Cud nad Wisłą. Szok energetyczny nie wytrącił Polski z torów [ANALIZA]

Polska gospodarka rozwija się w tempie, jakiego ekonomiści spodziewali się na początku roku, przed wybuchem wojny na Bliskim Wschodzie i skokiem cen surowców energetycznych. To kolejny w ostatnich latach wstrząs, który nie wyrządził w Polsce takich szkód, jakich się obawiano.

Polska gospodarka pozostaje na kursie mimo globalnych kryzysówPolska gospodarka pozostaje na kursie mimo globalnych kryzysów
Źródło zdjęć: © Adobe Stock, MFW | Drone in Warsaw
Grzegorz Siemionczyk

W III kwartale tego roku aktywność w polskiej gospodarce zwiększyła się prawdopodobnie o 3,7-3,8 proc. rok do roku, po zwyżce o 4,1 proc. w poprzednim kwartale. Takie szacunki dominują wśród ekonomistów po tym, jak GUS we wtorek opublikował wyniki produkcji przemysłowej i budowlanej we wrześniu.

W ocenie analityków z banku Pekao taka zwyżka aktywności ekonomicznej w III kwartale – mierzonej realnym produktem krajowym brutto (PKB) – wystarczy, aby w całym 2026 r. wskaźnik ten wzrósł o około 4 proc. po zwyżce o 3,8 proc. w 2025 r. Byłby to wynik najlepszy od 2022 r., gdy w gospodarce trwało żywiołowe odbicie po pandemii COVID-19.

Ekonomiści z Pekao taką prognozę wzrostu polskiego PKB formułowali już na początku tego roku. Później jednak, m.in. w związku z wojną na Bliskim Wschodzie i skokowym wzrostem cen ropy naftowej, nieco ją obniżyli. Do ponownej zmiany zdania skłoniła ich rewizja rachunków narodowych z poprzednich kwartałów. W 2025 r., jak podał niedawno GUS, PKB Polski zwiększył się o 3,8 proc. zamiast o 3,6 proc., jak wskazywały wcześniejsze szacunki. Z kolei w I połowie 2026 r. tempo wzrostu PKB wynosiło średnio 3,9 proc. rok do roku zamiast 3,7 proc.

Powrót do optymistycznych scenariuszy

Tak jak na przełomie lat, tak i dziś prognozy ekonomistów z Pekao należą do optymistycznych. Ale inni analitycy w reakcji na rewizję historycznych danych, a także wyniki gospodarki w ostatnich miesiącach również podnosili ostatnio swoje przewidywania – wracając do scenariuszy z początku roku lub nawet nieco lepszych. Wtedy mediana 27 zebranych przez money.pl prognoz wskazywała na zwyżkę polskiego PKB o 3,7 proc.

Choć te zmiany prognoz łatwo bagatelizować jako kosmetyczne, samo to, że polska gospodarka rozwija się w takim tempie, jakiego można było oczekiwać przed szokiem energetycznym, jest znamienne. Jest to kolejny w ostatnich latach przykład zadziwiającej odporności Polski na zawirowania w globalnej gospodarce.

Polska gospodarka nie ma dziś gorszych perspektyw niż wydawało się w 2019 r., mimo że jest na wyższym poziomie rozwoju
Polska gospodarka nie ma dziś gorszych perspektyw niż wydawało się w 2019 r., mimo że jest na wyższym poziomie rozwoju © money.pl | Angelika Sętorek

Gdyby w 2026 r. polski PKB rzeczywiście zwiększył się realnie (czyli w cenach stałych) o 4 proc., byłby o 23,1 proc. większy niż w 2019 r., ostatnim roku przed pandemią COVID-19, której konsekwencją była pierwsza we współczesnej historii recesja nad Wisłą. Tymczasem jesienią tamtego roku Międzynarodowy Fundusz Walutowy przewidywał, że w latach 2020-2026 polski PKB zwiększy się realnie o 19,7 proc.

Ściśle rzecz biorąc, ówczesne przewidywania MFW sięgały tylko 2024 r., ale w modelach prognostycznych zakłada się zwykle, że pod koniec horyzontu prognozy faktyczne tempo wzrostu gospodarek będzie zbiegało do tempa wzrostu tzw. potencjalnego PKB, tzn. możliwego do wytworzenia przy pełnym wykorzystaniu czynników wytwórczych. To zaś pozwala takie prognozy ekstrapolować na dalszą przyszłość.

W październiku 2019 r. ekonomiści z MFW zakładali, że tempo wzrostu PKB Polski będzie stopniowo opadało w kierunku 2,5 proc. Na tym poziomie miało ustabilizować się już po 2022 r. W rzeczywistości polska gospodarka rozwijała się znacznie lepiej, pomimo całej serii niemożliwych wówczas do przewidzenia wstrząsów, z którymi musiała się mierzyć.

Dlatego właśnie, pomimo spadku PKB w 2020 r., wskaźnik ten jest dziś o ponad 3 proc. większy niż byłby, gdyby realizował się scenariusz Funduszu, który nie zakładał pandemii, wojny w Ukrainie, kryzysu energetycznego, zawirowań w handlu międzynarodowym związanych z polityką celną USA pod rządami Donalda Trumpa oraz wojny na Bliskim Wschodzie.

Różnica ta nie jest duża, ale wystarcza, aby zakwalifikować Polskę do wąskiego grona gospodarek, które wykazały się wyjątkową odpornością na te wstrząsy. Spośród 60 państw o najwyższym PKB (w 2025 r., liczonym w dolarach) oraz 11 krajów UE, które nie mieszczą się w tej grupie, tylko 23 (uwzględniając Polskę) mogą liczyć na to, że na koniec tego roku ich PKB będzie realnie większy niż sugerowały prognozy MFW sprzed siedmiu lat.

Znaleźliśmy receptę na kryzysy

Spośród tych 23 państw aż 13 (czyli 56 proc.) to członkowie Unii Europejskiej, którzy stanowią 38 proc. całej analizowanej grupy 71 krajów. Kryje się tu jedna z odpowiedzi na pytanie, czemu Polska zawdzięcza zaskakująco szybki rozwój w ostatnich latach. Otóż tak jak krajom z południa strefy euro, tak i nam pomógł dodatkowy strumień unijnych funduszy z programu NextGenerationEU, uruchomionego w reakcji na pandemię. Przy czym nad Wisłą inwestycje finansowane z tego programu ruszyły z opóźnieniem, stając się ważnym kołem zamachowym wzrostu PKB dopiero w tym roku.

Lepszy od oczekiwań MFW okres dla Polski rozpoczął się dopiero po 2023 r., a nie - jak w części innych państw - tuż po pandemii
Lepszy od oczekiwań MFW okres dla Polski rozpoczął się dopiero po 2023 r., a nie - jak w części innych państw - tuż po pandemii © money.pl

Inne przyczyny odporności polskiej gospodarki mają bardziej lokalny charakter. Jedną z nich jest ekspansywna polityka fiskalna, której przejawem jest rosnący szybko dług publiczny. Wydatki publiczne bezpośrednio i pośrednio (przez transfery i podwyżki wynagrodzeń) napędzały wzrost popytu nad Wisłą w czasie, gdy sektor prywatny odbudowywał oszczędności, których realną wartość zmniejszyła wysoka inflacja z ostatnich lat.

Drugą przyczyną małej wrażliwości polskiej gospodarki na globalne wahania koniunktury jest jej duża dywersyfikacja. Dzięki temu słabość jednych sektorów i branż kompensowana jest przez siłę innych. Dobrze widać to w przemyśle przetwórczym. Podczas gdy produkcja dóbr konsumpcyjnych przeżywa regres, rośnie produkcja dóbr zaopatrzeniowych i inwestycyjnych. Wynika to m.in. z globalnego boomu inwestycyjnego związanego ze sztuczną inteligencją, która winduje popyt na produkowane nad Wisłą komponenty elektryczne i elektroniczne, a także z wzmożonych inwestycji zbrojeniowych – zarówno w Polsce, jak i w innych krajach UE.

Kwitnie też sektor usługowy. Realna sprzedaż usług w pierwszych siedmiu miesiącach tego roku rosła średnio o 7,1 proc. rok do roku w porównaniu do 5,7 proc. w takim samym okresie 2025 r. Dla porównania, wzrost produkcji sprzedanej przemysłu wynosił w pierwszych trzech kwartałach br. średnio 3,9 proc. rok do roku w porównaniu do 1,7 proc. rok wcześniej.

Zaciskanie pasa nie musi nas zaboleć

Duże znaczenie wydatków publicznych w animowaniu polskiej gospodarki stwarza ryzyko wyraźnego spowolnienia, gdy politykę fiskalną będzie trzeba zaostrzyć. Taka konieczność pojawi się zaś w 2030 r. w związku z wzrostem jednej z miar długu publicznego powyżej tzw. progu ostrożnościowego na poziomie 55 proc. PKB. Jak jednak pisaliśmy niedawno w money.pl, konsolidacja fiskalna, która będzie spójna z opublikowaną niedawno strategią zarządzania długiem sektora finansów publicznych w latach 2027-2030, nie musi być bardzo bolesna.

Tymczasem prognozy MFW sugerują, że także w najbliższej przyszłości Polska będzie się rozwijała w tempie nieco wyższym niż inne państwa na podobnym poziomie rozwoju. Ekonomiści waszyngtońskiej instytucji uważają, że wzrost polskiej gospodarki będzie hamował do 2,5 proc. rocznie – i to już od 2027 r., co wydaje się mało prawdopodobne. Większość ekonomistów spodziewa się wprawdzie spowolnienia wzrostu gospodarczego nad Wisłą, ale do około 3 proc.

Ale nawet gdyby to MFW miał rację, realny PKB Polski w 2031 r. – czyli na końcu horyzontu aktualnej prognozy tej instytucji – byłby o 17,6 proc. większy niż na koniec 2025 r. i o 39 proc. większy niż na koniec 2019 r. Te wyniki byłyby wyraźnie lepsze niż można było oczekiwać siedem lat temu.

Wraz z poziomem PKB tempo jego wzrostu zwykle stopniowo maleje. W Polsce tego efektu, w ocenie ekonomistów MFW, jeszcze nie widać
Wraz z poziomem PKB tempo jego wzrostu zwykle stopniowo maleje. W Polsce tego efektu, w ocenie ekonomistów MFW, jeszcze nie widać © money.pl | Angelika Sętorek

W części państw, które wykazały się równie dużą lub nawet większą niż Polska odpornością na zawirowania z ostatnich lat, jest to przede wszystkim skutek zadziwiająco szybkiego wzrostu PKB w pierwszych latach po pandemii. Dotyczy to na przykład Irlandii, gdzie PKB w górę ciągnęły zyski zarejestrowanych tam międzynarodowych korporacji technologicznych, a także niektórych państw eksportujących surowce energetyczne. Polska jednak okres lepszej od oczekiwań koniunktury przeżywa dopiero teraz.

Wybrane dla Ciebie