Polacy zachwycają się tym robotem. Ekspert ostrzega. "Balon próbny"
O robocie Edwardzie Warchockim słyszało już wielu Polaków. Doktor Piotr Łuczuk przypomniał w rozmowie z PAP, że chiński robot, który zdążył już zagościć w Sejmie, został zbudowany przez firmę powiązaną z chińskim wojskiem. - To taki balon próbny, aby sprawdzić, jak reagujemy na tego typu nowinki - ocenił ekspert UKSW i centrum szkoleniowego Defender Academy.
Edward Warchocki to zaawansowany robot humanoidalny (Unitree G1), wyposażony w elementy sztucznej inteligencji. Został wyprodukowany przez firmę Unitree Robotics w Chinach. Urządzenie pojawiło się w Sejmie 25 marca na zaproszenie Konfederacji, a 2 czerwca ma wystąpić w Ambasadzie ChRL w Warszawie podczas otwartego wydarzenia promującego chińską technologię i kontakty biznesowe.
Edward Warchocki. Robot wzbudza emocje w Polsce
W mediach społecznościowych pojawiają się kolejne nagrania z interakcji robota z ludźmi, głównie na ulicach Warszawy. Maszyna pytała o zaniesienie zakupów, dała show na stadionie, a cały świat obiegło nagranie, na którym widać jak przegania dziki na warszawskim Wawrze. Najbardziej przezorni pytają, czy maszyna jest zdolna do rejestrowania i przesyłania danych z otoczenia może służyć do szpiegowania.
Doktor Piotr Łuczuk, ekspert w dziedzinie cyberbezpieczeństwa i nowych technologii z Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego, powiedział PAP, że z punktu widzenia promocji wizyta Edwarda w Sejmie była udanym pokazem, ale dla bezpieczeństwa Polski oznaczała ryzykowny precedens.
Polak buduje światowego giganta. Ma zaledwie 31 lat
Chciałbym wierzyć, że cała ta wizyta była objęta ochroną kontrwywiadowczą, bo to był precedens, który można wykorzystać w przyszłości. To taki balon próbny, aby sprawdzić, jak reagujemy na tego typu nowinki - ocenił w rozmowie z PAP Piotr Łuczuk.
Obawy są uzasadnione. Unitree to szybko rozwijający się startup z Hangzhou. Brytyjski "Guardian" podał, że firma ma powiązania z chińskim wojskiem, a Pentagon wpisał ją na czarną listę za "domniemane" wspieranie chińskiego przemysłu obronnego. W ubiegłym roku amerykański Kongres uznał roboty tej marki za technologię podwójnego zastosowania i ostrzegł przed możliwością infiltracji infrastruktury krytycznej oraz łańcuchów dostaw.
Profesor Krzysztof Kukiełka z Politechniki Warszawskiej wyjaśnił PAP, że humanoidalne roboty korzystają z kamer, skanerów laserowych, czujników odległości i systemu GPS, a także mogą rejestrować i przetwarzać zebrane dane. Zaznaczył też, że podobne ryzyko mogą stwarzać już pojedyncze smartfony i inne mobilne urządzenia wyposażone w kamery, lokalizację GPS czy skanery 3D.
Natomiast Patrycja Krzyśpiak z NASK zwróciła uwagę na inny wymiar popularności chińskich robotów. Jej zdaniem ich obecność na światowych wydarzeniach mocno wspiera propaganda państwowa Chin, a część polskich mediów bezkrytycznie powiela przekazy pochodzące z tamtejszych mediów państwowych. - Warto zadać sobie pytanie, czemu służy ich nieustanne nagłaśnianie. Może chodzi o osiągnięcie efektu psychologicznego, przekonanie europejskich społeczeństw, że są skazane na korzystanie z osiągnięć Chin - dała do myślenia ekspertka.
źródło: PAP