Deregulacyjna kropla w morzu. Sprawdzamy, co zostało z obietnic dla biznesu
Mija 12 miesięcy od ogłoszenia planu "Polska. Rok Przełomu" i startu inicjatywy, która miała odmienić relacje na linii państwo — przedsiębiorca. Z 16 tysięcy pomysłów na deregulację w życie weszło ponad 100. Potrzeby są jednak znacznie, znacznie większe.
Rok temu, w lutym 2025 roku, ruszyła machina, która miała na celu identyfikację i usunięcie najbardziej absurdalnych przepisów hamujących polską gospodarkę. Inicjatywa SprawdzaMY, wspierana przez środowiska biznesowe i fundację Rafała Brzoski, postawiła sobie za cel przekopanie się przez gąszcz regulacji.
Na platformę zainicjowaną przez Brzoskę wpłynęło 16 tys. pomysłów. Po weryfikacji publikowanych przez organizatorów akcji zostało 522. Z nich proces legislacyjny pomyślnie przeszło ponad sto rozwiązań. Rządowe statystyki, przedstawiane przez ministra Macieja Berka, wskazują, że 124 postulaty weszły w życie.
Bilans otwarcia: co udało się zmienić
Co udało się zmienić? W październiku ubiegłego roku prezydent złożył podpis pod nowelizacją Ordynacji podatkowej, która wprowadziła do polskiego porządku prawnego zasadę domniemania niewinności podatnika. To zmiana fundamentalna, odwracająca dotychczasową logikę postępowań kontrolnych.
Zgodnie z nowymi przepisami, wszelkie niedające się usunąć wątpliwości co do stanu faktycznego muszą być rozstrzygane na korzyść przedsiębiorcy. Eksperci podatkowi zwracają uwagę, że choć zasada ta istniała w teorii, jej praktyczne zastosowanie bywało iluzoryczne. Teraz, dzięki wyraźnemu umocowaniu ustawowemu, podatnik zyskał silniejszy oręż w starciu z aparatem skarbowym.
Poszedł po miliony w USA. Oto co usłyszał o Polakach
Równie istotną zmianą, która weszła w życie z początkiem 2025 roku, a w pełni rozwinęła skrzydła w tym roku, jest rozszerzenie kasowego PIT. To rozwiązanie, o które sektor MŚP zabiegał od lat. Mechanizm ten pozwala na odprowadzanie podatku dochodowego dopiero w momencie, gdy pieniądze od kontrahenta faktycznie wpłyną na konto firmy, a nie w chwili wystawienia faktury. Dla tysięcy małych przedsiębiorstw, borykających się z zatorami płatniczymi, oznacza to koniec kredytowania budżetu państwa z własnej kieszeni w sytuacji, gdy sami nie otrzymali zapłaty.
Koniec z turystyką kontrolną
Jednym z najbardziej uciążliwych aspektów prowadzenia działalności w Polsce była nieprzewidywalność i długotrwałość kontroli urzędowych. Deregulacja to zmieniła. Czas trwania wszystkich kontroli w roku kalendarzowym nie może przekroczyć 6 dni roboczych. Co więcej, wprowadzono wymóg oparcia planów kontrolnych na rzetelnej analizie ryzyka. Oznacza to, że firmy, które terminowo regulują swoje zobowiązania i nie budzą zastrzeżeń, mają być odwiedzane przez urzędników znacznie rzadziej – nawet raz na kilka lat. To krok w stronę budowania zaufania, gdzie kontrola staje się narzędziem weryfikacji nieprawidłowości, a nie standardową procedurą nękania uczciwych podmiotów.
Równolegle do zmian w kontrolach, administracja publiczna zaczęła wdrażać mechanizm "milczącego załatwienia sprawy". To rewolucja w podejściu do terminowości urzędów. Jeśli organ nie wyda decyzji w określonym ustawowo czasie, uznaje się, że wniosek obywatela lub przedsiębiorcy został rozpatrzony pozytywnie. Eliminuje to sytuacje, w których inwestycje czy proste czynności prawne były blokowane przez bezczynność urzędniczą.
Cyfrowe przyspieszenie i walka z "gold-platingiem"
Deregulacja to nie tylko usuwanie przepisów, ale także ich modernizacja. W marcu 2026 roku wchodzi w życie pełna cyfryzacja pism procesowych w postępowaniach gospodarczych. Portal Informacyjny Sądów Powszechnych przejmuje obsługę korespondencji, co ma znacząco skrócić czas trwania spraw. Przedsiębiorcy, którzy dotychczas miesiącami czekali na wyroki w sprawach o zapłatę, zyskują narzędzie do szybszego dochodzenia swoich praw. Dodatkowo wprowadzono możliwość rozłożenia kosztów sądowych na raty, co otwiera drogę do sądu firmom znajdującym się w przejściowych kłopotach finansowych.
Ważnym elementem porządkowania prawa jest także walka z nadgorliwością legislacyjną, znaną jako, "gold-plating". Termin ten oznacza praktykę wdrażania unijnych dyrektyw z dodatkowymi, niepotrzebnymi obciążeniami, których Bruksela wcale nie wymaga. Rządowy Zespół ds. Deregulacji przyjął zasadę "UE + zero", która zakazuje dokładania krajowych restrykcji do przepisów wspólnotowych. Jak wskazują analizy towarzyszące inicjatywie SprawdzaMY, takie nadregulacje przez lata obniżały konkurencyjność polskich firm, zmuszając inwestorów do przenoszenia kapitału do innych krajów regionu, gdzie otoczenie prawne było bardziej przyjazne.
Uproszczenia dotknęły również sfery kadrowej i administracyjnej. Nowe regulacje umożliwiają prowadzenie pełnej dokumentacji pracowniczej w formie cyfrowej, co eliminuje konieczność archiwizowania ton papieru. Z kolei ustawa o zintegrowanej bazie danych (łącząca zasoby KRS, CEIDG i rejestrów VAT) ułatwia weryfikację kontrahentów. Dzięki temu przedsiębiorca w jednym miejscu może sprawdzić wiarygodność partnera biznesowego, co redukuje ryzyko transakcyjne i oszczędza czas.
Deregulacja musi trwać. Nowa lista życzeń przedsiębiorców
Proces deregulacji nie jest jednak zakończony. Choć rząd chwali się, że do Sejmu trafiły 93 projekty ustaw zmieniające blisko 400 aktów prawnych, wiele postulatów wciąż czeka w legislacyjnej "poczekalni". Część propozycji została odrzucona (około 25 proc. zgłoszeń), inne są na etapie prac parlamentarnych. Transparentny monitoring postępów, prowadzony przez organizacje pozarządowe, ma gwarantować, że polityczna wola zmian nie wygaśnie wraz z upływem czasu.
Mimo sukcesów pierwszego roku apetyt biznesu na zmiany nie maleje. Organizacja Pracodawcy RP, reprezentująca interesy tysięcy firm, przedstawiła rządowi nową listę 40 postulatów, koncentrujących się na dalszym upraszczaniu systemu podatkowego. Przedsiębiorcy domagają się nie tylko korekt, ale zmian systemowych, które przywrócą równowagę w relacjach z fiskusem.
Kluczowym żądaniem jest poszerzenie katalogu praw podatnika. Biznes chce, aby wątpliwości interpretacyjne były rozstrzygane nie tylko na korzyść podatnika, ale również z poszanowaniem praw nabytych i interesów w toku. To odpowiedź na częstą praktykę zmieniania interpretacji przepisów wstecz, co burzyło biznesplany i wpędzało firmy w kłopoty.
Joanna Makowiecka-Gatza, prezes Pracodawców RP, podkreśla w komunikacie przesłanym money.pl, że postulaty te nie są teoretycznymi rozważaniami, ale wynikają z praktyki.
Te propozycje nie powstały przy biurku, lecz w odpowiedzi na codzienne doświadczenia tysięcy polskich przedsiębiorców. Są głosem firm, które potrzebują prostych, stabilnych i przewidywalnych reguł rozliczeń podatkowych. Potrzebujemy w naszym kraju systemu, który sprzyja inwestycjom i rozwojowi, a nie generuje niepewność i nadmierne koszty administracyjne – zaznacza.
Wśród szczegółowych propozycji znajduje się m.in. postulat wprowadzenia zasady, że przepisy pozbawione racjonalnego uzasadnienia nie mogą być stosowane na niekorzyść firmy. Jako przykład podaje się problemy z estońskim CIT, gdzie organy podatkowe kwestionują wybór tej formy opodatkowania z powodów czysto formalnych, niemających wpływu na istotę rozliczenia.
Pracodawcy RP domagają się także reformy instytucji indywidualnych interpretacji podatkowych, tak aby dawały one realną ochronę, a nie były jedynie iluzorycznym zabezpieczeniem, które można łatwo podważyć.
Jacek Cieplak, wiceprezes Pracodawców RP, zwraca uwagę na konieczność zmiany podejścia administracji w dobie cyfryzacji. - Przekazaliśmy rządowi konkretne, technicznie dopracowane propozycje, które odpowiadają na rzeczywiste problemy przedsiębiorców – od zbyt krótkich terminów odwoławczych, przez niejednolitość interpretacji podatkowych, aż po nadmiernie długie okresy przedawnienia zobowiązań – argumentuje Cieplak.
Jego zdaniem, jeżeli administracja publiczna dysponuje dziś coraz bardziej zaawansowanymi narzędziami analitycznymi i informacyjnymi, to równolegle powinno to prowadzić do większej proporcjonalności działania państwa, szybszych rozstrzygnięć oraz realnego wzmocnienia bezpieczeństwa prawnego podatników.
Na liście postulatów znalazły się również kwestie związane z prawem unijnym. Przedsiębiorcy wskazują na przepisy o tzw. cienkiej kapitalizacji oraz rozwiązania dotyczące restrukturyzacji, gdzie polski ustawodawca poszedł znacznie dalej, niż wymagają tego dyrektywy UE, pogarszając tym samym pozycję rodzimych firm. To powrót do tematu "gold-platingu", który mimo deklaracji rządu, wciąż pozostaje w wielu obszarach nierozwiązanym problemem.
Temat deregulacji był szczególnie gorący w ostatnich miesiącach. Już w listopadzie ubiegłego roku Sejm przyjmował kolejne uproszczenia, m.in. w zakresie spadków i darowizn, a w styczniu prezydent podpisał zmiany dotyczące ekwiwalentu za urlop, które również były częścią deregulacyjnego pakietu. Rafał Brzoska, który przez cały rok pełnił rolę lidera ruchu deregulacyjnego, jeszcze w tym tygodniu apelował o kontynuację zmian, podkreślając, że nie można poprzestać na dotychczasowych osiągnięciach. Jego zdaniem, deregulacja powinna stać się trwałym elementem polityki gospodarczej, a nie jednorazową akcją.
Robert Kędzierski, dziennikarz money.pl