatację na coraz większych głębokościach, co wymaga rozbudowy infrastruktury górniczej, systemów wentylacji i klimatyzacji oraz znacznych nakładów na bezpieczeństwo pracy. Jednocześnie udostępnianie nowych złóż wiąże się z wieloletnim procesem przygotowania i realizacji inwestycji – tłumaczy rzecznik KGHM Artur Newecki.

Dodaje, że nie bez znaczenia są też koszty energii, obciążenia fiskalne czy stabilność otoczenia regulacyjnego. – Inwestycje górnicze są planowane na dziesięciolecia, dlatego ich konkurencyjność zależy od przewidywalnych warunków prowadzenia działalności. Potrzebne są rozwiązania sprzyjające inwestycjom, sprawne procedury administracyjne i racjonalne obciążenia, uwzględniające specyfikę wydobycia głębinowego – mówi.

Prezes Lumina Metals Jordan Pandoff w niedawnym wywiadzie dla serwisu Energetyka24 wprost mówił o polskim prawie podatkowym. – Obecny podatek od miedzi nakłada znacznie większe obciążenia niż w porównywalnych jurysdykcjach na całym świecie. Globalny popyt na te metale jest niezaprzeczalny, więc pytanie nie brzmi, czy powstaną nowe kopalnie, ale gdzie. Polska ma ogromne atuty w zakresie kapitału ludzkiego i infrastruktury, ale jest poważnie osłabiona przez swój system podatkowy – mówił CEO kanadyjskiego inwestora.

Co zrobić, żeby zarobić?

Co więc powinno się zadziać, by boom na miedź przełożył się na trwałe korzyści dla polskiej gospodarki? – Po pierwsze, stabilne przepisy, szybsze ścieżki uzyskiwania pozwoleń, zwłaszcza środowiskowych, i ogólnie mniej biurokracji – uważa Dominik Kopiński. – Polska musi w większym stopniu przekuć unijną narrację o potrzebie zwiększania bezpieczeństwa surowcowego na konkretne i często przyziemne działania ułatwiające inwestowanie w surowce – dodaje ekspert PIE.

Zaznacza też, że wydobycie miedzi to działalność specyficzna, kapitałochłonna i obarczona dużym ryzykiem porażki, a kalkuluje się tu w perspektywie dekad. – Od odkrycia złoża do uruchomienia kopalni mija średnio około 17 lat. Przy takim horyzoncie inwestor potrzebuje przewidywalnych reguł gry i ochrony przed arbitralnymi decyzjami – przypomina Kopiński i podkreśla: – Bezpieczeństwo surowcowe to dobro publiczne. Korzysta z niego każdy obywatel. Dlatego państwo powinno dzielić się ryzykiem z inwestorem.

Ekspert PIE wskazuje też na konieczność modernizacji i rozwoju przetwórstwa. – Przy obecnej globalnej nadwyżce mocy wytwórczych, wynikającej przede wszystkim z rozbudowy potencjału w Chinach, huty przestają być projektami wyłącznie komercyjnymi, a stają się przedsięwzięciami politycznymi, wymagającymi wyraźnego wsparcia ze strony władz.

Szymon Żuławiński z IZG podkreśla szczególnie rolę recyklingu w przetwórstwie: – Ma on szczególne znaczenie, ponieważ miedź nie traci swoich właściwości przy ponownym wykorzystaniu. Miedź pozyskiwana ze złomu zaspokajała w 2025 r. 18 proc. światowego zapotrzebowania, nie licząc bezpośredniego wykorzystania złomu – mówi. Instytut Zrównoważonej Gospodarki stoi na stanowisku, że miedź powinna uzyskać priorytet w Industrial Accelerator Act na miarę zielonej stali, zaś Electrification Action Plan powinien efektywnie wdrażać mechanizm Made in Europe.

Made in Poland

Jak swoją rolę w budowaniu polskiego łańcucha wartości rozumie rodzimy gigant miedziowy? – KGHM obejmuje cały proces technologiczny: od eksploatacji złóż, przez wzbogacanie rud i hutnictwo, po produkcję wyrobów wykorzystywanych w kolejnych sektorach przemysłu. Dzięki temu istotna część wartości związanej z przetwarzaniem polskich surowców powstaje w kraju – mówi Artur Newecki.

Deklaruje, że spółka chce ten łańcuch wydłużać. – Strategia 2055+ zakłada, że do 2035 r. przychody ze sprzedaży produktów miedzianych o wyższym stopniu przetworzenia niż katody, takich jak walcówka czy drut, osiągną poziom około 60 proc. przychodów ze sprzedaży całej miedzi elektrolitycznej. Rozwijamy również wykorzystanie surowców wtórnych. W pierwszym półroczu 2026 r. w krajowych zakładach hutniczych przerobiliśmy 105 tys. ton złomu miedzi – wyjaśnia rzecznik KGHM. Dodaje, że ważnym elementem jest tu transformacja Huty Miedzi Legnica w zintegrowaną hutę recyklingową. Projekt został w październiku 2026 r. uznany przez Komisję Europejską za projekt strategiczny w ramach unijnego rozporządzenia o surowcach krytycznych (CRMA).

Według Kamila Laskowskiego z Instratu, Polska ze swoimi złożami, państwowym operatorem czy polskimi firmami od lat aktywnymi na międzynarodowym rynku kabli (jak Tele-Fonika Kable czy Elpar) – jest w bardzo dobrej pozycji wyjściowej. – Należy więc pamiętać o krajowych firmach w zamówieniach publicznych dotyczących rozbudowy sieci przesyłowych i dystrybucyjnych oraz dbać o preferencje dla europejskich firm w zamówieniach publicznych w Unii Europejskiej. Polscy producenci kabli o ugruntowanej renomie tylko by na tym skorzystali. Trzeba również zachować i rozwijać produkcję urządzeń elektrycznych. Dopóki fabryki tych urządzeń będą aktywne w Polsce i w Europie, będą chętniej sięgały po lokalnych dostawców miedzianego okablowania – podsumowuje ekspert.

Kopiński z kolei puentuje: – Jak największa część wartości dodanej powinna zostawać w kraju. Inwestorzy zagraniczni są oczywiście mile widziani, ale powinno nam zależeć na tym, by wydobywany w przyszłości surowiec trafiał do polskich hut i nie wyjeżdżał za granicę w formie koncentratu. Jednocześnie ważne jest, by inwestycje tworzyły możliwości dla polskich dostawców maszyn, serwisu i usług geologicznych, a kopalnie wspierały kształcenie kadr.

KGHM jest optymistyczny co do długoterminowych perspektyw na rynku. I choć Newecki zwraca uwagę na trudności oraz ograniczone możliwości szybkiego zwiększenia podaży, to deklaruje także: – W latach 2026–2030 planujemy przeznaczyć na inwestycje ponad 32 mld zł, z czego 80 proc. zostanie zainwestowanych w Polsce.

Wybrane dla Ciebie