- Zaczniemy wysyłać listy najpewniej od jutra: może dziesięć dziennie, do różnych krajów, o tym, ile będą płacić, by robić interesy z USA - powiedział prezydent Trump dziennikarzom.
Powiadomił też, że zamierza podpisać kilka porozumień handlowych, jednak nie ujawnił szczegółów. Więcej o akcji wysyłania listów mówił w środę.
Dalsza część artykułu pod materiałem wideo
Trump doprowadzi do pokoju? "Skupia się na sprawach drugorzędnych"
- Niektórym krajów nie pozwolimy nawet na handel z nami. Ale w większości przypadków ustalimy po prostu poziom ceł, napiszemy im miły list, prawdopodobnie na jedną stronę lub najwyżej półtorej strony. I będzie on zasadniczo brzmiał: "gratulacje, to będzie zaszczyt pozwolić ci robić interesy w Stanach Zjednoczonych Ameryki" - zaznaczył Trump.
Sugerował, że jednym z krajów, które otrzymają taki list będzie Japonia, która zdaniem Trumpa nieuczciwie postępuje z USA, rzekomo nie przyjmując amerykańskiego ryżu i samochodów.
- Nie sprzedaliśmy im żadnego samochodu od 10 lat, nie biorą żadnych samochodów, ale sprzedają je nam. Więc powiemy im: sorry, nie możecie tak robić - mówił Trump. Zapowiadał przy tym, że cła na towary z Japonii mogą wynieść 30-35 proc., czyli więcej od 24 proc. ogłoszonych 2 kwietnia podczas "dnia wyzwolenia".
Trump: to największa tego rodzaju ustawa
Słowa Trumpa przeczą temu, co on sam mówił jeszcze w ubiegłym tygodniu. Twierdził wówczas, że jest skłonny wydłużyć upływający 9 lipca termin potrzebny na zawarcie umów handlowych z państwami negocjującymi w dobrej wierze, choć twierdził jednocześnie, że nie będzie to konieczne.
Prezydent odniósł się też do przyjętej w czwartek przez Izbę Reprezentantów "jednej wielkiej pięknej ustawy" z jego obietnicami wyborczymi. Ocenił, że to "największa tego rodzaju ustawa", która została kiedykolwiek przyjęta. Zapowiedział, że podpisze ją w piątek, w Dzień Niepodległości, w Białym Domu o godz. 17 czasu miejscowego (23 w Polsce).