"Tego kredytu nie będzie". Hołownia nieugięty ws. dopłat "na start"

Podczas pobytu w Pradze marszałek Sejmu Szymon Hołownia zadeklarował, że Polska 2050 nie poprze kredytu zero procent na mieszkania. Stwierdził, że oznaczałby on wspieranie ze środków publicznych deweloperów i banków.

Szymon Hołownia i Donald TuskSzymon Hołownia i Donald Tusk
Źródło zdjęć: © Flickr, PAP | Piotr Nowak, KPRM

Według marszałka na ten cel nie ma w tej chwili środków. - Jest rezerwa w wysokości ponad miliarda złotych, która została pozostawiona do późniejszej decyzji - mówił. Przyznał, że Polacy chcą mieć mieszkania, ale jest problem z podażą; mieszkań jest mało. Dodał, że "nie należy nakręcać popytu, tylko podaż".

Jeżeli taka propozycja (kredytu zero proc.) w Sejmie będzie, będziemy głosowali przeciwko - zadeklarował.

Marszałek powiedział, że w koalicji panuje zgoda co do wielu spraw. W wielu sprawach Polska 2050 idzie na kompromis, ale w tej kwestii stanowisko jego ugrupowania od początku było jasne: "Tego kredytu nie będzie. Nie będzie poparcia dla tego pomysłu".

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo

Wzrosną opłaty za pogrzeby i śluby? Ksiądz zaczyna delikatny temat

Zmieszanie wokół projektu - nie ma zgody w koalicji

W trakcie kampanii wyborczej Koalicja Obywatelska złożyła obietnicę wprowadzenia dopłat do kredytów, co miało być jednym z kluczowych punktów ich programu. "Wprowadzimy kredyt z oprocentowaniem 0 proc. na zakup pierwszego mieszkania" – to jeden z 91 punktów na liście "100 konkretów na 100 dni".

Szymon Hołownia po raz kolejny podkreślił, że Polska2050-Trzecia Droga nie poprze projektu ustawy o wsparciu dla kredytobiorców hipotecznych. W sierpniu Hołownia zaznaczył, że nie popierają kredytu 0 proc., ponieważ według niego nie wpłynie on na zwiększenie podaży mieszkań, a jedynie przekaże środki do deweloperów. Zmiana stanowiska mogłaby nastąpić jedynie w przypadku wprowadzenia bardziej sprawiedliwych rozwiązań, które wspierałyby budownictwo społeczne.

Kredyt 0 proc. spotkał się z krytyką z różnych stron. Ministerstwo Funduszy i Polityki Regionalnej wskazało, że rozwiązanie to może prowadzić do wzrostu cen mieszkań, zamiast poprawić dostępność mieszkaniową. Podobnie Ministerstwo Finansów oceniło, że taki kredyt mógłby spowodować nieuzasadniony wzrost cen i kosztów materiałów budowlanych.

Mimo tych zastrzeżeń, Krzysztof Paszyk z PSL bronił programu, twierdząc, że krytyka oparta jest na nieuczciwych argumentach i nie ma podstaw do obaw o wzrost cen mieszkań.

Nowy program, który ma zastąpić obecne rodzinne kredyty mieszkaniowe i bezpieczne kredyty 2 proc., przewiduje, że kredyt będzie udzielany na co najmniej 15 lat z ustaloną stopą procentową na 60 miesięcy. Koszt dopłat w przyszłym roku ma wynieść ponad 1,15 mld zł, a w ciągu 10 lat – prawie 19,4 mld zł.

Wybrane dla Ciebie