Surowce warte miliardy pod wodą. Biznes naciska, politycy hamują

Na dnie oceanów leżą metale kluczowe dla przemysłu baterii, energetyki i elektroniki, ale ich wydobycie wciąż blokują regulacje i obawy środowiskowe. Inwestorzy i rządy spierają się, czy górnictwo głębinowe to przyszły motor wzrostu, przełomowy dla globalnych rynków, czy działalność droga, kontrowersyjna i obarczona ogromnym ryzykiem.

Pod dnem oceanu leżą surowce warte miliardy. Zdjęcie ilustracyjnPod dnem oceanu leżą surowce warte miliardy. Zdjęcie ilustracyjne
Źródło zdjęć: © Adobe Stock
Dźwięk został wygenerowany automatycznie i może zawierać błędy

W 2024 roku norweski parlament uchwalił ustawę pozwalającą na poszukiwanie i przygotowanie do wydobycia minerałów z dna morskiego na obszarze szelfu kontynentalnego tego kraju. Licencje na wydobycie miały pojawić się stosunkowo szybko, ale tak się nie stanie. W grudniu 2025 nowy rząd Partii Pracy, negocjując poparcie dla swojego budżetu m.in. z lewicą i Zielonymi, zdecydował, że odracza moment ich wydania do końca swojej kadencji, czyli do 2029 roku. Decyzja spotkała się z uznaniem organizacji ekologicznych, bowiem – mimo licznych zapewnień, że wydobycie można prowadzić w sposób zrównoważony – wciąż nie wiemy, czy to prawda.

Społeczeństwo chce pojazdów elektrycznych, ogniw słonecznych do czystej energii, ale to wszystko wymaga zasobów – wyjaśnia Thomas Peacock, profesor inżynierii mechanicznej na MIT, które jest pionierem w pogłębianiu wiedzy na temat nowych technologii wykorzystania zasobów oceanicznych.

– Zasoby lądowe wyczerpują się lub są coraz trudniej dostępne. W niektórych częściach oceanów jest ich znacznie więcej niż w rezerwach lądowych. Pytanie brzmi: czy wydobycie części tych zasobów z oceanu może być mniej szkodliwe niż z lądu? – dodaje Peacock. Naukowcy nadal badają więc potencjalne konsekwencje głębinowego górnictwa i to, czy w ogóle może być bezpieczne. Jeszcze do tego wrócimy.

Sensacyjne odkrycie na dnie Bałtyku. Znaleziska leżą blisko Helu

Po co nam górnictwo głębinowe?

Krytyczne metale niezbędne są m.in. do produkcji baterii litowo-jonowych, turbin wiatrowych i elektroniki. Zapotrzebowanie na nie rośnie wszędzie, także w Unii Europejskiej, a nie jesteśmy liderem ich wydobycia. Europa jest uzależniona od importu surowców m.in. z Chin. Według danych Eurostatu, w 2024 roku Chiny były największym partnerem w imporcie pierwiastków ziem rzadkich (ponad 46 proc. całkowitej wagi importu, czyli 6000 ton). Na kolejnych miejscach znalazły się Rosja (28 proc. importu) oraz Malezja (prawie 20 proc.).

Import metali ziem rzadkich do UE w 2024 r.
Import metali ziem rzadkich do UE w 2024 r. © Materiały prasowe | Eurostat

Dziś wydobycie krytycznych surowców, w tym minerałów ziem rzadkich odbywa się na lądzie (onshore). Morskie wydobycie (offshore) jest w fazie badań i przygotowań. Żaden z krajów, które skłaniają się do uruchomienia podwodnego wydobycia nie wydał jeszcze koncesji na komercyjne odwierty. Podobnie jak Międzynarodowa Organizacja Dna Morskiego (ISA) – wyspecjalizowana agencja ONZ, której zadaniem jest zarządzanie światowymi zasobami wodnymi, poza wodami krajowymi.

W sumie to ponad 1,3 mln km2 dna morskiego w różnych częściach świata. ISA przyznaje koncesje poszczególnym krajom na eksplorację i badania (nie na eksploatację) złóż na międzynarodowych wodach. Takie koncesje oznaczają, że można zbierać dane geologiczne, próbki i oceniać zasoby, ale komercyjne wydobycie minerałów byłoby już złamaniem prawa. Największy i najbardziej znany obszar badań i potencjalnej przyszłej eksploatacji to strefa Clarion-Clipperton położona między Hawajami a Meksykiem.

Takie badania prowadzą na przykład od lat Indie w ramach programu Samudrayaan, na obszarze 75 tys. km kw. w centralnej części basenu Oceanu Spokojnego. Także Polska, jako kraj członkowski ISA jest współposiadaczką takiej działki. Przydzielony nam do eksploracji złóż siarczków polimetalicznych odcinek przebiega wzdłuż północnej części Grzbietu Śródatlantyckiego. Badania prowadzą tu naukowcy z Państwowego Instytutu Geologicznego – Państwowego Instytutu Badawczego. Na 2026 r. zaplanowali oni np. kontynuację badań złóż hydrotermalnych – podłużnych skupisk minerałów – z wykorzystaniem zdalnie sterowanego robota podwodnego Luzo 6000, podczas ekspedycji realizowanej wspólnie z hiszpańską służbą geologiczną,

Złoża hydrotermalne siarczków masywnych, południowo-wschodni Grz
Złoża hydrotermalne siarczków masywnych © Materiały prasowe | Niemiecka Służba Geologiczna (BGR)

Złoża hydrotermalne i bogate konkrecje

Złoża hydrotermalne powstają na dnie oceanu, tam, gdzie gorące, bogate w metale wody wydobywają się ze szczelin w skorupie ziemskiej. Gdy ta woda styka się z zimną wodą morską, metale wytrącają się i tworzą nagromadzenia przeróżnych rud.

Co jeszcze można wydobywać z morskiego dna? Dużą część zasobów tworzą konkrecje polimetaliczne, w których uwięzione są prawdziwe skarby. Konkrecje wyglądają trochę jak podwodny bruk, a trochę jak… ziemniaki. Przez miliony lat pod wodą odkładały się w nich liczne pierwiastki – różne, w zależności od regionu. Nikiel, kobalt, miedź, mangan, żelazo, a także przeróżne metale ziem rzadkich – to wszystko w nich znaleźć. Skoro więc na dnie oceanów spoczywa tyle cennych zasobów – czemu nadal ich nie wydobywamy?

Konkrecje manganu w strefie Clarion-Clipperton
Konkrecje manganu w strefie Clarion-Clipperton © Materiały prasowe | Geomar Bilddatenbank, CC-BY-4.0

Kontrowersyjne górnictwo głębinowe

Eksperci ostrzegają, że globalne szkody dla bioróżnorodności, wynikające z górnictwa głębinowego mogą być znaczące, a może nawet nieodwracalne. Jedno z najnowszych badań zostało opublikowane w listopadzie w "Nature Communications". Zespół z Uniwersytetu Hawajskiego badał wspomnianą już Strefę Clarion-Clipperton, zwaną też "strefą zmierzchu", która zawiera rozległe pokłady polimetalicznych konkrecji. Firmy górnicze, które mogłyby tu prowadzić wydobycie, proponują odprowadzanie nadmiaru odpadów na głębokościach zamieszkiwanych "jedynie" przez zooplankton i niewielkie ryby.

Naukowcy sprawdzili więc, co może się stać przy takiej procedurze z żywymi organizmami. Małe odpady z wydobycia mają znacznie mniej składników odżywczych niż naturalne, a ponieważ wiele małych zwierząt morskich żywi się takimi cząstkami, to "pióropusz" odpadowy mógłby je "zagłodzić" i zaburzyć cały łańcuch pokarmowy w głębokim oceanie, co potencjalnie wpłynęłoby także na większe ryby i drapieżniki, a ostatecznie i na ludzi.

Tak wyglądałoby zanieczyszczenie przy wydobyciu pod wodą
Tak wyglądałoby zanieczyszczenie przy wydobyciu pod wodą © Materiały prasowe | Nature

Bada się też m.in. zagrożenie naruszeniem przez odwierty i wydobycie zgromadzonego w morzach i oceanach dwutlenku węgla. – Wiemy bardzo niewiele o głębinach oceanów, ale wiemy wystarczająco dużo, aby mieć pewność, że eksploatacja ich zasobów doprowadzi do wyniszczenia unikalnych gatunków zwierząt, naruszy największe na świecie złoże dwutlenku węgla i w żaden sposób nie przyspieszy przejścia na czystą gospodarkę – wyjaśnia Steve Trent, szef Environmental Justice Foundation. Organizacja opublikowała raport, w którym wskazywała, że górnictwo głębinowe nie jest konieczne do przejścia na czystą energię. Wykazuje, że mądre połączenie nowych technologii, gospodarki o obiegu zamkniętym i recyklingu może zmniejszyć popyt na minerały o 58 proc. w latach 2022-2050.

Jak podkreślają naukowcy z Instytutu Oceanologii, cytowani przez serwis naukaoklimacie.pl, środowisko morskie pochłania 25 proc. CO2, który jest emitowany do atmosfery w wyniku działalności człowieka. Jest też największym rezerwuarem węgla na świecie. Wartość "usług środowiskowych" związanych z pochłanianiem CO2 wyceniana jest na bilion dolarów rocznie, co odpowiada mniej więcej 1 proc. globalnego PKB.

"Głębiny morskie to nie kopalnia"

Między innymi z tych powodów organizacje ekologiczne – jak Greenpeace, WWF czy Deep Sea Conservation Coalition – od lat wzywają do ustanowienia światowego moratorium na wydobycie morskie. Przynajmniej do momentu pełnej oceny ekologicznej. Niektóre państwa popierają takie moratorium, ale dotąd nie zostało ono formalnie wydane. Nieformalnie – podobny skutek ma brak wydawania licencji na wydobycie, ale wyścig po cenne minerały przecież trwa.

Głębiny morskie to nie kopalnia. To żywa, oddychająca część naszej planety. Nie niszczmy tego, czego jeszcze nie rozumiemy. Moratorium na wydobycie głębinowe to nie tylko mądra polityka – to moralny, prawny i środowiskowy imperatyw – podkreśla Arthur Meeus, prawnik fundacji ClientEarth. Organizacja znalazła się wśród ponad 130 NGO-sów, wspierających tzw. "Blue Manifesto", czyli dokument, w którym zebrano rekomendacje działań na rzecz zdrowych i bezpiecznych oceanów.

Bardzo aktywnie z górnictwem głębinowym walczy Greenpeace. Z jednej strony prowadząc badania i dialogi z władzami (jak ostatnio na położonych na południowym Pacyfiku Wyspach Cooka. Z drugiej – patrolując działalność firm wydobywczych. – Nikt nie może zarabiać na niszczeniu oceanów. Tak samo jak nikt nie powinien wyceniać dziewiczej przyrody morskich głębin. Godząc się na górnictwo morskie, pozbawiamy się szansy na poznanie i zrozumienie oceanów. Tych wszystkich dziwnych i jednocześnie niesamowitych stworzeń, które je zamieszkują. To po prostu zły pomysł, który możemy powstrzymać zanim zostanie skomercjalizowany – mówił po blokadzie komercyjnych statków w strefie Clarion-Cliperton w 2023 r. jej uczestnik Robert Cyglicki, dyrektor ds. bioróżnorodności w Greenpeace Central and Eastern Europe.

Trump (jak zwykle) poza systemem

Są kraje, które przyznają koncesje na eksplorację złóż komercyjnym firmom. Wspomniane wyżej Wyspy Cooka, we współpracy z Chinami, już w 2022 roku dopuściły kilka firm do poszukiwań złóż na swoich wodach i właśnie je przedłużyły do 2032 roku.

Są też kraje takie jak Stany Zjednoczone Donalda Trumpa, które próbują ustalić własne zasady – niewykluczone, że wbrew międzynarodowemu prawu. Rozporządzeniem z 24 kwietnia 2025 roku, Trump sprawił, że wydobycie z głębokich złóż morskich stało się kwestią pilnego bezpieczeństwa narodowego. Ma to zabezpieczać niezależność amerykańskiego łańcucha dostaw – zwłaszcza od Chin. Nowe prawo nakazuje Narodowej Administracji Oceanicznej i Atmosferycznej (NOAA) przyspieszenie wydawania licencji na eksploatację surowców znajdujących się na dnie oceanów. Co istotne, USA są jednym z niewielu państw, które nie ratyfikowały Konwencji Narodów Zjednoczonych o prawie morza (UNCLOS), na mocy której powstała ISA. Działają więc poza jej regulacjami.

Z tej luki w międzynarodowym prawie zaś chce skorzystać np. kontrowersyjna kanadyjska spółka wydobywcza The Metals Company (TMC), którą Greenpeace oskarża m.in. o greenwashing (to statków badawczych TMC dotyczyła zresztą blokada, w której brał udział Robert Cyglicki). W 2025 r. TMC podjęła próbę przyspieszenia wejścia w wydobycie poprzez swoją amerykańską spółkę zależną TMC USA LLC, która złożyła do NOAA wnioski o licencje eksploracyjne i pozwolenie na komercyjne wydobycie.

Norwegia mówi pas, Japonia rusza z testami

Testowe wydobycie ze swoich wód terytorialnych bogatego w pierwiastki ziem rzadkich mułu zapowiedziała na przełom stycznia i lutego 2026 r. Japonia. Wydobycie miałoby pochodzić z głębokiego dna morskiego u wybrzeży leżącej na Pacyfiku wyspy Minamitori. Japonia dziś również jest zależna od importu pierwiastków z Chin. Jeśli jej sponsorowany przez rząd test się powiedzie, wydobycie może ruszyć już w styczniu 2027 r.

Jeśli tak się stanie, to startujące z pozycji lidera Oslo, wyścig przegra, bo – jak już pisałam – wydawanie koncesji na wydobycie odroczono tu do 2029 roku. W przypadku Norwegii chodzi o ok. 280 000 km2 wód terytorialnych między Svalbardem, Grenlandią i Islandią. Oszacowano, że może tam znajdować się około 24 mln ton magnezu, 3,1 mln ton kobaltu, 38 mln ton miedzi, 45 mln ton cynku, a także 1,7 mln ton ceru – rzadkiego metalu stosowanego w stopach i inne metale ziem rzadkich, jak neodym, itr czy dysproz.

– To odroczenie, a nie rezygnacja – mówił premier rządu Partii Pracy Jonas Gahr Støre po decyzji. Czas pokaże. Do 2029 roku możemy mieć już na pewno więcej badań, dotyczących skutków wydobycia i więcej wiedzy, czy w ogóle można je prowadzić bezpiecznie dla nas wszystkich.

Dziś eksplorację złóż można śledzić na żywo na ogólnodostępnym portalu Deep-Sea Mining Watch. Narzędzie, które ułatwia NGO-som kontrolę nad biznesem i badaniami, wykorzystuje technologię sygnałów satelitarnych do monitorowania statków przemysłowych podczas przeszukiwania wód międzynarodowych w poszukiwaniu cennych metali. Także na obszarach, które nie zostały jeszcze zbadane przez oceanologów.

Aleksandra Majda, vicepresident ESG Impact Network. Ekspertka ds. zrównoważonego rozwoju i antygreenwashingu

Wybrane dla Ciebie
Miliarder Sergey Brin opuszcza Kalifornię, obawiając się nowego podatku dla bogaczy
Miliarder Sergey Brin opuszcza Kalifornię, obawiając się nowego podatku dla bogaczy
Problemy na Lotnisku Chopina z powodu śniegu. Są przekierowane i odwołane loty
Problemy na Lotnisku Chopina z powodu śniegu. Są przekierowane i odwołane loty
Rosną ceny nowych samochodów w Rosji. Wskazali powód
Rosną ceny nowych samochodów w Rosji. Wskazali powód
Trump grozi Kubie. "Nie będzie już więcej ropy ani pieniędzy"
Trump grozi Kubie. "Nie będzie już więcej ropy ani pieniędzy"
Minister Domański krytykuje prezydenta Nawrockiego. "Hipokryzja"
Minister Domański krytykuje prezydenta Nawrockiego. "Hipokryzja"
Rośnie napięcie w Iranie. Linie lotnicze wstrzymują loty
Rośnie napięcie w Iranie. Linie lotnicze wstrzymują loty
Startup Elona Muska od sztucznej inteligencji z wielomiliardową stratą
Startup Elona Muska od sztucznej inteligencji z wielomiliardową stratą
Zauważyli wyraźny trend na polskich drogach. Winny "fenomen na skalę europejską"
Zauważyli wyraźny trend na polskich drogach. Winny "fenomen na skalę europejską"
Sanatorium na NFZ czy prywatnie? Oto ile zapłacimy w 2026 roku
Sanatorium na NFZ czy prywatnie? Oto ile zapłacimy w 2026 roku
Podatek od psa w górę. Oto ile zapłacimy w 2026 roku
Podatek od psa w górę. Oto ile zapłacimy w 2026 roku
Trzymał w obrabowanym banku 600 tys. euro. Nowe szacunki strat po skoku stulecia
Trzymał w obrabowanym banku 600 tys. euro. Nowe szacunki strat po skoku stulecia
Gigantyczna kara dla policji. Komendant ujawnił dane kobiety po aborcji
Gigantyczna kara dla policji. Komendant ujawnił dane kobiety po aborcji