"Brakowało woli". Ekspert: porozumienie ws. gazu z Rosji mogło działać już 2 lata temu

Porozumienie o wygaszeniu importu rosyjskiego gazu do 2027 roku to krok, który Unia Europejska mogła wykonać znacznie wcześniej - ocenia Wojciech Jakóbik z Ośrodka Bezpieczeństwa Energetycznego. Zdaniem eksperta w UE zabrakło woli politycznej.

Na zdjęciu prezydent Rosji Władimir PutinNa zdjęciu prezydent Rosji Władimir Putin
Źródło zdjęć: © Getty Images
Tomasz Sąsiada
Dźwięk został wygenerowany automatycznie i może zawierać błędy

Rada Unii Europejskiej, czyli kraje członkowskie i Parlament Europejski, poinformowały w nocy z wtorku na środę, że doszły do porozumienia w sprawie wygaszenia importu rosyjskiego gazu do UE do 2027 roku. To część zabiegów na rzecz uniezależnienia UE od surowców energetycznych z Rosji.

Po inwazji Rosji na Ukrainę w lutym 2022 roku Unia Europejska szybko przyjęła bezprecedensowo surowe sankcje wobec Moskwy. Od tego czasu wprowadzono łącznie 19 pakietów sankcji wymierzonych w kluczowe sektory rosyjskiej gospodarki i elity polityczne. Moskwa znalazła jednak sposoby na ominięcie tych środków, w tym poprzez luki w ograniczeniach handlowych i przy pomocy pośredników z krajów trzecich. W październiku 2025 roku z Rosji wciąż pochodziło 12 proc. gazu sprowadzonego do UE, podczas gdy przed rozpoczęciem przez Moskwę w 2022 roku inwazji na Ukrainę na pełną skalę odsetek ten wynosił 45 proc. Gaz z Rosji wciąż importują między innymi Węgry, Francja i Belgia – podała agencja Reutera.

Ceny aut spadną? "Transakcyjne już są niższe"

Ekspert: porozumienie mogłoby działać już w 2023 roku

– To porozumienie to nie są sankcje, to są przepisy, które w założeniu mają już zostać na zawsze. Teraz możemy dokończyć proces, do którego dokończenia brakowało dotąd woli politycznej – ocenia w rozmowie z PAP Wojciech Jakóbik z Ośrodka Bezpieczeństwa Energetycznego. Według eksperta, gdyby była wola polityków, to takie porozumienie mogłoby działać już w 2023 r.

Teraz, gdy porozumienie udało się osiągnąć, reszta krajów UE może nadrobić to, co Polska i Litwa zrobiły od razu - twierdzi Jakóbik. Od kwietnia 2023 r. 100 proc. surowca przerabianego w rafineriach Orlenu w Polsce i na Litwie pochodzi z kierunków innych niż Rosja.

Sankcje na flotę cieni niewystarczające?

Wojciech Jakóbik zabrał też głos ws. tak zwanej rosyjskiej floty cieni. To wysłużone statki transportujące rosyjską ropę naftową, których Kreml używa do sprzedawania surowca po cenach wyższych, niż limit przewidziany w sankcjach. W październiku prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski mówił, że Rosjanie wykorzystują tankowce nie tylko po to, by zarabiać pieniądze na wojnę, lecz także do działalności wywiadowczej, a nawet dywersyjnej.

W ubiegły piątek na Morzu Czarnym, w pobliżu cieśniny Bosfor, doszło do eksplozji na dwóch tankowcach należących do rosyjskiej floty cieni. Dzień później przedstawiciel ukraińskich władz przyznał, że to ukraińskie drony morskie zaatakowały dwa objęte sankcjami tankowce, które płynęły do rosyjskiego portu, aby załadować ropę przeznaczoną na rynki zagraniczne. Również we wtorek na Morzu Czarnym zaatakowano rosyjski tankowiec Mi wołga 2, płynący z Rosji do Gruzji. Zaatakowany statek przewozi olej słonecznikowy – poinformował turecki portal Haemmerle.

- Niszczenie nawet kilku jednostek nie obniży wolumenu dostaw z Rosji w sposób znaczący - ocenia Jakóbik. Jednocześnie zwraca uwagę, że zakłócenia na szlakach morskich mogą podbijać ceny surowców. Twierdzi też, że sankcje wobec rosyjskiej "floty cieni" są wciąż niewystarczające, dziurawe i poszerzane zbyt wolno. Jego zdaniem Ukraina uzupełnia ten proces, atakując tankowce nielegalnie przemycające rosyjską ropę.

Jakóbik tłumaczy również, że dostawy rosyjskie mają coraz mniejsze znaczenie dla rynku zachodniego. – Na rynku mamy coraz większą dostępność alternatyw, więc największe konsekwencje gospodarcze są w Rosji, która pozostaje zależna od sprzedaży tych surowców – powiedział.

Zaatakowane 28 listopada tankowce znajdują się na liście statków objętych międzynarodowymi sankcjami nałożonymi na Rosję po agresji na Ukrainę w lutym 2022 roku. W czasie ataków statki nie przewoziły żadnych ładunków.

Wybrane dla Ciebie
Chińskie okręty u wybrzeży Grenlandii? Dania: to nieprawda
Chińskie okręty u wybrzeży Grenlandii? Dania: to nieprawda
Zełenski: wprowadzamy stan wyjątkowy w energetyce
Zełenski: wprowadzamy stan wyjątkowy w energetyce
Widać skutki amerykańskiej blokady. Dostawy do Chin mocno w dół
Widać skutki amerykańskiej blokady. Dostawy do Chin mocno w dół
"Zainteresowanie z kraju i zagranicy". Minister mówi o sprzedaży Polska Press
"Zainteresowanie z kraju i zagranicy". Minister mówi o sprzedaży Polska Press
Ile kosztuje dolar? Kurs dolara do złotego PLN/USD 14.01.2026
Ile kosztuje dolar? Kurs dolara do złotego PLN/USD 14.01.2026
"Kropla zmienia się w lód". Deszcz "zamroził" Lotnisko Chopina
"Kropla zmienia się w lód". Deszcz "zamroził" Lotnisko Chopina
Ile kosztuje funt? Kurs funta do złotego PLN/GBP 14.01.2026
Ile kosztuje funt? Kurs funta do złotego PLN/GBP 14.01.2026
Ile kosztuje frank szwajcarski? Kurs franka do złotego PLN/CHF 14.01.2026
Ile kosztuje frank szwajcarski? Kurs franka do złotego PLN/CHF 14.01.2026
Ile kosztuje euro? Kurs euro do złotego PLN/EUR 14.01.2026
Ile kosztuje euro? Kurs euro do złotego PLN/EUR 14.01.2026
Waluta na historycznym dnie. Gospodarcza katastrofa w Iranie. "To system zombie"
Waluta na historycznym dnie. Gospodarcza katastrofa w Iranie. "To system zombie"
Ile kosztuje Grenlandia? Amerykanie wycenili wyspę
Ile kosztuje Grenlandia? Amerykanie wycenili wyspę
Nawrocki zdecyduje o budżecie. Szef MON: wnioskuję, by nie robił polityki
Nawrocki zdecyduje o budżecie. Szef MON: wnioskuję, by nie robił polityki
Wyłączono komentarze
Sekcja komentarzy coraz częściej staje się celem farm trolli. Dlatego, w poczuciu odpowiedzialności za ochronę przed dezinformacją, zdecydowaliśmy się wyłączyć możliwość komentowania pod tym artykułem.
Redakcja serwisu Money.pl