Blisko ideału. Tak będzie rozwijała się polska gospodarka [ANALIZA]

Tak udanego roku, jakim będzie prawdopodobnie 2026 r., dawno w polskiej gospodarce nie było. Ekonomiści widzą sporą szansę na to, że wzrost PKB sięgnie 4 proc., a jednocześnie nie wierzą, że tak szybki rozwój nasili presję inflacyjną. Skazą na tym pastelowym obrazie jest pogarszający się stan finansów publicznych.

Polska gospodarkaRozwój polskiej gospodarki w 2026 r. będzie miał bardziej zrównoważony charakter
Źródło zdjęć: © Adobe Stock, East News | Arkadiusz Ziółek, Rochu_2008
Grzegorz Siemionczyk
Dźwięk został wygenerowany automatycznie i może zawierać błędy

Redakcja money.pl drugi rok z rzędu zebrała prognozy dla polskiej gospodarki od 27 zespołów analitycznych oraz indywidualnych ekonomistów. Wyłania się z nich bardzo optymistyczny obraz. A niewielkie rozbieżności w scenariuszach sugerują, że nie ma ewidentnych zagrożeń, które mogłyby wybić naszą gospodarkę z trajektorii, na której się znalazła.

W 2025 r., jak można dziś szacować, produkt krajowy brutto Polski, najpopularniejsza miara aktywności w gospodarce, zwiększył się realnie o 3,5 proc., po zwyżce o 3 proc. w 2024 r. Taki wynik byłby niemal zbieżny z przeciętnymi prognozami ekonomistów sprzed roku. Już wtedy pisaliśmy, że relatywnie mały rozstrzał prognoz (różnica między najwyższą a najniższą wynosiła 1,6 pkt proc.) to dobry omen: pokazuje, że niepewność co do perspektyw gospodarki jest ograniczona. A to samo w sobie sprzyja koniunkturze.

Rozbieżności w prognozach ekonomistów na 2026 r. są niewielkie.
Rozbieżności w prognozach ekonomistów na 2026 r. są nawet mniejsze niż w minionym roku. © Licencjodawca | Grzegorz Siemionczyk

W tym świetle najbliższy rok zapowiada się jeszcze lepiej. Ankietowani przez nas ekonomiści przeciętnie oczekują, że realny wzrost PKB przyspieszy do 3,7 proc. Najwięksi pesymiści spodziewają się przy tym wyniku na poziomie 3,3 proc., a najwięksi optymiści liczą na zwyżkę PKB o 4,2 proc. Rozbieżność między tymi prognozami to zaledwie 0,9 pkt proc. Tak niska była poprzednio w latach poprzedzających pandemię COVID-19, które były okresem bardzo szybkiego rozwoju polskiej gospodarki.

Potężna rewolucja tuż za rogiem. Kiedy komputer kwantowy?

Gospodarka przekroczy limit prędkości

Zwyżka PKB Polski o około 4 proc. byłaby zresztą największą od 2019 r., jeśli pominąć nietypowe lata 2021 i 2022, na które przypadło żywiołowe odbicie aktywności w gospodarce po pandemicznej recesji. Ale z powodu kurczenia się populacji kraju dziś taki wzrost PKB ma bardziej pozytywny wydźwięk niż w przeszłości.

Od końca 2019 r. liczba mieszkańców Polski stopniała o około 1 mln osób (2,5 proc.), co podwyższa PKB na mieszkańca, nawet gdy sam PKB się nie zmienia. Przykładowo, według Międzynarodowego Funduszu Walutowego, na koniec 2026 r. całkowity PKB Polski będzie o 21 proc. większy niż w 2019 r., ale w przeliczeniu na mieszkańca już o 27 proc. większy.

W ocenie Narodowego Banku Polskiego potencjalny PKB – możliwy do wytworzenia przy pełnym wykorzystaniu czynników produkcji – zwiększa się nad Wisłą w tempie około 3 proc. rocznie. Tę szacunkową wartość można traktować jako swego rodzaju ograniczenie prędkości: gdy faktyczny PKB rośnie szybciej, w gospodarce powstają napięcia, co przejawia się na przykład nadmierną inflacją lub deficytem w handlu zagranicznym.

To, że już w 2025 r. wzrost faktycznego PKB był szybszy od potencjalnego, a mimo to inflacja malała, było możliwe m.in. dlatego, że w gospodarce istniała tzw. luka popytowa: faktyczny PKB był poniżej potencjalnego, co było pokłosiem stagnacji z 2023 r. W 2026 r. ta luka będzie już, według szacunków NBP, zasypana.

W 2026 r. inflacja pierwszy raz od 2019 r. będzie zgodna z celem
W 2026 r. inflacja pierwszy raz od 2019 r. będzie zgodna z celem NBP © Licencjodawca | Grzegorz Siemionczyk

Mimo to ekonomiści są właściwie zgodni co do tego, że kolejny rok rozwoju powyżej "limitu prędkości" nie będzie miał negatywnych konsekwencji. W szczególności, jeszcze niższa niż w 2025 r. będzie inflacja: wynosić ma, jak przeciętnie oczekują ankietowani przez nas analitycy, 2,5 proc. Oznaczałoby to, że pierwszy raz od 2019 r. zrealizowany byłby cel inflacyjny Narodowego Banku Polskiego. Jak to możliwe? Krótka odpowiedź jest taka, że rozwój polskiej gospodarki w 2026 r. będzie miał bardziej zrównoważony charakter.

"Wzrost PKB będzie opierał się na dwóch równie silnych filarach – konsumpcji i inwestycjach. Inwestycje wejdą na solidne forte, wspierane środkami UE, nakładami na zbrojenia i postępującą transformacją przedsiębiorstw. Dynamika konsumpcji ustabilizuje się na poziomie wystarczająco wysokim, by wspierać gospodarkę, ale nie na tyle wysokim, by napędzać inflację" – napisali w raporcie z prognozami na nowy rok ekonomiści z PKO BP.

Splot okoliczności rozbuja inwestycje

Ankietowani przez money.pl ekonomiści przeciętnie prognozują, że nakłady brutto na środki trwałe zwiększą się w 2026 r. realnie o 9,2 proc. po zwyżce o około 5,6 proc. w 2025 r. W minionym ćwierćwieczu w Polsce tylko sześć razy doszło do większego skoku inwestycji. Ten będzie o tyle nietypowy, że nie przypadnie na ostatni rok wydatkowania funduszy z aktualnych ram budżetowych UE. To oznacza, że w kolejnych latach inwestycje mogą utrzymać się na ścieżce szybkiego wzrostu.

W 2027 r., jak wynika z naszej ankiety, zwiększą się o około 5 proc. Łącznie lata 2025-2027 przyniosłyby w takim scenariuszu wzrost nakładów inwestycyjnych o 21 proc. Takiego boomu inwestycyjnego doświadczyliśmy w bieżącym stuleciu tylko dwa razy – tuż przed pandemią COVID-19 i przed globalnym kryzysem finansowym z 2009 r.

Oczekiwane przyspieszenie wzrostu inwestycji wynikać ma ze splotu korzystnych okoliczności. Przede wszystkim, 2026 r. ma być ostatnim momentem na wykorzystanie funduszy z Krajowego Planu Odbudowy. Do tego dojdzie większy napływ funduszy spójności oraz z SAFE - nowego unijnego instrumentu pożyczkowego, który finansować ma projekty związane z obronnością lub zwiększające odporność UE na zewnętrzne zagrożenia.

Ekonomiści z banku Citi Handlowego szacują, że łącznie w 2026 r. do Polski trafią unijne fundusze o wartości około 4,5 proc. PKB w porównaniu do około 2 proc. PKB w 2025 r.

Według nich dynamika inwestycji może sięgnąć nawet 10 proc., jeśli swoich nakładów nie "zredukuje gwałtownie" sektor prywatny. To zaś wydaje się mało prawdopodobne.

Jak bowiem zauważają analitycy z Santander Bank Polska, przedsiębiorstwa są pod coraz większą presją, aby zwiększyć produktywność w obliczu pogłębiającego się deficytu pracowników. Takim inwestycjom sprzyjać zaś powinny spadek stóp procentowych oraz poprawa wyników firm. Stąd w optymistycznych scenariuszach wzrost nakładów brutto na środki trwałe dojdzie do 11-12 proc. rok do roku.

Wzrost płac wyhamuje, ale dynamika wydatków konsumpcyjnych pozos
Wzrost płac wyhamuje, ale dynamika wydatków konsumpcyjnych pozostanie stabilna © money.pl | Grzegorz Siemionczyk

Konsumenci sięgną do oszczędności

Popyt konsumpcyjny, który był głównym kołem zamachowym wzrostu gospodarczego w 2025 r., zwiększyć ma się o około 3,4 proc., podobnie jak w minionym roku. Dynamika konsumpcji praktycznie nie opadnie mimo tego, że ekonomiści zgodnie oczekują dalszego hamowania wzrostu wynagrodzeń. Przeciętne wynagrodzenie w gospodarce zwiększyć ma się o nieco ponad 6 proc., po zwyżce o ponad 8 proc. w 2025 r. i aż 13-14 proc. w poprzednich dwóch latach.

Będzie to m.in. pokłosie najmniejszej od ponad 20 lat podwyżki płacy minimalnej (o zaledwie 3 proc.), ale też spadku inflacji w Polsce i za granicą. Ogranicza to firmom przestrzeń do podwyżek cen, a w rezultacie też podwyżek płac.

Siła nabywcza przeciętnej płacy znów wzrośnie bardziej niż średn
Siła nabywcza przeciętnej płacy znów wzrośnie bardziej niż średnio w tym stuleciu © Licencjodawca | Grzegorz Siemionczyk

Za sprawą niższej inflacji, hamowanie wzrostu płac w ujęciu realnym nie będzie tak zauważalne jak w ujęciu nominalnym. Ankietowani przez money.pl ekonomiści przeciętnie prognozują, że siła nabywcza średniej płacy w gospodarce narodowej zwiększy się w 2026 r. o 3,6 proc. po wzroście o 4,5 proc. w 2025 r. To i tak byłby wynik powyżej średniej z minionego ćwierćwiecza. A dodatkowo, m.in. za sprawą wspomnianego odbicia inwestycji, w Polsce zwiększy się zapotrzebowanie na pracowników.

To powinno sprawić, że liczba pracujących, która w dłuższym horyzoncie będzie malała z przyczyn demograficznych, w 2026 r. może utrzymać się na stabilnym poziomie. Cały fundusz płac – suma wynagrodzeń ogółu pracujących – powinien więc rosnąć w takim samym tempie jak przeciętna płaca, a nie wolniej.

Ekonomiści z ING Banku Śląskiego podkreślają, że wzrost całkowitych dochodów gospodarstw domowych, uwzględniających też wszelkie transfery, zwolni w większym stopniu niż wzrost płac: realnie do 2 proc. z 5,3 proc. w 2025 r. To oznacza, że warunkiem wzrostu wydatków konsumpcyjnych o ponad 3 proc. będzie spadek stopy oszczędzania, która sięgnęła ostatnio rekordowego poziomu. Na to, że tak się stanie, wskazują jednak wyniki badań nastrojów konsumentów.

Handel zagraniczny pozostanie hamulcem gospodarki

Największe różnice w scenariuszach ekonomistów na 2026 r. dotyczą wyników wymiany handlowej Polski. W ostatnich latach miały one – bezpośrednio – negatywny wpływ na wzrost PKB. Przykładowo, w 2024 r. obniżyły tempo rozwoju o ponad 1 pkt proc., a w 2025 r. – według dostępnych dziś szacunków – o 0,4-0,8 pkt proc. To konsekwencja tego, że dynamika importu była wyższa niż dynamika eksportu.

W najbliższej przyszłości import będzie podbijany przez ożywienie w inwestycjach, które w polskich realiach często są importochłonne. Eksportowi sprzyjać powinna z kolei poprawa koniunktury w Niemczech za sprawą zapowiedzianego przez tamtejszy rząd programu inwestycyjnego. Większość ekonomistów uważa, że wyniki handlu nadal będą obniżały dynamikę PKB, ale nie są zgodni co do tego, czy efekt ten będzie silniejszy niż w 2025 r., czy słabszy.

Choć ekonomiści zwracają uwagę, że w warunkach niedoboru pracowników wzrost gospodarczy napędzany boomem inwestycyjnym mógłby teoretycznie tworzyć presję inflacyjną, choćby przez wpływ na wynagrodzenia w budownictwie, większość z nich zakłada, że tak się nie stanie. Równolegle w Polsce działa bowiem kilka sił, które powinny trzymać wzrost płac i cen.

"Obecny cykl koniunkturalny ma niską pracochłonność, a ważnym motorem wzrostu PKB są nowoczesne i mało pracochłonne usługi, a nie przemysł. Ten boryka się z presją niskich marż i pogorszeniem konkurencyjności, co przyczynia się do spadku dynamiki płac" – tłumaczą ekonomiści z ING BSK.

Jak dodają, inflację nad Wisłą – i w całej Europie – tłumi rosnący import towarów z Chin, gdzie w przemyśle utrzymuje się deflacja. Dodatkowo, za sprawą aprecjacji złotego – szczególnie w ujęciu realnym (tzn. z uwzględnieniem różnic w inflacji w poszczególnych krajach) – polityka pieniężna w Polsce jest bardziej restrykcyjna, niż sugeruje sam poziom stóp procentowych. Te zaś, jak zakłada obecnie większość prognostów, dużo niższe już nie będą.

Ekonomiści nie widzą już dużej przestrzeni do spadku stóp procen
Ekonomiści nie widzą już dużej przestrzeni do spadku stóp procentowych © money.pl | Grzegorz Siemionczyk

Obecnie stopa referencyjna NBP wynosi 4 proc., w porównaniu do 5,75 proc. na koniec 2024 r. Skala obniżek w 2025 r. okazała się o 1 pkt proc. większa, niż oczekiwali u jego progu ankietowani przez money.pl ekonomiści. Zaskoczenie nie było wyłącznie skutkiem tego, że bardziej od oczekiwań zmalała inflacja.

Ostrożność Rady Polityki Pieniężnej zapowiadały też płynące z tego gremium komunikaty. Przykładowo, przewodniczący Adam Glapiński, prezes NBP, na konferencjach prasowych konsekwentnie wymieniał długą listę czynników, które grożą utrwaleniem się inflacji powyżej celu, w tym ekspansywną politykę fiskalną. To komplikowało ocenę intencji RPP.

W 2026 r. ekonomiści spodziewają się obniżki stopy referencyjnej NBP maksymalnie o 1 pkt proc., do 3 proc. Dominuje jednak pogląd, że RPP zdecyduje się na jej zmniejszenie tylko o 0,5 pkt proc., do 3,5 proc. Przeciwko silniejszemu łagodzeniu polityki pieniężnej przemawiało będzie m.in. lekkie przyspieszenie inflacji w drugiej połowie roku. Będzie to bowiem oznaczało, że w ujęciu realnym główna stopa NBP znajdzie się znów blisko zera – czyli poniżej tzw. poziomu neutralnego.

"Najważniejszą skazą na skądinąd pozytywnym obrazie polskiej gospodarki jest napięta sytuacja fiskalna" – podkreślają ekonomiści z Citi Handlowego. Ankietowani przez nas progności przeciętnie oceniają, że w 2026 r. deficyt w sektorze finansów publicznych trzeci rok z rzędu utrzyma się wyraźnie powyżej 6 proc. PKB. To wynik niespotykanie wysoki w warunkach szybkiego wzrostu gospodarczego. Będzie więc nieustająco przedmiotem obaw.

Ekonomiści wątpią jednak, aby ewentualne negatywne konsekwencje tego stanu rzeczy ujawniły się już w najbliższych latach. Nastąpi to dopiero w warunkach pogorszenia koniunktury, gdy rząd nie będzie w stanie go łagodzić.

Grzegorz Siemionczyk, główny analityk money.pl

Wybrane dla Ciebie
Nowe limity podatkowe w 2026 roku. Wyraźny wzrost
Nowe limity podatkowe w 2026 roku. Wyraźny wzrost
Świadczenie wspierające dla kolejnej grupy. Zmiany w 2026 roku
Świadczenie wspierające dla kolejnej grupy. Zmiany w 2026 roku
Zmiany w emeryturach czerwcowych. Dotkną ponad 100 tys. Polaków
Zmiany w emeryturach czerwcowych. Dotkną ponad 100 tys. Polaków
Płaca minimalna i stawka godzinowa w Polsce. Oto kwoty na rok 2026
Płaca minimalna i stawka godzinowa w Polsce. Oto kwoty na rok 2026
Weszły zmiany dot. zasiłku pogrzebowego. Wzrost o kilka tysięcy złotych
Weszły zmiany dot. zasiłku pogrzebowego. Wzrost o kilka tysięcy złotych
Nowe miasta w Polsce. Oto co się zmieniło wraz z nowym rokiem
Nowe miasta w Polsce. Oto co się zmieniło wraz z nowym rokiem
Kolejny kraj chce ograniczyć dostęp do mediów społecznościowych
Kolejny kraj chce ograniczyć dostęp do mediów społecznościowych
Blackout w Buenos Aires. Milion mieszkańców stolicy bez prądu
Blackout w Buenos Aires. Milion mieszkańców stolicy bez prądu
Azoty Puławy chcą produkować komponenty do amunicji. Związkowcy piszą do Tuska
Azoty Puławy chcą produkować komponenty do amunicji. Związkowcy piszą do Tuska
Sekretny plan Europejczyków. Cios paraliżujący. Ma zepsuć machinę wojenną Putina
Sekretny plan Europejczyków. Cios paraliżujący. Ma zepsuć machinę wojenną Putina
Drony uderzyły w ważną bazę paliw w Rosji. "Z chirurgiczną precyzją"
Drony uderzyły w ważną bazę paliw w Rosji. "Z chirurgiczną precyzją"
Nagły zwrot ws. nowych uprawnień inspekcji pracy. Rząd przystopował projekt
Nagły zwrot ws. nowych uprawnień inspekcji pracy. Rząd przystopował projekt