Czasowe zwolnienie ze składek na ZUS. "Istotne dla branż, które są wyłączone z funkcjonowania"
- Czasowe zwolnienie ze składek na ZUS dla samozatrudnionych i mikroprzedsiębiorców to istotne rozwiązanie dla tych branż, które w tej chwili są praktycznie wyłączone z funkcjonowania - komentuje w rozmowie z money.pl Andrzej Kubisiak z Polskiego Instytutu Ekonomicznego. Podkreśla jednak, że w dłuższej perspektywie będzie to znaczące obciążenie dla ZUS, który "nie jest z gumy".
Andrzej Kubisiak zaznacza, że pierwotnym celem tarczy antykryzysowej było stworzenie osłon, które pozwoliłyby przedsiębiorcom przetrwać najgorszy czas, by za 2 - 3 miesiąc zacząć stawać na nogi. Jednak - jak mówi - im dłużej będzie trwał "lockdown", czyli blokada życia społecznego i gospodarczego, tym więcej branż zostanie dotkniętych jej skutkami. Wśród tych, które już straciły dochody, wymienia m.in. małych przewoźników, turystykę, wszelkie drobne usługi. - Dla nich konieczność płacenie składek na ZUS to jest bardzo duże obciążenie - wskazuje.
Jednocześnie ekspert zaznacza, że choć rozumie argumenty przemawiające za zwolnieniem ze składek ZUS, to widzi też długoterminowe skutki dla samego Zakładu Ubezpieczeń Społecznych. - Już w tej chwili jest on obciążony wypłatą 100 proc. wynagrodzeń tych osób, które poszły na zwolnienie, by opiekować się dziećmi, a przecież system nie jest z gumy - dodaje.
Prezydent Andrzej Duda ogłosił w sobotę po spotkaniu z premierem, minister rozwoju oraz szefami ZUS i BGK zmiany w tarczy antykryzysowej dotyczące składek na ZUS. Samozatrudnieni i mikroprzedsiębiorcy będą mogli w ogóle ich nie płacić przez 3 miesiace pod warunkiem, że ich przychody spadły więcej niż o 50 proc. w stosunku do lutego roku. Prezydent zapowiedział także, że państwo dopłaci 40 proc. średniego wynagrodzenia w przypadku firm, które utrzymają miejsca pracy. Te rozwiązania - jak szacował - mają kosztować 13 mld zł miesięcznie.
Obejrzyj i dowiedz się, jak chronić się przed koronawirusem
Szczegóły dotyczące nowego rozwiązania podał prezes Polskiego Funduszu Rozwoju Paweł Borys. Jak napisał, pracownicy w mikrofirmach nie stracą składek za ten okres, bo będą one pokryte za pracodawców przez Fundusz Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych.
W Polsce funkcjonuje ponad 600 tys. mikrofirm, które zatrudniają 1,7 mln pracowników. - To bardzo dobre odciążenie wszystkim mikrofirm. Większe firmy, które odczuwają spadek przychodów, mogą korzystać także z znaczącego wsparcia - finansowanie pensji i finansowanie składek ZUS przez Fundusz Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych - napisał także na Twitterze Paweł Borys.
W pierwotnej wersji tarczy antykryzysowej była mowa o odroczeniu składek na ZUS. Na dodatek przedsiębiorcy, którzy w poprzednich dniach chcieli złożyć wniosek o odroczenie, natykali się na przeszkody, w tym nadmiernie rozbudowany, biurokratyczny wniosek. Wszystko dlatego, że ZUS nadal stosuje obowiązuje przepisy dotyczące odraczania składek. Nowe rozwiązania - wynikające z tarczy antykryzysowej - nie zostały jeszcze uchwalone i ogłoszone, a zatem nie weszły w życie.
Zapisz się na nasz specjalny newsletter o koronawirusie.
Masz newsa, zdjęcie, filmik? Wyślij go nam na #dziejesie