Główny cel rewizji ETS2. Minister klimatu zabiera głos
- Zasadniczym celem rewizji ETS2 - i to będzie cel Polski na negocjacje w kolejnych miesiącach - jest minimalizacja lub wręcz wyeliminowanie wpływu tej dyrektywy na koszty życia gospodarstw domowych. Jest też element konkurencyjności gospodarki - poinformowała na konferencji minister klimatu i środowiska Paulina Hennig-Kloska.
W środę ministrowie środowiska krajów UE zgodzili się, aby przewidziane w ramach ETS2 objęcie transportu i budownictwa pozwoleniami na emisję CO2 zostało opóźnione o rok - zamiast w 2027 r. zacznie obowiązywać w 2028 r. Hennig-Kloska poinformowała na konferencji prasowej, że ma nadzieję, iż ETS2 będzie można odroczyć o dłużej niż rok w efekcie rozmów z Parlamentem Europejskim. Na platformie X napisała też, że dyrektywa przejdzie też głęboką rewizję, a zasady ETS2 zostaną zmienione.
Z kolei reprezentujący Polskę na posiedzeniu ministrów UE wiceminister klimatu Krzysztof Bolesta ogłosił po spotkaniu, że "udało się wybić zęby systemowi ETS2". - Negocjowaliśmy cały dzień i całą noc. Udało się zrobić coś, co jeszcze nie tak dawno było nie do pomyślenia: posprzątać to zaniedbanie, do którego doprowadził rząd PiS, czyli system ETS2 - powiedział.
Stworzył ogromną firmę. Szczerze radzi: "Nie słuchaj klientów"
Komisarz ds. klimatu Wopke Hoekstra powiedział, że w przypadku opóźnienia ETS2 o rok nic więcej nie trzeba będzie robić, ponieważ taka zmiana została zapisana w uzgodnionej przez ministrów noweli prawa klimatycznego. Natomiast do końca roku Komisja Europejska zaproponuje rozwiązania, które mają zapobiec dużym wahaniom cen w ramach ETS2. Stabilizowanie cen w ramach ETS2 ma się odbywać poprzez dalsze wzmocnienie rezerwy stabilności rynku.
Do ustaleń w sprawie ETS2 odniósł się w środę na platformie X premier Donald Tusk. "Jak obiecaliśmy, tak zrobiliśmy. Dwa tygodnie temu mówiłem, że rozbroimy ETS2, czyli opłaty za ogrzewanie i transport, na które zgodził się Morawiecki. Dziś to się stało. ETS2 odłożony, a jego rewizję Komisja Europejska musi przygotować w najbliższym czasie. Robimy, nie gadamy" - napisał po szef polskiego rządu po ogłoszeniu decyzji unijnych ministrów środowiska.
UE uzgodniła nowy cel klimatyczny
W środę, po trwających blisko dobę negocjacjach, ministrowie środowiska krajów UE zgodzili się też na to, by UE zredukowała do 2040 roku emisję gazów cieplarnianych o 90 proc. względem 1990 r. Przeciwko zagłosowały Polska, Węgry, Słowacja i Czechy, a Belgia i Bułgaria wstrzymały się od głosu. Łącznie za takim celem było 21 krajów członkowskich stanowiących 82 proc. ludności UE. Krzysztof Bolesta powiedział, że Polska nie mogła poprzeć takich ambicji klimatycznych i dlatego głosowała przeciwko.
Nowe zobowiązanie uzupełni obecnie obowiązujące w UE prawo klimatyczne, zgodnie z którym do 2030 r. Wspólnota obniży emisje o 55 proc., a w 2050 r. stanie się klimatycznie neutralna (wszelkie emisje mają być równoważone poprzez pochłanianie).
Porozumienie ministrów przewiduje jednak ważną zmianę w sposobie obliczania wysiłku redukcyjnego - będzie można uwzględnić w nim tzw. międzynarodowe kredyty węglowe. Będą one mogły wynieść do 5 proc. całego celu 90 proc., z możliwością zwiększenia o kolejne 5 proc. Zwiększenie tego poziomu będzie jednak musiała zaproponować KE w ramach dokonywanego co pięć lat przeglądu.
Międzynarodowe kredyty węglowe to instrument finansowy mający ułatwić UE osiągnięcie celów klimatycznych. Pozwoli na kompensowanie własnych emisji zakupem kredytów na zielone projekty realizowane w krajach trzecich. Przyjęcie udziału kredytów węglowych na poziomie 5 proc. z możliwością rozszerzenia o kolejne 5 proc. otwiera drogę do tego, by w 2040 r. skala redukcji emisji w UE musiała wynieść 80, a nie 90 proc.