Polski fenomen. W światowej gospodarce burza, a u nas świeci słońce [ANALIZA]

Światowa gospodarka mierzy się z kolejnym w ostatnich latach szokiem, tym razem spowodowanym wojną na Bliskim Wschodzie, jej wpływem na ceny i na dostępność surowców energetycznych. Wiele wskazuje na to, że Polska znów będzie miała szczęście i przejdzie przez ten kryzys mniej poturbowana niż większość innych państw.

Dlaczego kryzysy nie zatopiły polskiej gospodarki?Dlaczego kryzysy nie zatopiły polskiej gospodarki?
Źródło zdjęć: © Adobe Stock, MFW | Tomasz Warszewski, ZipZapic.com
Grzegorz Siemionczyk
Dźwięk został wygenerowany automatycznie i może zawierać błędy

Spadek podaży ropy naftowej i gazu na globalnym rynku oraz skok cen tych surowców, związane z trwającym już od niemal dwóch miesięcy konfliktem na Bliskim Wschodzie, wywołały falę obniżek prognoz wzrostu światowej gospodarki. Perspektywy rozwoju Polski również się pogorszyły, ale – biorąc pod uwagę okoliczności - w zaskakująco małym stopniu.

To kontrastuje z narracją, którą kreują politycy opozycji, szczególnie zaś Przemysław Czarnek, kandydat Prawa i Sprawiedliwości na premiera w kolejnych wyborach parlamentarnych. Były minister edukacji i nauki w jednym z opublikowanych niedawno w mediach społecznościowych spotów przekonywał, że "Polska tonie na naszych oczach". I choć Czarnek ma świadomość tego, że szok energetyczny przyszedł do nas z zewnątrz, zarzuca rządowi zbyt późną i słabą reakcję. Twierdzi też, że polska gospodarka słabła już wcześniej wskutek błędnej polityki rządu, w tym właśnie energetycznej. Potwierdzenie dla jego słów trudno jednak znaleźć w danych.

Miała być poprawa, jest pogorszenie

Dwa tygodnie temu Międzynarodowy Fundusz Walutowy w swoim flagowym raporcie "World Economic Outlook" ocenił, że globalny PKB zwiększy się w tym roku realnie (w cenach stałych) o 3,1 proc., zamiast o 3,3 proc., jak szacował w styczniu. Rewizja na pierwszy rzut oka wydaje się niewielka, ale ekonomiści z MFW podkreślili, że przed atakiem USA i Izraela na Iran koniunktura na świecie była lepsza od ich styczniowych oczekiwań. Gdyby do wojny nie doszło, MFW podwyższyłby prognozę wzrostu globalnego PKB na bieżący rok do 3,4 proc.

Rynek pracy ma problem. Polska potrzebuje imigrantów bardziej niż myśli

Co więcej, najnowsza prognoza opiera się na założeniu, że konflikt na Bliskim Wschodzie będzie krótkotrwały, a ceny surowców energetycznych wkrótce zaczną się normalizować. W takim scenariuszu średnia cena baryłki ropy w 2026 r. wynosiłaby 82 dol., o 21 proc. więcej niż w 2025 r. i o około 30 proc. więcej niż w styczniowym raporcie. Ekonomiści z MFW mają jednak świadomość tego, że wydarzenia mogą przybrać dużo gorszy obrót. W skrajnym scenariuszu, w którym ropa naftowa kosztowałaby w 2026 r. średnio 110 dol. za baryłkę (o 62 proc. więcej niż w ubiegłym roku), a w 2027 r. aż 125 dol., a do tego gaz ziemny podrożałby równie mocno, wzrost globalnego PKB w 2026 r. zwolniłby do 2,0 proc., a w 2027 r. byłby niewiele wyższy.

Jeśli wierzyć prognozom MFW, Polska ma dzisiaj lepsze perspektyw
Jeśli wierzyć prognozom MFW, Polska nie tylko ma dzisiaj lepsze perspektywy niż pół roku temu, ale także lepsze niż wydawało się w 2019 r., przed serią szoków ekonomicznych © money.pl

Skutki kryzysu energetycznego, niezależnie od jego przebiegu, nie będą oczywiście jednakowe dla wszystkich gospodarek. Kraje, które – tak jak USA - dysponują własnymi zasobami surowców energetycznych, ucierpią w mniejszym stopniu niż te, które są uzależnione od ich importu. Niektóre, jak Rosja, mogą nawet zyskać. Ale Polska, choć należy do importerów kluczowych nośników energii, przez ekonomistów z MFW została uznana za kraj stosunkowo odporny na obecne zawirowania.

Według aktualnych prognoz waszyngtońskiej instytucji polski PKB w 2026 r. zwiększy się o 3,3 proc., zamiast o 3,5 proc., jak sugerował styczniowy raport, a w 2027 r. o 2,4 proc., zamiast o 2,7 proc. W takim samym stopniu MFW zrewidował prognozy wzrostu największych unijnych gospodarek: Niemiec, Francji i Włoch. Ale w ich przypadku, ze względu na niższe tempo rozwoju, takie spowolnienie będzie bardziej odczuwalne.

Węgiel i inwestycje w OZE. To nam pomaga

Styczniowe prognozy MFW dostępne są tylko dla wybranych gospodarek. Aby zobaczyć, jak zmieniły się perspektywy Polski na tle innych państw regionu, trzeba zestawić kwietniowe oczekiwania waszyngtońskiej instytucji z tymi z października 2025 r. Takie porównanie stawia zaś Polskę w wyraźnie lepszym świetle.

Nawet po kwietniowej rewizji prognoz ekonomiści MFW spodziewają się, że wzrost PKB nad Wisłą będzie w tym roku o 0,2 pkt proc. wyższy niż sądzili pół roku temu. Nie jest to zmiana duża, ale i tak zapewnia Polsce miejsce w dość wąskiej grupie państw, których rokowania są dzisiaj lepsze niż w październiku 2025 r. Należą do niej 24 spośród 71 kluczowych z naszej perspektywy państw (uwzględniliśmy 60 największych gospodarek, biorąc pod uwagę PKB w dol., oraz 11 krajów UE, które nie mieszczą się na tej liście). Tylko dla 14 z nich MFW podniósł prognozy bardziej niż dla Polski. W Europie dotyczy to Czech i Irlandii (gdzie rachunki narodowe są zaburzone przez zyski zarejestrowanych tam zagranicznych firm).

Na to, że spośród państw Europy Środkowo-Wschodniej najbardziej odporne na kryzys energetyczny są właśnie Polska i Czechy, wskazują też analizy innych ośrodków, m.in. agencji ratingowej S&P oraz banku UniCredit. Jednym z powodów jest to, że zapotrzebowanie tych krajów na energię (ogólnie, nie tylko energię elektryczną) w mniejszym stopniu niż innych zaspokajane jest przez ropę i gaz, a w większym przez węgiel oraz odnawialne źródła.

W obu stan finansów publicznych pozwala też rządom na interwencje stabilizujące ceny nośników energii. Polska wprawdzie wyróżnia się w regionie wyjątkowo dużym deficytem w sektorze finansów publicznych, który winduje szybko dług publiczny, ale z relatywnie niskiego poziomu i bez wyraźnego wpływu na tzw. równowagę zewnętrzną kraju, czyli ryzyko odpływu kapitału i osłabienia waluty. Takie interwencje ograniczą zaś przełożenie wyższych cen surowców na inflację, pozwalając bankom centralnym na utrzymanie bez zmian stóp procentowych.

Znów dopisało nam szczęście

Analitycy z S&P wyliczali na początku kwietnia, że w scenariuszu, w którym baryłka ropy naftowej kosztowałaby w 2026 r. średnio 80 dol., PKB Polski zwiększyłby się o 3,3 proc., a więc nawet nieco bardziej niż wskazywały ich wcześniejsze prognozy. W kolejnych latach gospodarka rosłaby w tempie około 3 proc. W gorszym scenariuszu, z ceną ropy naftowej na poziomie 130 dol. w 2026 r. i 100 dol. w 2027 r., wzrost PKB zmalałby do 2,5 proc. w tym roku i około 2,7 proc. później.

Dla porównania, na Węgrzech i w Rumunii, które są w regionie najbardziej uzależnione od energii z ropy i gazu, ten drugi scenariusz obniżyłby wzrost PKB w tym roku aż o 1,4-1,7 pkt proc. W Rumunii oznaczałoby to recesję, na Węgrzech zaś praktycznie stagnację. Według S&P niemal równie wrażliwa na szok surowcowy jest Słowacja, choć w tym przypadku jest to głównie efekt słabości popytu konsumpcyjnego, który wyższe ceny nośników energii dodatkowo by podkopały.

Warto podkreślić, że przywołane powyżej prognozy dla polskiej gospodarki nie należą do szczególnie optymistycznych. Ekonomiści z Santander Bank Polska w połowie kwietnia ocenili, że dotychczasowe konsekwencje wojny w Iranie spowolnią wzrost PKB Polski w tym roku z oczekiwanych wcześniej 3,9 proc. do 3,8 proc. - Wciąż uważamy, że istotnym stabilizatorem aktywności ekonomicznej będą inwestycje finansowane ze środków z KPO, które powinny być mało wrażliwe na ceny paliw i niepewność geopolityczną - tłumaczyli.

Efekt KPO, którego realizacja jest w Polsce opóźniona, wpisuje się w długą już serię szczęśliwych zbiegów okoliczności, które stabilizowały naszą gospodarkę w przeszłości. Najgłośniejszym przypadkiem była obniżka podatków dochodowych od osób fizycznych i składki rentowej na przełomie 2007 i 2008 r., zaplanowana przez minister finansów Zytę Gilowską. Te zmiany, choć nie to było ich celem, ochroniły Polskę przed załamaniem popytu konsumpcyjnego w trakcie globalnego kryzysu finansowego. Kilka lat później, gdy duża część Europy wpadła w recesję z powodu kryzysu zadłużeniowego, nad Wisłą trwał boom inwestycyjny związany z organizacją Mistrzostw Europy w Piłce Nożnej (Euro 2012). Dzięki temu spowolnienie było łagodniejsze i nadeszło z opóźnieniem.

W czasie globalnej recesji wywołanej przez pandemię Covid-19 pomocna okazała się specjalizacja polskiego przemysłu w produkcji dóbr trwałego użytku. Ograniczona w wielu krajach możliwość korzystania z części usług konsumpcyjnych poskutkowała eksplozją globalnego popytu na takie towary. Boom w polskim przetwórstwie przemysłowym napędzał ożywienie gospodarcze w latach 2021-2022, które dodatkowo wzmocnił skok popytu konsumpcyjnego związany z napływem uchodźców z Ukrainy.

Cały ten okres, jak i kolejne lata, charakteryzowały się też rosnącymi wydatkami publicznymi. W 2025 r. państwowe wydatki o charakterze konsumpcyjnym (w odróżnieniu od inwestycyjnych) były nad Wisłą realnie o 30,4 proc. większe niż w 2019 r. Spośród jedenastu członków UE z naszego regionu tylko w Chorwacji i Bułgarii spożycie publiczne wzrosło w podobnym stopniu. Nie jest zresztą przypadkiem, że te kraje – obok Polski – należały w ostatnich latach do europejskich liderów wzrostu gospodarczego.

Polska na liście "zielonych wysp"

Aktywność w polskiej gospodarce, mierzona realnym poziomem produktu krajowego brutto, w 2025 r. była o 18 proc. większa niż w 2019 r., ostatnim roku przed serią wstrząsów zapoczątkowanych pandemią. W skali globu nie był to wynik nadzwyczajny, ale z pewnością bardzo dobry. Spośród wspomnianych już 71 głównych gospodarek tylko 20 odnotowało nawet większy wzrost PKB. Na ogół były to jednak kraje na niższym poziomie rozwoju, jak Wietnam, Bangladesz, Etiopia, Egipt czy Turcja, gdzie siły konwergencji sprzyjają szybkiemu wzrostowi.

W UE lepszym wynikiem niż Polska pochwalić mogły się tylko Irlandia, Cypr i Malta – trzy kraje, w których PKB nie jest dobrym wskaźnikiem aktywności ekonomicznej – oraz wspomniana Chorwacja. Kolejne miejsca w tym zestawieniu, już za nami, zajmują Bułgaria i Litwa.

W naszym regionie po pandemii lepiej radziła sobie tylko Chorwac
W Europie Środkowo-Wschodniej po pandemii lepiej niż Polska radziła sobie tylko Chorwacja © money.pl | Wojciech Kozioł

Oczywiście, w przypadku Polski wzrost PKB o 18 proc. w ostatnich sześciu latach oznaczał znaczące pogorszenie koniunktury w stosunku do poprzednich sześciu lat, gdy PKB zwiększył się o ponad 30 proc. To jednak nic wyjątkowego. W 56 z 71 analizowanych państw wzrost gospodarczy w latach 2020-2025 był wolniejszy niż w latach 2014-2019. Tym, co Polskę z tego grona wyróżnia, jest fakt, że spowolnienie było mniejsze niż to, którego można było oczekiwać w 2019 r. – a więc przed pandemią Covid-19, wojną w Ukrainie oraz chaotyczną polityką celną Donalda Trumpa.

Scenariusz zawarty w raporcie "World Economic Outlook" z października 2019 r. sugerował, że aktywność ekonomiczna nad Wisłą zwiększy się do końca 2025 r. o 16,7 proc. Ściśle rzecz ujmując, ówczesne prognozy MFW sięgały tylko 2024 r., ale w modelach prognostycznych zakłada się zwykle, że pod koniec horyzontu prognozy faktyczne tempo wzrostu gospodarek będzie zbiegało do tempa wzrostu potencjalnego PKB, tzn. możliwego do wytworzenia przy pełnym wykorzystaniu mocy wytwórczych. To zaś pozwala takie prognozy ekstrapolować na dalszą przyszłość.

Rozwój polskiej gospodarki w minionych sześciu latach był więc nieco szybszy (o 1,1 pkt proc.) niż wskazywały prognozy MFW sprzed tego okresu. Różnica nie jest duża, ale trzeba pamiętać, że porównujemy scenariusz sporządzony w okresie dobrej koniunktury z rzeczywistością naznaczoną serią szoków ekonomicznych. Spośród wspomnianych 71 państw tylko 23, oprócz Polski, rozwijały się po 2019 r. lepiej niż można było oczekiwać u progu tego okresu.

Do tej grupy (pomijając z wspomnianych już powodów Cypr, Maltę i Irlandię) zalicza się tylko kilka krajów UE. Największe różnice między rzeczywistym wzrostem w latach 2020-2025 a oczekiwanym przez MFW w 2019 r. wystąpiły w Chorwacji (8,7 pkt proc.), Grecji (2,5 pkt proc.), Włoszech (2,4 pkt proc.), Danii (2,3) i Portugalii (1,8 pkt proc.). Te kraje mają sporo wspólnego: wszystkie w ten czy inny sposób zyskały na zawirowaniach gospodarczych. Krajom z południa UE pomógł boom w turystyce po zakończeniu pandemii, a także to, że były największymi beneficjentami unijnego funduszu odbudowy. Dania rozwijała się z kolei dzięki dobrej koniunkturze w przemyśle farmaceutycznym.

Eksporterzy i rząd uratowali wzrost

Jak wyjaśnić fenomen Polski? Znacznie lepiej, niż zakładali w 2019 r. ekonomiści z MFW, radził sobie polski eksport towarów i usług, który w latach 2020-2025 zwiększył się realnie o 32 proc., zamiast o 26 proc. Kolejnym kołem zamachowym gospodarki była ekspansywna polityka fiskalna. Przed pandemią Covid-19 scenariusz MFW wskazywał, że wydatki publiczne nad Wisłą będą się utrzymywały na poziomie około 42,5 proc. PKB. W rzeczywistości podskoczyły one do 50 proc. PKB, o 8,5 pkt proc. Spośród 71 uwzględnionych w naszej analizie państw, tylko w Ukrainie skok był większy – po części z powodu załamania PKB.

Taka rola sektora publicznego w napędzaniu polskiej gospodarki może niepokoić. Była możliwa tylko dzięki wyraźnemu wzrostowi zadłużenia kraju. Dług publiczny Polski, który w 2019 r. nieznacznie przekraczał 45 proc. PKB, zbliżył się do 60 proc. PKB. Najbliższe lata przyniosą z pewnością jego dalszy wzrost, ale z czasem rząd prawdopodobnie będzie musiał podjąć działania, które go ustabilizują, chłodząc w ten sposób gospodarkę. Aktualny scenariusz MFW tego siłą rzeczy nie uwzględnia: opiera się na założeniu, że polityka fiskalna pozostanie bez zmian (co też ostatecznie zatrzymałoby narastanie długu, ale powyżej 80 proc. PKB).

Polska rozwija się relatywnie szybko jak na obecny poziom PKB
Polska rozwija się relatywnie szybko jak na obecny poziom PKB © money.pl | Wojciech Kozioł

Prognozy MFW dają też jednak powód do optymizmu. W 2031 roku, ostatnim uwzględnionym w najnowszej edycji "World Economic Outlook", tempo wzrostu polskiego PKB sięgać ma 2,5 proc. To oznacza, że ekonomiści z waszyngtońskiej instytucji tak oceniają obecnie potencjał polskiej gospodarki. Dokładnie tak samo oceniali go w 2019 r. To o tyle zdumiewające, że wraz z poziomem PKB tempo jego wzrostu zwykle stopniowo maleje. W Polsce tego efektu, w ocenie ekonomistów MFW, jeszcze nie widać. Nasza gospodarka w najbliższej przyszłości będzie się według nich rozwijać w tempie wyższym niż większość innych o zbliżonym poziomie rozwoju.

Nie widać też, aby seria szoków z ostatnich lat wyrządziła w polskiej gospodarce trwałe szkody, osłabiając jej dynamizm. Tymczasem w większości z 71 analizowanych przez nas gospodarek, potencjalne tempo wzrostu jest obecnie według szacunków MFW niższe, niż było przed tymi wstrząsami. Kryzysy zostawiły tam więc blizny.

Grzegorz Siemionczyk, główny analityk money.pl

Wybrane dla Ciebie
"Nadzór nad Zondacrypto bardzo ułomny". Ekspert ocenił ruch prezydenta
"Nadzór nad Zondacrypto bardzo ułomny". Ekspert ocenił ruch prezydenta
Nagły zwrot ws. węgla. Eksperci pokazują, co się dzieje w Indiach
Nagły zwrot ws. węgla. Eksperci pokazują, co się dzieje w Indiach
Miasta likwidują przedszkola. "Ślepa uliczka". Zandberg ma pomysł
Miasta likwidują przedszkola. "Ślepa uliczka". Zandberg ma pomysł
Najbogatsze miasteczko w kraju. Włosi zaskoczeni
Najbogatsze miasteczko w kraju. Włosi zaskoczeni
USA: strzały podczas kolacji z dziennikarzami. Trump ewakuowany
USA: strzały podczas kolacji z dziennikarzami. Trump ewakuowany
Nvidia bije rekord. 5 bilionów dolarów kapitalizacji
Nvidia bije rekord. 5 bilionów dolarów kapitalizacji
Prąd potrzebny bardziej niż kiedykolwiek. Oto powody
Prąd potrzebny bardziej niż kiedykolwiek. Oto powody
Trump odwołuje wizytę. Rozmowy z Iranem wstrzymane
Trump odwołuje wizytę. Rozmowy z Iranem wstrzymane
Nowe oszustwo "na Zondacrypto". Oszuści wysyłają maile
Nowe oszustwo "na Zondacrypto". Oszuści wysyłają maile
"Postępowy pragmatyk". Prof. Kołodko wspomina Andrzeja Olechowskiego
"Postępowy pragmatyk". Prof. Kołodko wspomina Andrzeja Olechowskiego
"Wiele się od niego nauczyłam". Gronkiewicz-Waltz żegna Olechowskiego
"Wiele się od niego nauczyłam". Gronkiewicz-Waltz żegna Olechowskiego
"Rozumiał istotę zmian prorynkowych". Prof. Rosati wspomina Andrzeja Olechowskiego
"Rozumiał istotę zmian prorynkowych". Prof. Rosati wspomina Andrzeja Olechowskiego