Brytyjczycy zachwyceni rozwojem Polski. Chodzi nie tylko o gospodarkę
Brytyjscy dziennikarze zachwycali się w tym roku tym, jak rozwija się polska gospodarka. Zaznaczali raz po raz, że wobec zastoju w Wielkiej Brytanii, jest kwestią 10 lat, by przeciętne zarobki w Polsce przewyższyły te na Wyspach. Obrazowali to nie tylko danymi o PKB, ale też o coraz częstszych wyjazdach Brytyjczyków do Polski.
W brytyjskiej prasie regularnie w ostatnich miesiącach wybrzmiewa zachwyt nad wzrostem gospodarki Polski w ostatnim 30-leciu. W październiku prestiżowy magazyn "The Times" podkreślał, że obecnie 12 z 17 regionów Polski (16 województw, a do tego osobno potraktowana, wyjęta z Mazowsza, Warszawa i jej okolice) jest bogatszych niż zachodnia Walia, najbiedniejszy region Wielkiej Brytanii. Widzą to też tamtejsi politycy - liderka konserwatystów Kemi Badenoch zauważyła, że o ile "15 lat temu polscy pracownicy przyjeżdżali tu w poszukiwaniu szans, to teraz Polska rozwija się dwa razy szybciej niż my".
Autor analizy na łamach "The Times", Tom Calver, podkreślił, że choć szybsze tempo wzrostu w krajach naszego regionu wynika z faktu, iż jeszcze niedawno znajdowały się one na znacznie niższym poziomie rozwoju niż Wyspiarze, to "bliższa analiza danych pokazuje, że Wielka Brytania może mieć od Polski więcej do nauczenia się, niż mogłoby się wydawać".
Brytyjczycy z zachwytem o polskim cudzie gospodarczym
W grudniu kolejną laurkę, tym razem przez pryzmat historii powracającej z emigracji pary Polaków, napisał "Daily Mail". "Wielki polski exodus. Przybycie setek tysięcy Polaków zmieniło oblicze Wielkiej Brytanii, ale teraz wracają oni tłumnie do domu, szukając lepszego życia w swojej rozwijającej się ojczyźnie, w której podatki są niskie. Czyż może być bardziej druzgocący akt oskarżenia wobec naszego upadku?" - pytał tabloid.
Wychował geniuszy Open AI. Mówi ostro o polonistach
Podkreślił przy tym, że PKB per capita Polski przebije Japonię w 2026 roku, a cała gospodarka dołączyła do grupy państw G20. Tymczasem po drugiej stronie kanału La Manche gospodarka hamuje - według nowych danych brytyjskiego Urzędu Statystyk Narodowych (ONS), urosła ona w trzecim kwartale 2025 r. jedynie o 0,1 proc. Co więcej, Bank Anglii prognozuje zerową dynamikę wzrostu w czwartym kwartale, dopuszczając jednocześnie możliwość stabilizacji tempa wzrostu na poziomie około 0,2 proc. kwartalnie w dłuższej perspektywie.
"The Times" podał, że skumulowany wzrost gospodarczy Polski to około 18 proc. od 2019 r., w czym nasze państwo przewyższa wszystkie inne zachodnie potęgi UE. Pochwałę zebrała polityka niższych podatków, w tym zerowy PIT dla osób poniżej 26. roku życia. Oceniono, że Polska stała się jednym z najatrakcyjniejszych, a zarazem bezpiecznych miejsc do życia w Europie - wobec konsekwentnej reakcji na kryzys migracyjny na granicy z Białorusią.
Na dynamiczny wzrost polskiej gospodarki zwracał uwagę także jesienią 2025 roku "The Telegraph". Poseł do Izby Gmin, konserwatysta Robert Jenrick, już w samym tytule stwierdził, że "polski sukces gospodarczy zawstydził dekadencką elitę Wielkiej Brytanii". Swój wywód rozpoczyna od przypomnienia, że jeszcze dwie dekady temu setki tysięcy Polaków przybywających na Wyspy widziały finansowy sens w podejmowaniu pracy fizycznej — "ale to już się nie powtórzy".
Dziś mogą się pochwalić niską stawką podatku CIT na poziomie 19 proc., uproszczonym systemem podatkowym, hojnymi ulgami dla firm inwestujących w badania i rozwój oraz specjalnymi strefami ekonomicznymi, przy których nasze wolne porty wyglądają jak ich blada imitacja. Nic dziwnego, że (w Polsce - red.) przedsiębiorczość rozkwitła - Robert Jenrick, "The Telegraph"
Podkreślił z drugiej strony, że brytyjscy przywódcy i instytucje byli zbyt pewni sukcesu. "Uznali go za coś oczywistego, a nie wypracowanego. Pozwolili sobie na wygody, na które kraju nie było stać. Teraz możemy albo brnąć dalej w nasz nieudany konsensus, albo zmienić kurs. Polska pokazuje, że stagnacja nie jest nieunikniona — może być lepiej. I można to odwrócić w ciągu jednego pokolenia" - dodał.
Covidowy dołek, odbicie i hamowanie
O ile w pierwszej połowie 2025 roku Wielka Brytania rozwijała się najszybciej spośród dużych gospodarek grupy G7, obok Japonii, to od tego czasu tempo wzrostu wyraźnie spadło. W ostatnich pięciu latach Brytyjczycy odbili się od covidowego dna (spadek PKB o 10,3 proc. w 2020 roku, by w 2021 roku urosło o 8,6 proc.), ale w kolejnych latach wzrosty nie powalają. Brytyjskie PKB rosło w 2024 roku o 0,9 proc., a rok wcześniej o 0,4 proc.
Proces hamowania brytyjskiej gospodarki nakłada się na skutek opuszczenia przez nią Unii Europejskiej na początku 2020 roku, ale i kryzysom spowodowanym przez pandemię i wojnę na Ukrainie. Jesienią 2023 roku brytyjski National Institute of Economic and Social Research oszacował koszt brexitu na 2-3 proc. ówczesnego PKB państwa z tendencją wzrostową do 5-6 proc. w 2035 r.
Brexit uruchomił też proces masowych wyjazdów Brytyjczyków do innych państw. W czołówce są państwa spoza UE (Australia, USA, Kanada, Nowa Zelandia), ale wśród państw UE Polska zyskuje coraz widoczniej. Z wrześniowych danych ONZ wynika, że Polska jest siódmym najczęściej wybieranym państwem przez mieszkańców Wysp. Jeszcze przed dekadą mieszkało nad Wisłą 41 tys. Brytyjczyków, ale w zeszłym roku było ich już 184,9 tys.
Twarde dane nie uwzględniają jednak nastrojów społeczeństwa. A wynika z nich, że sytuacja gospodarstw brytyjskich jest coraz trudniejsza. Stopa oszczędności spadła do 9,5 proc. z 10,2 proc. w poprzednim kwartale – pierwszy raz od ponad roku znalazła się poniżej 10 proc. ONZ zwraca uwagę, że za ten spadek odpowiada wzrost podatków, który zredukował dochody o około 6 mld funtów.
Nie zawsze jest to jednak zachwyt nad Polską. Michał P. Garapich, antropolog i profesor London Metropolitan University, przyznał w polskim "Newsweeku", że w tym kontekście u Brytyjczyków wciąż żywy pozostaje "kolonialny kompleks wyższości". Według Garapicha już mówienie o tym, że Polska dogania Wielką Brytanię oznacza nad Tamizą, że w percepcji dzieje się źle. Jego zdaniem wynika to z przekonania kraju o tym, że jest on najwspanialszy", podczas gdy ścigająca go w rozwoju Polska traktowana jest jako "zapóźniony peryferyjny kraj", który wyszedł z komunistycznych "mroków".
Polska przedsiębiorczość coraz mocniej wzmacnia też brytyjską gospodarkę, o czym money.pl informował w obszernym raporcie przygotowanym wespół z ambasadą Wielkiej Brytanii w Polsce. W 2024 roku wartość polskich bezpośrednich inwestycji na Wyspach osiągnęła 10,5 miliarda złotych, co czyni Zjednoczone Królestwo trzecim najważniejszym kierunkiem polskich inwestycji zagranicznych.
O swoim sukcesie opowiedzieli nam m.in. Mariusz Golec z zarządu Grupy Wielton, czołowego producenta naczep w Europie, Paweł Dziekoński, wiceprezes producenta okien Fakro, Robert Dobrzycki, prezes magazynowego giganta Panattoni Europe oraz twórca InPostu Rafał Brzoska.
Bartłomiej Chudy, dziennikarz i wydawca money.pl