Hiszpański rząd podjął kolejne działania w związku z sytuacją w Ceucie. W ostatnich 10 dniach do hiszpańskiej eksklawy (bez połączenia z macierzą) w Afryce dotarło od 1,5 tys. do 2 tys. osób, a kryzys doprowadził do śmierci co najmniej 18 osób.
Madryt i Rabat uzgodniły wzmocnienie współpracy oraz koordynacji działań na granicy - opisuje "El Pais". Jak przekazało hiszpańskie Ministerstwo Spraw Wewnętrznych, oba państwa zamierzają również wdrożyć rozwiązania umożliwiające możliwie szybkie przekazywanie osób, które nielegalnie przekroczyły granicę.
Wojsko wesprze Guardia Civil
Rząd skierował do Ceuty jednostki wojsk lądowych, które mają wesprzeć funkcjonariuszy Guardia Civil. Decyzję podjęto po tym, jak skala wydarzeń przekroczyła możliwości służb działających na miejscu.
Do Ceuty uda się także premier Pedro Sánchez. Wcześniej pilną wizytę zapowiedział minister spraw wewnętrznych Fernando Grande-Marlaska.
WIDEO"Łatwiej ukraść milion niż zarobić sto tysięcy". Złodzieje niemal bezkarni
Szef hiszpańskiego rządu poinformował w mediach społecznościowych, że władze mobilizują wszystkie niezbędne środki, współpracują z władzami Maroka oraz partnerami międzynarodowymi i przygotowują działania, które mają jak najszybciej przywrócić normalne funkcjonowanie miasta.
Spór o ogłoszenie stanu nadzwyczajnego
Prezydent Ceuty Juan Jesús Vivas zwrócił się do władz centralnych o ogłoszenie stanu nadzwyczajnego, argumentując, że sytuacja wymaga skoordynowanych działań pod jednym dowództwem. Rząd odmówił, wskazując, że obowiązujące przepisy dotyczące ochrony ludności nie przewidują zastosowania takiego mechanizmu w przypadku kryzysu migracyjnego.
Jednocześnie hiszpańskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych poinformowało, że utrzymuje stały kontakt z władzami Maroka. Według resortu współpraca obu państw ma pomóc w opanowaniu sytuacji na granicy.
Według władz Ceuty około 700 spośród osób, które dotarły do miasta, to nieletni. Ośrodki przyjmujące migrantów są przepełnione, a lokalne władze apelują do rządu o dodatkowe wsparcie organizacyjne i finansowe.
Trzy tygodnie po wyroku
Do wydarzeń w Ceucie doszło trzy tygodnie po wyroku hiszpańskiego Sądu Najwyższego dotyczącym odsyłania migrantów. Sąd uznał, że obywatel Maroka, który dopłynął do Ceuty od strony morza, nie mógł zostać natychmiast zawrócony do kraju. Sprawę wszczął w 2024 r.
Jak powiedział agencji Reuters rzecznik hiszpańskiej Gwardii Cywilnej, od wydania wyroku napływ osób do Ceuty stopniowo rósł, jednak w czwartek nastąpił jego gwałtowny wzrost.
Do tej pory natychmiastowe odsyłanie migrantów stosowano zarówno wobec osób przekraczających ogrodzenie graniczne, jak i tych, które docierały do Ceuty drogą morską. Po wyroku Sądu Najwyższego praktyka ta nie może być stosowana wobec osób przypływających od strony morza.
Migranci dostają się do Ceuty przez falochron Tarajal. Według rzecznika Gwardii Cywilnej większość osób przekracza granicę właśnie tą drogą. W mediach społecznościowych pojawiły się nagrania przedstawiające ludzi wbiegających do miasta po sforsowaniu przejścia granicznego.
Źródło: El Pais