Ceny runęły. Mleczarstwo w kryzysie. Chcą interwencji UE
Ceny mleka w skupach spadły w ciągu roku niemal o jedną czwartą, a wyroby mleczarskie potaniały nawet o 45 proc. Jednocześnie rosną koszty produkcji, energii i pracy. Branża alarmuje, że sektor mleczarski znalazł się w poważnym, długofalowym kryzysie obejmującym całą Unię Europejską - opisuje "Rzeczpospolita".
Rynek mleka znalazł się pod silną presją cenową. Jak wynika z danych resortu rolnictwa, w grudniu 2025 r. średnia cena mleka w skupach wyniosła 200 zł za 100 kg. To oznacza spadek o 15 zł w ciągu miesiąca i aż o 63 zł w porównaniu z grudniem 2024 r., czyli o 23,7 proc. w skali roku.
Spadki dotknęły również wyrobów mleczarskich. Zakłady sprzedają masło o około 45 proc. taniej niż przed rokiem, a ceny serów żółtych obniżyły się średnio o 15 proc., choć część produktów zaczęła już częściowo odrabiać straty - informuje "Rzeczpospolita". Jednocześnie — jak podkreśla branża — nie spadają koszty produkcji, energii ani pracy, co znacząco pogarsza rentowność sektora.
Sytuację dodatkowo komplikują ograniczenia eksportowe. Wojna celna oraz nowe cła nałożone przez Chiny na produkty mleczarskie utrudniają sprzedaż nadwyżek poza Unią Europejską. W grudniu 2025 r. Pekin wprowadził cła na import produktów mlecznych z UE w wysokości od 21,9 do 42,7 proc., co branża postrzega jako element szerszych działań odwetowych.
"To się nie wydarzyło". Ekonomista: dlatego trwa dziś walka cenowa
Bruksela uspokaja. Producenci mówią o kryzysie
Podczas ubiegłotygodniowej rady ds. rolnictwa i rybołówstwa Christoph Hansen, komisarz ds. rolnictwa, wskazywał na gwałtowną korektę cen części produktów mlecznych po okresie bardzo wysokich notowań. Przyznał jednocześnie, że w ostatnich miesiącach 2025 r. nastroje rynkowe uległy pogorszeniu, a presja cenowa zaczęła wpływać na stawki płacone rolnikom.
Zdaniem komisarza w ostatnich tygodniach ceny masła i odtłuszczonego mleka w proszku ustabilizowały się, a globalny popyt na produkty mleczne pozostaje wysoki, co ma zapewniać solidny zbyt dla unijnej produkcji.
– Za wcześnie, aby wnioskować o kryzysie na rynku mleka – ocenił Hansen, zapowiadając jednocześnie wzmocnienie monitoringu rynku.
Inaczej sytuację postrzega branża. – Polski sektor mleczarski znajduje się dziś w kryzysie. I jest to poważny kryzys. Ta sytuacja dotyczy nie tylko naszego kraju, ale całej unijnej produkcji i przetwórstwa mleka – mówi Agnieszka Maliszewska w rozmowie z "Rzeczpospolitą", prezes Polskiej Izby Mleka.
Nadwyżki, cła i globalna podaż
Zdaniem przedstawicieli branży źródłem problemów jest nierównowaga rynkowa. Tanie pasze w UE wzmocniły produkcję mleka, a jednocześnie pojawiły się trudności ze sprzedażą nadwyżek z powodu ceł w USA i Chin. W efekcie ceny płacone rolnikom spadły w całej Unii, co paradoksalnie skłoniło producentów do zwiększania skali produkcji w celu nadrabiania niższych stawek.
Komisja będzie musiała wkrótce wybrać, jakie mechanizmy pomocy sektorowi uruchomić. Padają propozycje od zmiany cen interwencyjnych po płacenie rolnikom za redukcję produkcji mleka, a nawet stad. Choć ta ostatnia propozycja wydaje się być najmniej interesująca, jeśli ktoś planuje kontynuację prowadzenia gospodarstwa – ocenia Agnieszka Maliszewska.
Ekonomiści zwracają uwagę, że pogorszenie koniunktury ma charakter globalny. Produkcja mleka rośnie niemal we wszystkich kluczowych regionach eksportowych — w UE, USA i Nowej Zelandii. Tylko Australia zanotowała niewielki spadek. Rosnąca podaż przestała nadążać za popytem, co odwróciło światowe trendy cenowe.
Zdaniem Grzegorza Rykaczewskiego dalsza presja na ceny może się utrzymać, a poprawa sytuacji jest możliwa dopiero w drugiej połowie 2026 r.
– Dla rolników oznacza to pogorszenie rentowności i konieczność optymalizacji kosztów produkcji – wskazuje, dodając, że najtrudniej mogą mieć producenci realizujący duże inwestycje.
Źródło: Rzeczpospolita